DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Czerniak złośliwy po wycięciu znamienia Spitz
Autor Wiadomość
marcelina007 


Dołączyła: 25 Paź 2014
Posty: 290
Pomogła: 21 razy

 #31  Wysłany: 2018-09-13, 15:08  


To są pękające naczynka lub pamiątka po igle. Wkońcu skóra w ty miejscu jest bardzo naciągnięta. Też takie miałam i też sie martwiłam. Ale zeszło.
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #32  Wysłany: 2018-09-13, 17:34  


Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi.Mam nadzieję, że u mnie też zejdzie. Mam jeszcze kilka innych problemików na tle, których histeria się włącza :shock: ale niechce już robić z siebie takiej panikary więc nie pytam :-(
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #33  Wysłany: 2018-09-14, 19:31  


Witam Czy jest ktoś na tym forum lub możecie kogoś polecić abym sobie przejrzała jego wątek, kto miał podobne parametry czerniaka jak ja Clark lll, 0.7 mm.,bez owrzodzenia,bez naciekania i żyje do tej pory szczęśliwie i bezproblemowo. Wątki z problemami w związku z chorobą również mnie interesują czy takie występują po tych parametrach. Bardzo mnie interesuje czy po tym co ja mam może się to jeszcze kiedyś odezwać. Z góry dziękuję.

[ Dodano: 2018-09-15, 11:17 ]
Mam pytanie. Troszkę wczoraj wieczorem poczytałam sobie na internecie o tych czerniakach. Mój czerniak jest zaklasyfikowany jako TP 1a. Wyczytałam, że z taką klasyfikacją przeżywalność pięcioletnia wynosi 97%.
Czy to oznacza że 10 lat już nie dożyję a raczej mogę nie dożyć ? A jak dożyję to i tak nadal pozostaje mi się martwić?
 
Majbas 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 228
Pomogła: 9 razy

 #34  Wysłany: 2018-09-15, 11:24  


Cytat:
A jak dożyję to i tak nadal pozostaje mi się martwić?

Chyba zawsze juz na zawsze będziesz się martwić.
Wszystkiego dobrego Ci życzę.
pozdrawiam
 
Armands 



Dołączył: 11 Wrz 2016
Posty: 534
Pomógł: 34 razy

 #35  Wysłany: 2018-09-15, 11:53  


Edka, moja mama też miała kiepskie rokowania, a mija już 10 lat od wykrycia czerniaka.
Tych dziesięć lat, to niesamowity postęp w diagnostyce i leczeniu. Zobacz jak wyglądał opis pobranego wycinka u mojej mamy. To było tylko jedno zdanie... gdzie mu do dzisiejszych opisów zawierających więcej danych(mitozy itd).
Tak samo z leczeniem... dziesięć lat temu nikt nie dawał jej większych szans na inną opcję niż chirurgia, a teraz ma już za sobą 48 wlewów Nivolumabu. Pomijam już koszty, które ponosi budżet, a są naprawdę wielkie. A jeszcze dwa lata temu ludzie musieli sprzedawać majątek, aby zdobyć ten nowoczesny lek. Śnili o takim dniu, gdy leki immunoonkologiczne będą dostępne bez względu na zasób portfela, czy kraj zamieszkania.
Teraz jest to możliwe.
Ja myślę, że każdy rok, każde pięć... to szansa na nowe formy leczenia... nowsze, mniej obciążające organizm lekarstwa.
Może doczekamy szczepionki na czerniaka... dla nas... naszych dzieci... wnuków.
Naprawdę postęp jest i trzeba wierzyć w sukces. Nie poddawać się.

Mieć nadzieję!

Pozdrawiam serdecznie
Armands
_________________
Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
 
marcelina007 


Dołączyła: 25 Paź 2014
Posty: 290
Pomogła: 21 razy

 #36  Wysłany: 2018-09-15, 12:35  


Na siłe nie szukaj w internecie informacji czy przeżyjesz czy nie. Powtarzam masz wielkie szanse ze nic ci nie będzie. 97 % to chyba dobrze nie?! Ale trzeba pamiętać że zawsze możemy sie znaleść w tych trzech procentach. Agata1983 ma takie parametry jak, ale ona jest dopiero rok po diagnozie. Wszystko jest oczywiście dobrze ale strachu też sie niemało najadła.

