DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Reszka.78 - komentarze
Autor Wiadomość
betsi 



Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 1034
Pomogła: 100 razy

 #376  Wysłany: 2019-03-02, 20:00  


Najważniejsze, że jest czysto dobry jest syrop prawo śladowych.
Jeszcze będziesz miała takie myśli, stany, ale wiesz mi to kiedyś w końcu przejdzie, nauczysz się z tym walczysz. Wierzę w Ciebie :-D buziaki

[ Dodano: 2019-03-02, 20:01 ]
Prawoślazowy
_________________
[*] 07.08.2016- Na zawsze w sercu mym!!!
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #377  Wysłany: 2019-03-02, 22:09  


Podejdę do apteki i kupię ^^ Dziękuję za informację ^^

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze będą się pojawiać. Po prostu jestem tym zmęczona właśnie psychicznie i chciałabym żeby sobie te myśli poszły chociaż na trochę i dały od siebie odetchnąć. Tęsknię za dawną mną po prostu. No ale tak jak mówisz, w końcu przejdzie i tak jest lepiej niż było. Więc idzie ku lepszemu.

Buziaki i pozdrawiam serdecznie :)
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #378  Wysłany: 2019-03-08, 19:50  


Dobry wieczór

We wtorek zaliczyłam wizytę kontrolną u psychiatry... w sumie wydałam 200 złotych na wypisanie recepty i zasugerowanie że jakbym się źle czuła albo bez energii, żebym sobie zwiększyła dawkę tego Setaloftu. Kobieta jest naprawdę miła, ale tak naprawdę nie za bardzo widzę sens tych wizyt.

Z rzeczy przyjemnych. Wiosna w pełni. Koło mnie po ogródkach pod blokami dużo krokusów i przebiśniegów.

Z rzeczy bardziej przykrych... nadal trzyma mnie to przeziębienie. Znaczy głównie ciągle mam wrażenie zatkanego nosa.
Dzisiaj dopadła mnie jakaś makabra. Mama rozwiązuje krzyżówki, wypytuje mnie o hasła, przez co czuje się trochę jak encyklopedia. Nawet zjeść mi nie daje normalnie, bo swojej porcji nie wzięła, bo sobie krzyżówkę rozwiązuje, a ja mam co chwilę przerywać posiłek, żeby jej hasła sprawdzać. No i nie ukrywam, że się trochę wkurzyłam. I w pewnej chwili w mojej głowie bez mała wbrew woli pojawiła się myśl paskudna "no zdychaj już". Normalnie aż mi się płakać chce, że mogło mi się coś takiego w głowie pod adresem mamy pojawić. Nigdy tak nie myślałam, nawet jak żeśmy się ostro pokłóciły i byłam na mamę straszliwie zła. A przynajmniej nie przypominam sobie bym kiedykolwiek życzyła mamie śmierci, nawet właśnie w wielkiej złości. A teraz takie paskudne myśli, które w dodatku tak straszliwie się kłócą z tymi moimi lękami które mam. Szczerze, to mnie to przeraziło.

Pozdrawiam serdecznie.
 
emes 


Dołączyła: 04 Sty 2019
Posty: 82
Pomogła: 19 razy

 #379  Wysłany: 2019-03-09, 15:23  


Reszko znasz "Myśli nieuczesane"? Pomyśl sobie tak o tej twojej, z powodu której jest ci teraz tak przykro. Czasami coś takiego przemknie nam przez głowę, co nigdy świadomie by się nie pomyślało, a tym bardziej nie chciało... Przecież kochasz swoją mamę i krzywdy byś jej nigdy nie zrobiła. A cierpliwość chwilami traci każdy z nas.
_________________
Gdyby miłość mogła uzdrawiać, a łzy wskrzeszać... byłbyś z nami Tato (*) 27.01.2019
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #380  Wysłany: 2019-03-09, 16:05  


