DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: marzena66
2016-11-12, 19:15
Rak jelita grubego z przerzutami - chemia nie działa
Autor Wiadomość
Piotrek69 


Dołączył: 11 Lis 2016
Posty: 31
Skąd: Sulejówek
Pomógł: 2 razy

 #46  Wysłany: 2017-03-21, 14:08  


Witam Wszystkich,

Niestety, nasza historia dobiega końca. Tata przestał jeść i pić. Dzisiaj lekarka z hospicjum stwierdziła, że organizm się wyłącza i podała kroplówkę. Kazała być Mamie gotowej. Po wszystkich artykułach jakie tutaj przeczytałem o podawaniu kroplówki w tym stanie mam duże wątpliwości, ale doszedłem do wniosku, że nie mogę zabronić Mamie tej ostatniej próby wydłużenia życia Ojca o te dni czy godziny...

Straszne to wszystko...
 
agawoj 


Dołączyła: 08 Gru 2016
Posty: 7
Skąd: BYDGOSZCZ

 #47  Wysłany: 2017-03-21, 14:36  


Witaj Piotrek69,

Bardzo mi przykro że tak to się kończy. Miałam wielką nadzieję, że u Was będzie inaczej. Trzymaj się ciepło i życzę dużo siły.

Agnieszka
 
mondfa 


Dołączyła: 11 Mar 2017
Posty: 69

 #48  Wysłany: 2017-03-21, 15:43  


:cry: bardzo współczuję z całego serca... Teściowa przechodzi przez tą samą chorobę...
Będę pamiętać o Was w modlitwie :-((
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6220
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1151 razy


 #49  Wysłany: 2017-03-21, 16:33  


Piotrek69 napisał/a:
o podawaniu kroplówki w tym stanie mam duże wątpliwości,

I słusznie, ponieważ kroplówka może bardziej zaszkodzić niż pomóc, takie nawadnianie może przedłużać agonię a co za tym idzie cierpienie pacjenta. My nie widzimy taty więc trudno nam ocenić, czy zbliża się koniec czy jest to osłabienie z powodu odwodnienia, to wtedy kroplówka w niewielkiej ilości nie zaszkodzi ale tak jak podkreśliłam to lekarz decyduje po kontakcie z pacjentem.

Dużo sił Wam życzę bo może nadchodzi u Was ten ostatni etap, bądźcie z tatą to teraz bardzo ważne i dla Niego i dla Was.

pozdrawiam ciepło.
 
Madzia70 
LEKARZ Med.Rodzinnej Lekarz Hospicyjny



Dołączyła: 26 Lut 2011
Posty: 3073
Skąd: okolice Warszawy
Pomogła: 1714 razy

 #50  Wysłany: 2017-03-21, 19:04  


Oby to nie było wydłużenie umierania...
_________________
"Zobaczyć świat w ziarenku piasku, Niebiosa w jednym kwiecie z lasu. W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar, W godzinie - nieskończoność czasu." - William Blake -
 
Piotrek69 


Dołączył: 11 Lis 2016
Posty: 31
Skąd: Sulejówek
Pomógł: 2 razy

 #51  Wysłany: 2017-03-27, 13:06  


marzena66 napisał/a:
...czy jest to osłabienie z powodu odwodnienia, to wtedy kroplówka w niewielkiej ilości nie zaszkodzi...


Witam Wszystkich i bardzo dziękuję za wsparcie i podpowiedzi. Sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wczoraj Tata przyjął ostatnią kroplówkę. W sumie litr dziennie przez sześć dni. Wygląda, że mu się polepszyło. Zaczął ponownie jeść i pić. Niestety są to bardzo małe ilości. Trochę kaszki rano, kilka łyżek zupy na obiad i pół szklanki soku dziennie. Jutro będzie Pani Doktor z HD i zaproponuje co dalej.