[ Dodano: 2018-09-15, 12:38 ]
Różnie to jest , była dziewczyna na forum która opisywała przypadek swojej siostry która miała clark II breslov 0,5 mm a miała przerzuty i to po 5 latach. Ale myśle że to są takie jednostkowe przypadki.
 
Majbas 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 228
Pomogła: 9 razy

 #37  Wysłany: 2018-09-15, 13:17  


Też szukałam podobnego przypadku jak mój mąż i nic z tego....każdy jest inny , każdy organizm jest inny.
Jedno jest pewne-trzeba być czujnym.
Armands, marcelina007, dokładnie-nie wolno się poddawać .
Strach pozostaje-bo tak już jest.
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #38  Wysłany: 2018-09-15, 19:45  


Armands, marcelina007, Majbas, kochani świetnie że jesteście aby pomóc innym i odpowiadacie na nasze pytania. Niedobrze że tu jesteście z powodu choroby jaka spotkała Was i nas. Zawsze czekam niecierpliwie. Mój przypadek dla jasności jest to czerniak SSM tP1a.Wiem że nie jest to tragedia ale ten strach który zawsze we mnie zostaje w tej chwili próbuje mnie zabić.Wszystko mnie boli histeryzuje i panikuje, myślę, że to jakieś przerzuty do tego jeszcze nie docięty margines i muszę czekać do lekarza po skierowanie na wyciągnięcie bloczków a później czekać na wynik z tym bloczków. Wszystko mnie męczy jeszcze inny problem na głowie O którym nie wspominałem w tym wątku. Moja mama walczy z rakiem płuc niedrobnokomórkowym od dwóch i pół roku. Miałam odrębny wątek na tym forum w związku z tym pod inną nazwą w tej chwili wyszła ze szpitala i dowiedziałeś Myślę że ma przerzuty na nerek i na węzły chłonne w brzuchu. Czuje się coraz gorzej i jak ja mam wspierać ją kiedy u mnie też nie jest w porządku.Tak naprawdę piszę tutaj na forum z nadzieją że ktoś napisze...jesteś zdrowa, nie martw się wszystko będzie dobrze, przeżyjesz jeszcze 100 lat.Wiem że nikt nie jest wróżką ani jasnowidzem.Świetnie że odpowiadacie szczerze i nie owijając niczego w bawełnę. Czytałam wasze wątki. Widzę jak się wspieracie. Dziękuję że zauważyliście mnie.
 
beata79 


Dołączyła: 28 Sie 2010
Posty: 62
Pomogła: 9 razy

 #39  Wysłany: 2018-09-15, 21:16  


Jestem po czerniaku 2mm clark IV zdiagnozowanym w 2014. Miałam mikroprzerzut do węzła wartowniczego i przeszłam limfadektomie pachwinowo-biodrowo-krzyżową. Na razie jest ok
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #40  Wysłany: 2018-09-15, 21:48  


beata79, też czytalam Twój wątek.Oby tak dalej było dobrze,życzę Ci z całego serca.Mimo wszystko ten strach....potrafi poważnie uszkodzić psychikę i nie tylko.Odbija się na rodzinie a jak próbuje przemilczeć to dusi mnie.Brak zainteresowania i wsparcia ze strony męża, ograniczył się do wypowiedzenia "po co to ruszalas".Nie pyta o nic jak wracam od lekarza.Mama u mnie w domu obolala i z przerzutami.Dziecko nie świadome niczego i ja....z całym balaganem. Dlatego też szukam ....sama już nie wiem czego....Wiem że wychowam syna i będę się jeszcze uśmiechać ale ten strach jest i pozostanie. Pozdrawiam cieplutko wszystkich. ;)
 
marcelina007 


Dołączyła: 25 Paź 2014
Posty: 290
Pomogła: 21 razy

 #41  Wysłany: 2018-09-15, 22:10  


Każdy po takiej diagnozie musi przejść pewne etapy : szok , niedowierzanie , gniew , lęk a potem akceptacja ( przynajmniej częściowa) Ja wiem że ty byś wolała żeby ci teraz ktoś powiedział że to nieprawda, ze to pomyłka że to tylko zły sen i zaraz sie obudzisz.
Niedługo będzie lepiej zobaczysz, musisz tylko przejść przez te etapy. I ciesz sie takimi złymi a jednocześnie takimi dobrymi wynikami :) ile lat ma dzieciaczek?
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #42  Wysłany: 2018-09-15, 22:26  