Emes znam to doskonale, po prostu jestem przerażona tymi moimi myślami. Zwłaszcza wobec osoby którą kocham najbardziej na świecie i właśnie której bym nigdy nie zrobiła krzywdy. Która nigdy nie była wobec mnie niedobra i w żaden sposób mnie nie skrzywdziła. Nie chce być taka wobec nikogo, nawet wobec osób które mi krzywdę wyrządziły, chociaż kiedyś byłam paskudna wobec takich złych dla mnie osób, ale doszłam do wniosku, że nienawiść i złe myśli krzywdzą tak naprawdę tylko mnie samą. Poza tym podobno karma wraca.
Tłumaczę sobie, że to nerwica, że czasem w nerwicy nie panuje się nad myślami, że pojawiają się właśnie myśli których się absolutnie nie chce, tłumaczę też sobie, że to może trochę od tłumienia w sobie emocji, także tych negatywnych, od udawania że wszystko jest w porządku, że przecież zdrowo jest się wykrzyczeć i nawet wywrzeszczeć te złe emocje, nawet złe słowa, zamiast tłumić to w sobie, bo może to się to potem odbić na osobie całkowicie niewinnej.
Na całe szczęście dzisiaj już mi lepiej.

Z rzeczy przyjemnych. Zaliczyłam właśnie pierwszą burzę w tym roku :)

Pozdrawiam serdecznie :)

[ Dodano: 2019-03-09, 18:59 ]
P.S. nadal marudząco-negatywnie, niestety.

Mamę nadal boli to kolano, nawet zaczęła smarować różnymi maściami przeciwbólowymi i od wczoraj łyka APAP, co jak na nią jest dość nietypowe, gdyż jest dość odporna na ból. Dzisiaj dodatkowo zrobił jej się ślad po gumce od podkolanówki. Tylko na tej nodze z bolącym kolanem. I trochę sama się nakręca, że coś się dzieje, no i mnie przy okazji. Noga nie jest ani ciepła, ani spuchnięta, czy w żaden sposób obrzęknięta, a jednak zrobił się na niej wyraźny ślad. W piątek idzie na USG kolana.

Pozdrawiam.

[ Dodano: 2019-03-09, 19:23 ]
P.S.2. Mała korekta... prawa łydka jest około 1cm do 2cm grubsza od lewej... ale na dobrą sprawę gdyby mama jej nie zmierzyła, to nie byłoby wiadomo, bo właściwie nie widać różnicy. No i tak się martwi tą nogą, a ja razem z nią.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9431
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1689 razy


 #381  Wysłany: 2019-03-11, 20:51  


Reszka.78 napisał/a:
No i tak się martwi tą nogą, a ja razem z nią.

Na razie nie siej czarnowidztwa, coś się dzieje trzeba sprawdzić i bardzo dobrze, że robicie usg. Martwić się będziesz jak coś wyjdzie teraz nie ma co na zapas się zamartwiać. Wiem, strach zawsze jest to normalne ale nakręcaniem się to tylko szarpiesz swoje zdrowie, póki nie ma diagnozy myślimy pozytywnie.

Reszka.78 napisał/a:
żebym sobie zwiększyła dawkę tego Setaloftu. Kobieta jest naprawdę miła, ale tak naprawdę nie za bardzo widzę sens tych wizyt.

Bo psychiatra to tylko dobranie leków, Ty już leki masz i trzeba je brać, Tobie teraz potrzebny jest dobry psycholog, który nauczy Cię pozytywnego myślenia, nauczy Cię jak nie nastawiać się negatywnie do zycia, wygadasz się tam i dostaniesz rady jak postępować żeby życie psychiczne było łatwiejsze. Poszukaj psychologa i zacznij psychoterapię.

pozdrawiam
 
betsi 



Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 1034
Pomogła: 100 razy

 #382  Wysłany: 2019-03-12, 11:31  


Tak kochana, przydałby się Tobie psycholog ja nie potrafisz sama sobie poradzić z myślami. A książki psychologiczne czytasz? Mi pomogły. Jest też dużo ciewaychvwyklafóe na youtu.be.
A mamie nic nie będzie.
Pozdrawiam :)

[ Dodano: 2019-03-12, 11:32 ]
Ciekawych wykładów na YouTube ;)
_________________
[*] 07.08.2016- Na zawsze w sercu mym!!!
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #383  Wysłany: 2019-03-12, 16:23  


Dobry :)

A nie, czarnowidztwa nie sieję, bo to moje nakręcanie nie ma konkretnego podłoża, że o coś bardzo złego się dzieje, że rak, że operacja itd. Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu jak mama się denerwuje i widzę, że ją bardzo to kolano boli, to ja się tym bardzo przejmuję i nakręcam się tym jej samopoczuciem.