Mam pytanie, a właściwie wątpliwość. Tata od trzech tygodni nie wstaje z łóżka. Jest tak słaby (a może mu się nie chce?), że Mama karmi go jak małe dziecko. Praktycznie nie ma już mięśni na nogach. Wczoraj Mama i brat zdecydowali, że trzeba go rozruszać i sprawić, aby znowu chodził. Podnieśliśmy go z łóżka i przy pomocy chodzika przeprowadziliśmy dosłownie kilka metrów tam i z powrotem. Próbował protestować i widać było, że cierpi. Czy ma sens go męczyć i udawać, że będzie lepiej?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6220
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1151 razy


 #52  Wysłany: 2017-03-27, 16:43  


Piotrek69 napisał/a:
nie wstaje z łóżka. Jest tak słaby (a może mu się nie chce?),


Raczej to pierwsze niestety, chęci to może mieć ale siły brak i nogi odmawiają posłuszeństwa.

Ja moją mamę też "ciągałam" bo lekarz kazał, tak ciągałam, zrobiła parę kroków, dobrze, na drugi dzień też parę a trzeciego dnia nawet kroku bo od razu nogi się uginały, były bezwładne dosłownie. Dałam spokój bo jaki jest sens męczyć. Jeśli tato ma na tyle siły to można posadzić, niech trochę posiedzi, żeby zmienić pozycję z leżącej na siedzącą ale też za Jego zgodą.
Piotrek69 napisał/a:
Czy ma sens go męczyć i udawać, że będzie lepiej?

Nie, nie ma sensu, nie uszczęśliwiajcie taty na siłę, jakby mógł/chciał to zapewne sam by się dźwigał a przynajmniej prosił, żebyście Go przespacerowali, skoro o to nie prosi dajcie Mu leżeć.

pozdrawiam
 
agawoj 


Dołączyła: 08 Gru 2016
Posty: 7
Skąd: BYDGOSZCZ

 #53  Wysłany: 2017-04-04, 18:35  


Cześć Piotrek69

Jak czuje się Twój tata?

Pozdrawiam,

Agnieszka
 
Piotrek69 


Dołączył: 11 Lis 2016
Posty: 31
Skąd: Sulejówek
Pomógł: 2 razy

 #54  Wysłany: 2017-04-18, 09:17  


Witam Wszystkich,

Bardzo dziękuję za odpowiedzi i troskę.

agawoj napisał/a:
Jak czuje się Twój tata?


Agnieszko, niestety od czasu mojego ostatniego postu nic się nie zmieniło, a może zmieniło, tylko na gorzej jeśli to możliwe.

Tata już tylko leży. Tydzień przed świętami rehabilitantka z HD próbowała go pionizować, ale nic z tego nie wyszło. Nie miał siły ustać samodzielnie przy chodziku. Teraz jest tak słaby, że nie ma siły unieść bioder przy zmianie pieluchy. Większość doby chyba przesypia. Piszę "chyba" bo trudno nam powiedzieć kiedy śpi, a kiedy nie bo bardzo rzadko otwiera oczy. Nie reaguje, kiedy się do niego mówi. Czasem tylko przy karmieniu powie "nie" lub "dosyć". Nie ma siły samodzielnie jeść. Mama karmi go łyżeczką, a picie podaje strzykawką. Wszystkie pokarmy muszą być zmiksowane bez żadnej grudki bo inaczej wypluwa. Z leków dostaje cały czas steryd i concor na serce. Ciśnienie i saturacja są w normie. Nie ma wodobrzusza, ani żółtaczki.

Strasznie mi go żal. Jego i mojej Mamy, która jest już bliska załamania nerwowego.

Czy ktoś może odpowiedzieć na pytanie ile to jeszcze może potrwać? Mam złe przeczucie, że to się będzie ciągnęło miesiącami...

Pozdrawiam,

Piotrek
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 1364
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 123 razy

 #55  Wysłany: 2017-04-18, 09:46  


Piotrek69,
Piotrek69 napisał/a:
Czy ktoś może odpowiedzieć na pytanie ile to jeszcze może potrwać? Mam złe przeczucie, że to się będzie ciągnęło miesiącami...
Myślę że na miesiące nie ma co liczyć. Tato słabnie z dnia na dzień. Każdy organizm jest jednak inny i nieraz bywa że chory niestety męczy się dłużej niż sam by sobie tego życzył.
Bardzo mi przykro.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele siły.
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać. (Jan Pawel II)
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 386
Pomógł: 36 razy

 #56  Wysłany: 2017-04-18, 10:02  


Piotrek69 napisał/a:
Czy ktoś może odpowiedzieć na pytanie ile to jeszcze może potrwać? Mam złe przeczucie, że to się będzie ciągnęło miesiącami...

