DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Leczenie w podeszlym wieku
Autor Wiadomość
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #16  Wysłany: 2016-09-26, 15:09  


Załączam ostatni - na dzień dzisiejszy - optymistyczny wynik.
Mam jeszcze jedno pytanie.
Czy taki - w tej chwili jak napisał radiolog - stabilny guzek może jednak dawać przerzuty nie powiększając swoich wymiarów?
Czy można odetchnąć do następnego badania czy należy ciągle być czujnym? :--:

_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 2991
Skąd: warszawa
Pomogła: 1697 razy

 #17  Wysłany: 2016-09-26, 16:54  


guz tej wielkości może dać przerzuty ale ciągle należy mieć na uwadze że nie ma żadnego dowodu że to guz złośliwy i żadnego dowodu że niezłośliwy. Ja bym była spokojniejsza po ok roku.
_________________
sprzątnięta
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #18  Wysłany: 2016-09-26, 17:28  


Dziękuję gaba. Tak diagnozy o charakterze guza nie ma. Na dzisiejszej wizycie lekarka dała przekaz na następną TK na początku następnego roku.
Powiedziała też że gdyby cokolwiek się działo to wizyta u niej i badanie natychmiast.
Więc narazie mamy czujne czekanie na następne badanie kontrolne.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9161
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1616 razy


 #19  Wysłany: 2016-09-26, 17:38  


Ola Olka,

Rozumiem Twój niepokój ale na szczęście zmiana jest cały czas stabilna. Radiolog napisał, że charakter guza się nie zmienił więc jest jakaś nadzieja, że będzie dobrze. Węzły chłonne zdrowe, to też wielki plus.
Kontrola systematyczna jak najbardziej wciąż wskazana.

Widzę, że mamy podobny problem, ty u Taty ja u męża, guzek w płucu, nieokreślony, podejrzany i wymagający stałej kontroli. Co kontrola to stres, mam to samo.

pozdrawiam.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #20  Wysłany: 2016-09-27, 07:26  


Dziękuje Marzena! Tak będziemy trzymać.

marzena66 napisał/a:
Co kontrola to stres, mam to samo.

Ale lepiej ten stres bo zawsze jest nadzieja na dobry wynik czego i Tobie (mężowi) i sobie (tacie) z całego serca życzę.
Pozdrawiam cieplutko :)

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2016-09-27, 18:18 ]
[yee]
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #21  Wysłany: 2017-05-16, 12:54  


Mój tato po kolejnej kontroli. Tomografia z kontrastem. Guz nadal jest jednak na szczęście nadal stabilny. Pierwszy opis tomografi był groźny - spikularna masa z wypustkami- teraz po roku brzmi "łagodniej" - dość dobrze ograniczony guz. No ale jest.

Jego wielkość i charakter nie uległ zmianie, nie powiększa się nie daje przerzutów - to znaczy nie stwierdzono takowych w węzłach chłonnych, wątrobie, nadnerczach - to co badano i opisano w TK, gdzie indziej to nie wiadomo. Tato czuje się odpowiednio do wieku - 88 lat - pokasłuje, już nie taki silny jak kiedyś ale umysłowo bardzo dobrze. Wybiera się z mamą na urlop.

Czyli dalej sytuacja jak była - stała kontrola - następna za pół roku - i co pół roku stres.
Na dzień dzisiejszy jednak mała radość. :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

[ Dodano: 2017-05-16, 14:03 ]
Wynik badania TK



20170516_135849.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 1153 raz(y) 422,98 KB

_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #22  Wysłany: 2018-10-10, 07:53  


Dawno nie pisałam w moim wątku i wiadomo że najchętniej nie pisałambym wogóle... Ale los zawsze nas dogoni czy chcemy czy nie...
Już ponad dwa lata minęły od diagnozy - guz w płucach. Przez ten czas guz był kontrolowany i nie zmieniał sie. Tato jak to tato - pomimo wieku (już skończone 89 lat) aktywny umysłowo, do niedawna siadał (o zgrozo!) za kierownicę, w tym roku byliśmy jeszcze na urlopie. Niestety od końca sierpnia sprawy mają się gorzej i mam wrażenie ze znajdujemy się na równi pochyłej :cry:

Najpierw nastąpił udar - na szczęście był to tylko tzw. TIA (mikro udar) i tato wyszedł z niego bez szwanku.
Przy okazji przebadano go od stóp do głowy włącznie z tomografią podwójną głowy. Głowa czysta, żadnych podejrzanych zmian. Guz jak był tak jest minimalnie większy, ale według lekarzy taki wzrost w ciągu ponad dwóch lat raczej na zmianę złośliwą jednoznacznie nie wskazuje... ale licho to wie.

Tato się otrząsnął ale jednak nie do końca. Jest coraz słabszy, przez ostatnie lata jednak powoli ale "konsekwentnie" chudł, nie ma apetytu a przede wszystkim nie chce pić :uuu: . Tak że stale jest jednak odwodniony co też było, łącznie z upałem bezpośrednim powodem tego udaru.