Myślę o tym psychologu, bo widzę po sobie, że mi się przyda. Co prawda próbuję sama ze sobą pracować, ale chyba przyda mi się mimo wszystko pomoc. Jestem dużo spokojniejsza - pewnie głównie zasługa leków - ćwiczę pozytywne myślenie, poczytałam wczoraj o pozytywnym przyciąganiu i staram się myśleć i działać według tego.
Nie potrafię się jednak mimo wszystko pozbyć negatywnych myśli i tym samym jakiś lęków/niepokojów, czasem związanych z głupotami. Niepokoi mnie myślenie o chorobach, słuchanie czy czytanie o nich - jak mówiłam forum jest od tego jedynym wyjątkiem, tu jestem jakaś spokojna, a nawet bycie tutaj przynosi mi ulgę i ukojenie. Z jednej strony lubię seriale typu Doctor House czy nawet nasze Na dobre i na złe, z drugiej strony trochę mnie niepokoją, bo właśnie związane z chorobami, operacjami i innymi takimi. Jutro jest premiera filmu na DVD i kilku książek, które obie z mamą chciałyśmy mieć i dopadły mnie dzisiaj niepokoje i nawet trochę fizyczne objawy, związane z zakupami. Że po co ja to kupię, przecież co się stanie z tymi rzeczami po tym jak mnie zabraknie, nie mam komu tego przekazać itd. W sumie idiotyczne myślenie, bo przecież nigdzie się nie wybieram i na myślenie o tym czas przyjdzie na dobrą sprawę za jakieś 30-40 lat. No chyba, że stanie się jakaś sytuacja losowa, na którą absolutnie nikt nie ma wpływu. A ja zamiast cieszyć się życiem, to właśnie nachodzą mnie takie o debilne rozterki i problemy, jakieś nostalgie czy sama już nie wiem co. I w sumie spadło to na mnie z dnia na dzień, bo jak mówię jeszcze w Sylwestra wszystko było okej, pełna energii i pozytywnego myślenia wkraczałam w 2019 rok, a tydzień później coś mnie dopadło, przeczołgało po ziemi i totalnie sponiewierało. Złapałam się nawet na tym, że tak się pozakręcałam z tym myśleniem o jakimś przemijaniu itd. że dodałam sobie ze 20 lat, skoro w którejś wiadomości twierdziłam, że jestem za stara na dzieci, bo jak to dziecko będzie robić maturę, to ja będę koło 80... taaaaa oczywiście. Nawet na emeryturze nie byłabym wtedy. Tak się pozakręcałam, że wprowadzam jakieś zakrzywienia czasowe i nową matematykę wymyślam, liczyć nie potrafię i głupoty plotę :lol:
I z jednej strony chce mi się śmiać z własnej głupoty, a z drugiej jestem trochę przerażona jak mnie psychicznie coś sponiewierało i tak naprawdę sama nie wiem co.
Nawet się dzisiaj zastanawiałam, czy moje myśli wywołały we mnie te lęki, niepokoje i paniki, czy też po prostu mam nawrót nerwicy z tymi całymi lękami, niepokojami i napadami paniki i nerwica ta potrzebowała "paliwa" do działania i wywołała u mnie takie, a nie inne myśli. Bo do tej pory, choroby, operacje, starość czy nawet pogrzeby nie wywoływały we mnie jakiś negatywnych emocji ani panik, więc troszkę skłaniałabym się ku tej drugiej teorii, że pojawiła się ta nerwica i akurat takie, a nie inne myśli obrała sobie za cel i akurat te, a nie inne myśli mają we mnie wywoływać lęki itd. Wiem, pewnie to fałszywe twierdzenie i plotę bzdury. No szalona jestem.