Miesiącami raczej nie. Wszystko zależy od organizmu.
Spokój i cierpliwość obecnie wskazane.
_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6220
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1151 razy


 #57  Wysłany: 2017-04-18, 16:28  


Piotrek69 napisał/a:
Czy ktoś może odpowiedzieć na pytanie ile to jeszcze może potrwać? Mam złe przeczucie, że to się będzie ciągnęło miesiącami...

Piotrek tu przeczucia nie mają żadnego znaczenia, przyjdzie taty czas i skończy się Jego cierpienie i skończy się mamy wyczerpanie, które jest spowodowane opieką, czuwaniem, przyjdzie inny rodzaj cierpienia.
Tu ani przeczucia ani statystyki nic nie mają do rzeczy, organizm się "wyczerpie", zaczną odmawiać posłuszeństwa poszczególne organy albo nastąpi NZK i nastąpi koniec.
Na pewno są już oznaki zbliżającego się końca, brak zainteresowania, słabość, niechęć do jedzenia, przysypianie czy też "odlatywanie". Raczej w miesiącach bym nie liczyła już czasu mogą to być dni, może parę tygodni.

pozdrawiam i dużo sił dla mamy i Ciebie.
 
Piotrek69 


Dołączył: 11 Lis 2016
Posty: 31
Skąd: Sulejówek
Pomógł: 2 razy

 #58  Wysłany: 2017-04-20, 23:30  


Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za pomoc i wsparcie w tych ostatnich 6 miesiącach.

Tata odszedł dzisiaj 20 kwietnia o 8 rano. Wczoraj lekarka z HD stwierdziła obustronne zapalenie płuc. Podano dożylnie antybiotyk i kroplówkę. Dzisiaj rano przed pracą byłem u rodziców i myślałem, że kryzys minął. Oddychał lepiej i był bardzo spokojny. Kilka minut po 8 Mama zadzwoniła, że zmarł...

Przeżył 14 miesięcy od diagnozy raka jelita grubego z przerzutem do wątroby. Wszystko zgodnie ze statystyką. Kiedy na początku listopada odbierałem skierowanie do HD jego onkolog stwierdziła, że maksymalnie będzie to 6 miesięcy. Pomyliła się o dwa tygodnie...

Jeśli mam to wszystko podsumować to tylko jedna rzecz przychodzi mi do głowy. Czytam wątki na tym forum i włos mi się jeży na głowie, kiedy czytam, że ktoś się waha przed skorzystaniem z pomocy Hospicjum Domowego. My byśmy bez pomocy hospicjum nie dali rady! Wspaniali ludzie, którzy bardzo pomogli Tacie godnie przeżyć te ostatnie miesiące. Dodatkowo cały ten sprzęt wypożyczony za darmo. Teraz potrzebujemy chyba vana, żeby to wszystko zwrócić...

Mogę tylko zaapelować do waszych sumień. Jeśli macie pod opieką kogoś bliskiego z tą chorobą to jak najszybciej załatwiajcie pomoc Hospicjum.

Pozdrawiam,

Piotrek
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6220
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1151 razy


 #59  Wysłany: 2017-04-21, 10:54  


Piotrek,

Przyjmij najszersze wyrazy współczucia, niech tato odpoczywa, już bez cierpienia ::rose::

Piotrek69 napisał/a:
Mogę tylko zaapelować do waszych sumień. Jeśli macie pod opieką kogoś bliskiego z tą chorobą to jak najszybciej załatwiajcie pomoc Hospicjum.

Mądre słowa i oczywiście masz słuszną rację. Wiele osób boi się samego słowa Hospicjum nie mówiąc już o tym, że boją się zapisać i skorzystać z Ich pomocy a to wielka pomoc zarówno fizyczna jak i psychiczna dla chorego, który dzięki Nim nie cierpi i dla rodziny, która czuje jakieś wsparcie i bezpieczeństwo.
Niech Twoje słowa będą tego dowodem.

Jeszcze raz bardzo współczuję ::rose::
 
jolapol 


Dołączyła: 25 Lip 2012
Posty: 259
Pomogła: 69 razy

 #60  Wysłany: 2017-04-21, 11:50  


podczytywałam Twój wątek.
Bardzo współczuję.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group