DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak trzustki- niedługo operacja
Autor Wiadomość
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 1595
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 151 razy

 #16  Wysłany: 2017-02-23, 14:06  


zebrazebra8 bardzo przykre te wasze doswiadczenia ze szpitalem w Ligocie. Jak już marzena66 pisze dalsze postepowanie jest w dużym stopniu zależne od taty -od ogólnego stanu w jakim sie znajduje i od jego woli i życzenia.
Chemia paliatywna może złagodzić symptomy chorob taty ale go już nie wyleczy. Jest pytanie czy skutki uboczne są do zaakceptowania czy nie.
Ja bym skłaniała sie do dodatkowej konsultacji w Gliwicach, szczególnie ze wzgledu na fakt że obecny szpital całkowicie nie spełnił waszych oczekiwań.

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
pola66 


Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 161
Skąd: podkarpacie
Pomogła: 8 razy

 #17  Wysłany: 2017-02-23, 15:13  


To bardzo trudna decyzja..... i to tato powinien ją podjąć, weźcie go do lekarza, niech mu wszystko wytłumaczy, niech wie na czym to polega, niech będzie świadomy i niech sam zadecyduje, nie obciążajcie swojego sumienia bo tak naprawdę nie wiadomo do końca jak byłoby lepiej. Decyzja musi wyjść od taty.
 
zebrazebra8 


Dołączyła: 07 Lut 2017
Posty: 34

 #18  Wysłany: 2017-04-09, 15:52  


Tata zdecydował się na chemię. Dostaje gemsol i Abraxane. Ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi lekami? Paklitaksel od niedawna jest refundowany.
 
azja 


Dołączyła: 09 Lut 2016
Posty: 93
Pomogła: 5 razy

 #19  Wysłany: 2017-04-10, 20:00  


Co do ligoty mam podobne doświadczenia...Bałagan moja mama też dostała wynik grupy krwi innego pacjenta...Informacji o ciągle przekładanie operacji...Dopiero Jaworzno z dnia na dzień zrobilo operacje....A w Ligocie leżała i tylko nie jeść i co drugi dzień tylko sprawdzili po,kom bilirubina Iny a mama była pomarańczowa...
Moja mama po zespoleniu zyla rok przeszła chemię i i2lini i radio wszystko zniosła wzorowo...Zmarła ok 6,tyg po ostatnim wlewie nawet się nie zorientowalam że to agonia...
 
zebrazebra8 


Dołączyła: 07 Lut 2017
Posty: 34

 #20  Wysłany: 2017-04-11, 20:31  


Azja czytałam Waszą historię, niestety już po doświadczeniach z Ligotą. Żałowałam, ze nie zapytałam wcześniej na forum jak tam jest. No trudno, było minęło. Podziwiałam Twoją mamę i opowiafałam o niej mojemu tacie... my jeszcze walczymy, każdy dzień jest bezcenny. Tata to pierwszym wlewie chce rezygnować z chemii.
 
zebrazebra8 


Dołączyła: 07 Lut 2017
Posty: 34

 #21  Wysłany: 2017-04-17, 17:36  


Naprawdę nikt nie ma doświadczenia z tą chemią nab- paklitaksel? Bardzo proszę, wypowiedzcie się, jak Wasi bliscy znosili chemię. Tata po pierwszym wlewie bardzo osłabł i nie wiem, czy jest sens w to iść.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 7392
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1345 razy


 #22  Wysłany: 2017-04-17, 19:25  


Znalazłam tylko info o paklitakselu tutaj
https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=637
i tutaj http://www.forum-onkologi.../Paclitaxel.pdf
zebrazebra8 napisał/a:
Tata po pierwszym wlewie bardzo osłabł i nie wiem, czy jest sens w to iść.

Paklitaksel ma skutki uboczne, wszystkie leki cytotoksyczne mają raczej okropne skutki uboczne, sama nazwa to tłumaczy ale nie leczona choroba nowotworowa ma jeszcze gorsze skutki.