Z rzeczy pozytywnych, bo się rozpisałam trochę o negatywnych sprawach.
Byłyśmy dzisiaj z mamą pod Halą Banacha na zakupach. Psica też się z nami wybrała i dziarsko maszerowała w obie strony. Pogoda fantastyczna, aż się w domu nie chce siedzieć - chociaż rano kilka minut posypał śnieg :)

Wspaniałej reszty dnia Wam wszystkim życzę, dziękuję za odzew, za to, że jesteście, "słuchacie" tych moich zwierzeń, lęków i problemów. Nie wiem co bym bez Was zrobiła :)
 
Misteria 


Dołączyła: 19 Paź 2018
Posty: 20
Pomogła: 4 razy

 #384  Wysłany: 2019-03-12, 16:29  


Jestem i słucham Reszko :) ale nic nowego nie napisze jak tylko to, żebyś starała się zle myśli odganiac. Łatwo mi mówić, a samej ciężko to przychodzi.
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #385  Wysłany: 2019-03-12, 20:29  


Witaj Misterio w moim wątku :) Dziękuję, że jesteś i słuchasz :-D I samą prawdę mówisz, bo mnie też łatwiej jest komuś coś doradzić czy jakoś pomóc, niż samej sobie, ale to chyba tak naprawdę dość normalne jest, a przynajmniej często się spotykam z czymś takim. Łatwiej jest pomóc, doradzić komuś, nawet całkowicie obcemu, niż niejednokrotnie sobie samemu.

Staram się te złe myśli odganiać i często mi to wychodzi, jak już tu pisałam, bywały dni naprawdę super i czułam się tak jakby już było po wszystkim, a potem nagle zaliczam zjazd. Na szczęście nie wracam całkiem do punktu wyjścia, ale złe myśli wracają, albo pojawiają się jakieś nowe złe myśli i znowu muszę je gonić z miotaczem ognia :lol:

Ściskam mocno i pozdrawiam :)
 
Misteria 


Dołączyła: 19 Paź 2018
Posty: 20
Pomogła: 4 razy

 #386  Wysłany: 2019-03-14, 14:49  


Wielkimi krokami idzie wiosna i oby tych nastrojów było coraz mniej :) może jakieś hobby po pracy? Żeby tak w 100% zająć myśli.
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #387  Wysłany: 2019-03-14, 19:30  


Dobry wieczór

Hobby to ja mam, ale z drugiej strony nie mogę się przez 24 godziny na dobę odrywać od rzeczywistości - a tak naprawdę tylko wtedy czuje się komfortowo. Praca moja taka jakby jej prawie nie było, szukam czegoś konkretnego, a przede wszystkim stabilnego, a z drugiej strony mam wrażenie, że nie nadaje się do żadnej normalnej roboty. Tak więc mam sporo wolnego czasu, który spędzam w zasadzie w swoim własnym towarzystwie.

Powoli opuszcza mnie jakieś myślenie o mamie czy strach przed jej odejściem. Trochę jakbym się wyciszyła z tym i mój mózg przyjął do wiadomości, że mama się nigdzie nie wybiera przez najbliższe lata. Owszem gdzieś tam jest myśl o tym, że kiedyś to nastąpi, ale naprawdę przestało być dokuczliwe i nachalne.
Obecnie mój jakiś niepokój czy dyskomfort psychiczny powodują myśli i widok nowych rzeczy, jakieś plany zakupowe, książki, dvd w domu, które kupowałyśmy z mamą. Łapię się na myśleniu o tym, co się stanie z tym wszystkim co mam w domu po mojej śmierci i żal mi tych rzeczy, pamiątek rodzinnych. Mama kupiła sobie nową bluzkę i spodnie, a ja właśnie jakiś niepokój jak mi je pokazała, że po co to kupiła. Co z tym będzie jak jej i mnie zabraknie. No kretyńskie myślenie jak na osobę w moim wieku! Wątpię by tak naprawdę ludzie nawet dużo starsi ode mnie, zamartwiali się z tego powodu.
Więc naprawdę nie wiem i nie rozumiem co się ze mną dzieje, z czego mi się to w ogóle wzięło.

No i chyba wybiorę się do lekarza. Dzisiaj dopadła mnie myśl taka, że może mnie to wszystko dopadło, bo mi osobiście coś jest i powinnam się przebadać. Jakaś poważna choroba i mózg mnie po prostu w taki dziwaczny sposób o tym informuje.
Pewnie idiotyczne myślenie, wiem.