marcelina007, Synek ma 10 lat,jest wrażliwy a ja jestem jego całym światem...tata jest od prezentów i przyjemności a ja od miłości i reszty praktycznych rzeczy. Nie dawno pochowalismy dziadka,mojego teścia a ojczyma męża. Tesc zmarl na raka w krtani po dwuletniej walce (o dziwo nigdy nie palil papierosow).Smierc mial nagla i nawet nie doznal wiekszych boli.Syn to przeżył że smutkiem i przez wiele dni pytał o śmierć. Ciężko było wytłumaczyć co i jak ale musiałam go przygotować. Wiemy że babcia a moja mama niedługo też odejdzie i tu będzie gorzej. Ale ja dożyję i wychowam syna....dla niego żyje tu i teraz. Mam lęki ale to nie znaczy że poddaje się. W chwilach kiedy coś boli chciałabym mieć lekarza koło siebie i zrobiony zestaw badań od razu...inaczej panikuje. Boli mnie teraz lewa część klatki piersiowej,szyja i część reki również lewej koło pachy.Wiec znowu czarne myśli.Napawam się tylko nadzieja że jak czerniak był na nodze to raczej nie przerzut do węzłów szyji bo za daleko...pierwsze by były pachwinowe a te czyste na USG.Świr że mnie totalny!Chyba pora zacząć żyć :lol:
 
marcelina007 


Dołączyła: 25 Paź 2014
Posty: 290
Pomogła: 21 razy

 #43  Wysłany: 2018-09-16, 07:40  


Mój syn ma 6 lat i nigdy mu nic nie mówiłam. Ale kiedyś coś usłyszał w telewizji o raku i powiedział do mnie tak : mamo przecież ty masz raka to znaczy że umrzesz? I łzy w oczach mu stanęły.
I jak tu żyć w takich katuszach psychicznych jak sie ma małe dziecko. To jest nie do wytrzymania ale co zrobisz, trzeba żyć dalej. Będzie z czasem lepiej i musisz sobie to poukładać w głowie bo wpadniesz w nerwice lękową a uwierz że to jest okropna choroba.
 
Majbas 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 228
Pomogła: 9 razy

 #44  Wysłany: 2018-09-16, 10:34  


Edka77, dokładnie.
Gdy zachorował mój tata na raka krtani świat stanął w miejscu...myślałam że więcej nie zniose.
Pół roku od diagnozy taty zachorował mój najukochańszy mąż na świecie....a stan siostry wisi pod znakiem zapytania.
Żyje w strachu,gram uśmiechniętą jak zawsze wariatke,nawet nie umie obrać w słowa tego co czuje i przechodzę.
Jedno jest pewne...trzeba spiąć pośladki i dla tych najukochańszych walczyć.
Wiem że jest to ciężkie ale nie mozesz sie poddać i płakać bo to najprostsze....Ty musisz walczyć bez wzgledu na wszystko.
Jest taka piosenka " co ma być to będzie".
Przytulam Cię mocno .
Walcz i badź dzielna.
Mój mąż mi mówi...Basia głowa do góry i cycki do przodu!!!!!!

Dodam że po pierwszej operacji mąż miał wg lekarzy żyć do 3ch miesięcy....walczymy ponad 3.5 roku....a lekarze .....zdziwieni...pozytywnie.
 
Edka77 


Dołączyła: 18 Sie 2018
Posty: 31
Pomogła: 1 raz

 #45  Wysłany: 2018-09-16, 21:42  


Majbas, Twój mąż jest silny i pewnie gdyby nie Wasza miłość to poddałby sie. Dobrze mówi wiec tez robie głowę do góry i cycki do przodu...lece,co ma być to będzie. Pewnie i tak będę miała chwilę załamania ale cóż....
A tak w temacie to chyba w piątek wyczytałam gdzieś, że jest mało prawdopodobnym a nawet nie spotykanym aby czerniak pojawił się w dwóch różnych miejscach jednocześnie.
Co Wy na to? Słyszał kto o Tym?
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group