Czy "jest sens w to iść" to trzeba ocenić ze stanu taty, wyników, czy nie leci morfologia i taty chęci na dalsze leczenie.

pozdrawiam
 
azja 


Dołączyła: 09 Lut 2016
Posty: 93
Pomogła: 5 razy

 #23  Wysłany: 2017-04-18, 20:21  


Poczekaj daj mu kilka dni...Zobaczycie co dalej.
Nic ci nie doradze bo nawet z mama nie było nikogo kto by brał nab.
 
tronca33 


Dołączyła: 02 Cze 2013
Posty: 296
Pomogła: 27 razy

 #24  Wysłany: 2017-05-04, 23:21  


U nas bylo Tak samo...Walczcie do Konca.U nas Nie Dalo sie uratowac Taty Ale walczyl prawie 4 lata....Bylo bardzo ciezko.I zylismy w ciaglym Strachu .... Ale to byly jeszcze 4 lata z nim.Dzis mija 4 miesiace od jego smierci...a Ja Nadal Nie moge sie z tym pogodzic....
Dlatego walczcie.... ile jego cialo wytrzyma....bo to nierowna walka I z wiadomym koncem.
Trzymajcie sie.
_________________
[*] Tato:23.01.1955-5.01.2017
 
karalajna 


Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 87
Skąd: Łódź
Pomogła: 7 razy

 #25  Wysłany: 2017-05-05, 22:57  


Jeżeli chodzi o sam paklitaksel (bo jak rozumiem, nab paklitaksel jest ,,wersją" leku dla raka trzustki), to chyba jak pamiętam przyjmowała takie wlewy moja koleżanka z rakiem piersi i też ciężko to znosiła. Opinie na temat leku można znaleźć na stronie amazonek np. http://amazonki.net/dyskusje/read.php?271,662 oraz http://amazonki.net/dyskusje/read.php?154,159689 i jak tam czytam, to większość chorych pisze, że to skuteczna chemia, ale przeżycia po niej traumatyczne.

[ Dodano: 2017-05-06, 00:12 ]
Z tym, że przy raku trzustki nab- paklitaksel przedłuża przeżycie (statystycznie, bo każdy przypadek jest inny) o ok. 3-4 miesiące, więc ta skuteczność chemii jest mierzona inaczej, niż w raku piersi. Dlatego rzeczywiście może warto się zastanowić, czy męczyć Tatę, skoro tak źle to znosi.
_________________
Mamuś- rak przewodów żółciowych, trzy tygodnie walki od diagnozy
Mamuś- kocham Cię
 
zebrazebra8 


Dołączyła: 07 Lut 2017
Posty: 34

 #26  Wysłany: 2017-05-12, 20:32  


Dzięki kochani. Tata poddał się jednemu wlewowi "na próbę". Źle to zniósł, a parametry wątrobowe poleciały strasznie. Do dzisiaj nie może dojść do siebie - jest słaby, nie ma wcale odporności. No niestety ten przeciwnik nie pozostawia żadnych złudzeń, nie daje żadnego pola manewru. Trzymajcie za nas kciuki, żeby tata pobył z nami jak najdłużej - każdy dzień jest po prostu bezcenny. Teraz, póki jest resztka sił i samodzielności.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 7392
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1345 razy


 #27  Wysłany: 2017-05-13, 17:21  


zebrazebra8 napisał/a:
każdy dzień jest po prostu bezcenny.

Dokładnie tak.
pozdrawiam
 
zebrazebra8 


Dołączyła: 07 Lut 2017
Posty: 34

 #28  Wysłany: 2017-05-19, 17:20  


Kochani tata od wczoraj co zje lub wypije niemal natychmiast zwraca. Wymioty są ciemnobrunatne, jakby z krwią. Czy to już koniec naszej walki?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 7392
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1345 razy


 #29  Wysłany: 2017-05-19, 18:57  


zebrazebra8 napisał/a:
Wymioty są ciemnobrunatne, jakby z krwią.

Najprawdopodobniej tak.

Poszły parametry wątrobowe po ostatnim wlewie, może być, że wątroba odmawia posłuszeństwa albo wciąż są to skutki chemii.
zebrazebra8 napisał/a:
Czy to już koniec naszej walki?

Trudno powiedzieć, czy oprócz wymiotów coś jeszcze się dzieje?, po każdym posiłku są wymioty?, jak tato nie je też są wynioty zabarwione?
Tato walczy z trudnym przeciwnikiem i musicie być przygotowani na wszystko.

pozdrawiam
 
karalajna 


Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 87
Skąd: Łódź
Pomogła: 7 razy

 #30  Wysłany: 2017-05-20, 00:25  


Niestety nie jest to dobry objaw, bardzo mi przykro. Pewnie Twój Tata też widzi co się dzieje i się martwi. Ja moją Mamę okłamywałam, że te krwiste wymioty to skutek uboczny zabiegów jakie robili jej w szpitalu, bo nie chciałam żeby się bała, a była naprawdę przerażona swoim stanem. Jesteśmy z Tobą myślami....
_________________
Mamuś- rak przewodów żółciowych, trzy tygodnie walki od diagnozy
Mamuś- kocham Cię
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group