Z rzeczy przyjemnych. Zabieram się za robienie jajek na Wielkanoc, sprawia mi to frajdę, wybieram się do hurtowni pasmanterii po materiały do tego i jest fajnie. Chociaż nie ukrywam, że też dopadają mnie przykre myśli po co to robię... owszem niektóre rozdam jako prezenty, ale część zostanie, bo mamie się spodobają i za nic ich nie odda. No i - patrzeć wyżej - niepokoje, związane z tym, co z tymi rzeczami będzie.
Ale kurcze miało być o rzeczach przyjemnych. Rano co prawda było deszczowo, ale potem wyszło trochę słońce, byłam z psicą na całkiem udanym spacerku - niestety krótkim, bo jej się łazić nie chce. Niedługo zakwitnie forsycja. I po prostu wokoło czuć już wiosnę :) No i nie poddaje się, mimo różnym przeciwnościom :)

Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno. :)
 
betsi 



Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 1034
Pomogła: 100 razy

 #388  Wysłany: 2019-03-14, 19:54  


Ja kiedyś też tak myślałsm jak ty. Ale wiesz co? wiesz dlaczego mamy takie myśli o najbliższych? Bo ich bardzo kochamy (tak mi powiedział psycholog). Ja miałam jeszcze gorsze myśli. Ale nauczyłam się z nimi walczyć, dzięki rozmowie z psychiatrą, do którego mogłam zawsze zadzwonić. Noi czytanie książek. Także musisz sobie pomóc, leki to nie wszystko.
Pozdrawiam i życzę dużo pozytywnych myśli :)
_________________
[*] 07.08.2016- Na zawsze w sercu mym!!!
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 837
Pomogła: 111 razy

 #389  Wysłany: 2019-03-14, 20:52  


Czytam, czytam, nawet wczoraj kupiłam trzy książki, chociaż miałam kupić dwie :lol: Oglądam filmy, seriale, przeglądam internet, zajmuje głowę czasami kompletnymi pierdołami żeby właśnie "nie myśleć". Z tymi moimi myślami walczę, i widzę, że są całe dnie bez takich złych myśli, albo przemkną sobie gdzieś tam w tle, zatrzymają się na chwilę, zaprzątną umysł na kilka sekund i znikną, co z resztą wielokrotnie pisałam, a są właśnie dni, kiedy przychodzą i zaczynają się panoszyć. Na szczęście - dzięki lekom - nie mam jakiś napadów paniki, lęków, po prostu czuje dyskomfort psychiczny, trochę niepokoju w piersi, czuje, że wtedy mi serce przyspiesza, ale nic więcej się nie dzieje właśnie na szczęście. I nie jest tak, że nakręcam się tymi myślami, myślę o nich jakoś obsesyjnie czy coś, po prostu są w pobliżu.
Zdaje sobie sprawę, że jestem na początku drogi, minęły dopiero dwa miesiące i jeszcze dużo pracy przede mną. Powiem szczerze, że takie wygadanie się tutaj działa na mnie trochę terapeutycznie i jestem naprawdę wdzięczna za to forum i za Was wszystkich, którzy tu jesteście. Tak wiem, powtarzam się, ale taka prawda :)

Mama jutro idzie na USG tego kolana. Zobaczymy co tam wyjdzie. Ogólnie kolano boli cały czas. Maść przeciwbólowa i Ibuprom max Sprint nie znoszą tego bólu całkowicie. I bardziej na to kolano narzeka jak siedzi, jak chodzi i się rusza to mówi, że mniej boli. Potem wieczorem jak usiądzie to zaczyna znowu mocniej boleć i jak się położy to się wygodnie nie może ułożyć bo boli.

Pozdrawiam :)
 
emes 


Dołączyła: 04 Sty 2019
Posty: 82
Pomogła: 19 razy

 #390  Wysłany: 2019-03-15, 10:57  


Reszko a może powinnaś znaleźć jakieś hobby, które oprócz myśli zajęłoby również ciało? Dla mnie takim lekarstwem na wszelkie zło był ogród. Im bardziej zmęczona z niego wracałam, tym szczęśliwsza byłam. Już od dawna udowodnione jest, że wysiłek fizyczny poprawia nastrój. Z tego co piszesz wszystkie "odrywacze" myśli masz "siedzące", może dla odmian spróbuj coś bardziej ruchowego. Znajdź taką formę aktywności, która będzie ci sprawiała przyjemność.
Daj znać co wykazało usg u mamy.
_________________
Gdyby miłość mogła uzdrawiać, a łzy wskrzeszać... byłbyś z nami Tato (*) 27.01.2019
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group