Do tego dochodzi fakt że tato ma słabe serce i przejściowe migotanie przedsionków. Przed paroma dniami z tego powodu znowu wylądował na pogotowiu gdzie ustabilizowali mu serce i podali kroplówkę. Po powrocie do domu wrócił mu humor ale siły już nie.
Cały czas ma duszności, nie umie spać, bardzo spuchły mu nogi w kostkach. Porusza się z trudnością tylko po domu, jeszcze tv i jakaś gazeta ale większość dnia przysypia.

Cóż - dostaliśmy na szczęście bez problemu skierowanie do hospicjum domowego ze względu na ten guz i brak możliwości leczenia (wiek, stan ogólny organizmu), dziś mama ze szwagierką idą załatwiać formalności. Ja siedząc daleko od domu załatwiam co się da przez telefon i internet i oczywiście wysiadam psychicznie. Na szczęście rodzice tego nie widzą. za dwa tygodnie u nich będę.

Nie wiem czy to ten guz, czy to rak czy inne choroby, czy wiek ale wiem że to początek końca... Niedługo ma się urodzić trzeci prawnuczek taty - boję się że on już tego nie doczeka. Tak mnie serce boli.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
MalgorzataB 


Dołączyła: 01 Lip 2017
Posty: 99
Pomogła: 5 razy

 #23  Wysłany: 2018-10-10, 14:13  


Olka Olka, przytulam
Cóż można napisać, tata dożył pięknego wieku, doczekał prawnuków.
Wiem że to nic pocieszającego, bo po naszych bliskich którzy odchodzą zawsze pozostają kratery.
Może to przejściowe załamanie pogody, może jeszcze odzyska siły.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #24  Wysłany: 2018-10-10, 21:43  


MalgorzataB dziękuję... Tak wiem te straty zawsze bolą... Narazie czekamy. HD załatwione. A ja przyśpieszylam mój lot.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9161
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1616 razy


 #25  Wysłany: 2018-10-11, 19:54  


Ola Olka,

Po prostu przytulam :tull:
 
MisiekW 
MODERATOR


Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1328
Pomógł: 536 razy


 #26  Wysłany: 2018-10-11, 20:15  


Prawdopodobnie te objawy wynikają z zaostrzenia niewydolności serca, które się dodatkowo zdekompensowało migotaniem przedsionków. Warto byłoby Tatę solidnie odwodnić - jest to leczenie poprawiające zdecydowanie choremu komfort życia.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #27  Wysłany: 2018-10-12, 14:45  


MisiekW tak, tato dostaje Furosemid na odwodnienie, ponadto leki niwelujące duszność. Mama pilnuje - na ile się da - żeby dużo pił. Dziś miał być lekarz z HD by ocenić stan i zlecić co trzeba ale nie mam jeszcze wiadomości. Je też trochę więcej.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #28  Wysłany: 2018-10-22, 08:24  


Mój tato trochę lepiej. Srodki odwadniające zlikwidowały obrzęki i odzyskał trochę apetyt. Ale już słabiutki. O wyjściu gdzieś nazewnątrz nawet nie ma co marzyć. Mamy opiekę HD co wspiera mamę która cały dzień się przy tacie krząta. Na szczęście narazie nie są potrzebni na cito. Odzyskał trochę humoru. Przypomina mi się dzielny dziadek od Marzenki (marzena66), tak to podobnie wygląda.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9161
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1616 razy


 #29  Wysłany: 2018-10-22, 23:33  


To starsze pokolenie jest o wiele silniejsze niż my.

Niech się tatko trzyma dzielnie.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2123
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 207 razy

 #30  Wysłany: 2018-11-02, 09:03  


No niestety jak to w życiu bywa nie za długo pocieszyliśmy się lepszym samopoczuciem taty. Byłam akurat z wizytą w domu jak tatę dopadł powtórny udar. Podobnie jak poprzednio TIA ale stan wyjściowy taty był teraz o niebo gorszy bo z dnia na dzień słabnie. Powodem było jak poprzednio migotanie przedsionków no i ten guz na płucach jednak po dwóch latach się powiększył. Na szczęście nie rozsiewa się - o ile da się to na dzień dzisiejszy stwierdzić bo tata jednak nie jest już diagozowany czy kontrolowany.

Teraz leży w szpitalu udarowym a my zastanawiamy się co dalej. Jesteśmy co prawda pod opieką HD ale to jednak tylko lekarz i pielegniarka (obie osoby niezwykle empatyczne i pomocne) ale nie ma opiekunki. Mama jest starszą schorowaną osobą i nie da rady - ja od lat zagranicą, przyjeżdżam ile się da ale nie jestem tam codziennie. :-(
Może być że zostanie nam tylko hospicjum stacjonarne :cry: - oczywiście jeżeli będzie miejsce..
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group