Tak, u mnie EUS dużo wniósł do diagnozy. Patrzyłam na monitorze jak igłę wbijają w guz. Dostałam dożylnie lek, po którym podsypiałam i byłam "na odlocie", ale momentami patrzyłam na monitor. Do guza dostali się przez ścianę żołądka. Nic nie bolało. Profesor robiła mi badanie osobiście. Jak już z nią rozmawiałaś, to zapytaj czy da radę przespieszyć wyniki histopatologii,chociaż wydaje mi się że sama o to zadba jak ją znam.
Dzieki Gabi za odpowiedź. Kurcze mam teraz problem bo mama nie wie że guz jest niewycięty, myśli że został na kawałek na żyle krezkowej. No ale zobaczymy - jeszcze postaram się dorwać Panią profesor przed samym badaniem - rozumiem że nie bolało bo tego mama się bała aha i pytała jak samo badanie wygląda którędy sie dostają itd. DZięki Gabi za wszystko - Twoje doświadczenie okazało sie bardzo cenne..
ankita nic się nie przejmuj. Przy badaniu dają naprawdę sporo środka żeby człowiek zasnął, lub był wystarczająco "zamulony". Nic mam z badania nie zapamięta,ewentualnie porozmawiaj z profesor jaki jest problem, że mama nie wie wszystkiego. Coś wymyśli, to super lekarka.
Kurcze sama nie wiem co myśleć - właśnie jestem po rozmowie z onkologiem z wrocławia, który jest po rozmowie z patomorfologami. wg nich to nie nowotwór tylko guz powstały na tle przewlekłego zapalanie trzustki. taki jest wynik biopsji. nie znaleźli w reszcie pobranego wycinka ani jednej komórki przypominającej nowotwór. podobno zdarza się to raz na milion. niezależnie od tego czekam na eus z biopsją w szczecinie. czy ktoś z Was miał taki przypadek? czy to możliwe że całkiem spory wycinek guza nie miał komórek nowotworowych a z drugiej strony guza były one? dodam że wczoraj było usg i nie ma żadnych przerzutów. aż boję się myśleć co dalej.... czy ktoś miał taki przypadek?
ankita, jeśli to byłby rzeczywiście guz zapalny to byłoby to duże szczęście. Poczekajcie co wykaże biopsja w Szczecinie, jeśli się potwierdzi to super.
dziękuję za kciuki. ja sama mam mnóstwo obaw - skoro był naciek, skoro marker C19,9 ponad 600 to wciąż możliwe że to nie rak? onkolog z wrocka mówi że tak- że marker nie jest wytyczną (tym bardziej przy zapaleniu trzustki + żółtaczce wtedy) a naciek też nie jest na 100 % przypisany tylko do gadów. Tymczasem Szczecin odmówił wykonania biopsji - nie mają jak dostać się do guza to jest oplatany zespoleniami i sie nie podejmą - zalecenie TK z biopsją - podobno we Wrocławiu robią więc mam kolejne zadanie do załatwienia... obłęd.
ankita, nie chcę Cię zmylić, ale wydaje mi się, że podwyższony marker C19-9 jest również charakterystyczny dla zapalenia trzustki (aczkolwiek wytyczną nie jest)
_________________ Tatulek ur. 23.07.1945 - zm. 29.01.2012 godz.22.56 [*] Przegraliśmy batalię...
violinista, no właśnie onkolog tak mi zasugerowała.... kurcze kurcze. właśnie robili mamie gastroskopie i coś tam jednak udało im się pobrać ale nic więcej nie wiem. nerwy sięgają zenitu. na razie pop prostu boję się dobrze myśleć.
Koniecznie daj znać jak czegoś się dowiesz. Musi być dobrze!
[ Dodano: 2012-05-15, 14:28 ]
PS U mojego Taty CA19-9 wynosiło > 50000 IU/ml, w kilku innych przypadkach, które znam też były tego typu "szalone" wartości, więc mam wielką nadzieję, że Wasz wynik to nie błąd, tylko dobra wróżba
Pozdrawiam
_________________ Tatulek ur. 23.07.1945 - zm. 29.01.2012 godz.22.56 [*] Przegraliśmy batalię...
niepewności ciąg dalszy - mam na piśmie wynik : "brak komórek nowotwora złośliwego", a słownie od prof. Starzyńskiej wyłącznie na podstawie obrazu USG - guz złośliwy trzustki (+ uzasadnienie: bo jest naciek, bo węzły jednak powiększone, bo struktura guza typowa dla raka). Guz od 12 marca nie urósł ani o mm - dalej 28 na 35 mm. NIe ma innych zmian - wszystkie organy czyste. Węzły chłonne ok 9mm, pobrano jeden za dwa tygodnie wynik, ale wszyscy zastrzegają że może być niemiarodajny. Mama czuje się dobrze, ma apetyt. Wyniki krwi wszystkie w normie. Czekamy też na wynik jakiegoś antygenu. Jutro ponownie określimy poziom C 19-9. Zwariuję.
no prof Starzyńska na to nic.... w sensie że to może być wszystko ale ona stawiałaby na raka mimo tylu pozytywnych przesłanek....Prof zaleca nigdzie już mamy nie wozić ale po prtsu dać jej żyć, odpuścić ewentualną chemię (na razie itak niedopuszczalną skoro nie ma diagnozy) bo ma tak czy siak mierne efekty i czekać i spędzać z mamą czas..... dla mnie opcja nie do zaakceptowania.Ale szanuję jej opinie, to jej doświadczenie tak wskazuje. Ja go nie mam.
Myślałaś o tym, żeby zebrać wszystkie wyniki i skonsultować z kolejnym lekarzem, dotychczas niezaangażowanym w leczenie Mamy? Możesz sama umówić sie na taką wizytę, żeby nie męczyć Mamy. Bardzo martwi mnie fakt, że minęło tyle czasu i właściwie jesteście wciąż w punkcie wyjścia. Z drugiej strony biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z rakiem trzustki i tempem w jakim ta choroba postępuje - upieram się przy tym, że Wasza sytuacja wróży dobrze
Jak dzisiaj poziom markerów?
_________________ Tatulek ur. 23.07.1945 - zm. 29.01.2012 godz.22.56 [*] Przegraliśmy batalię...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum