DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
przerzuty do mózgu
Autor Wiadomość
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #1  Wysłany: 2019-04-14, 16:32  przerzuty do mózgu


Mojej mamie 10.03.2019 zdiagnozowali przerzuty do mózgu i wątroby z piersi .Rok temu była poddana chemioterapii oraz mastektomii całkowitej piersi . Nagle po śmierci Taty stan jej się pogorszył, myślałam że przechodzi załamanie nerwowe a guz powodował u niej brak zainteresowania światem, zapominała słów i zaczęły się problemy z chodzeniem, przewracała się na prostej drodze. Po 2 tygodniach na oddziale neurologicznym, zmniejszyli obrzęk mózgu . Lekarz powiadomił mnie że nie ma ratunku i tylko leczenie paliatywne w Hospicjum, ponieważ zarówno ja i mama mieszkamy na 4 piętrze w bloku nie było możliwości jej zabrać do domu , tym bardziej że ja pracuje a do tego dochodzi cukrzyca mamy. Przez 3 tygodnie pobytu w hospicjum bez żadnego leczenia właściwie o dziwo stan się bardzo polepszył, mama sama już chodzi , ubiera się , ogólnie wszytko pamięta, tylko cukier jest bardzo wysoki ponad 400 . Więc zdecydowałam że na święta zabiorę ją do domu. Lekarz oczywiście mówi że ta poprawa jest chwilowa i są to jej ostatnie święta... Czy o kogoś było podobnie ? Ten stan poprawy jest tak zaskakujący , może cud się zdarzył?
 
crayzy 


Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 112
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 12 razy

 #2  Wysłany: 2019-04-14, 17:11  


Witaj Moon13,
Stan twoje mamusi zapewnie poprawił się że względu na leczenie obrzegu muzgu.
Gdy obrzegu był widoczne były dysfunkcje w tej chwili lekarzom udało się obrzęk usunąć i dlatego jest lepiej.
Stan choroby z opisu który napisałaś jest bardzo zaawansowany. Są przezuty odległe w kilku miejscach.
Bardzo mi przykro😢
Jednak dobre jest to że będą Wam dane spędzić święta razem i teraz to jest najważniejsze. Ciesz się każda chwila i ja celebruj. Niech mama przeżyje te święta w szczęściu rodzinnym. Może choć trochę zapomni o chorobie.
No i zawsze można modlić się o cud!!!
Trzymam za Was kciuki✊✊✊
Bądźcie dzielne🙂
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #3  Wysłany: 2019-04-14, 17:34  


Dziękuje crayzy za słowa otuchy.
Staram się z całej siły nie zwariować , tym bardziej że w luty Tata umarł a tu zaraz Mama zachorowała.
Mama nie jest świadoma choroby , nikt z nas nie miał sumienia jej tego przekazać.
Nikomu nie życzę takich doświadczeń.
Wiem że stan jest ciężki tylko to nagłe jej uzdrowienie mnie zastanawia.
Oby trwało jak najdłużej
 
crayzy 


Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 112
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 12 razy

 #4  Wysłany: 2019-04-14, 19:10  


Moon113,
Oczywiście zgadzam się z Tobą, aby ten stan trwał jak najdłużej.
Odbarczenie mózgu przynosi efekt jak widać.
Jest mi bardzo przykro z powodu taty i nasuwa się jedna myśl, czy to ten stres z powodu odejścia taty nie jest powodem nawrót choroby.
Co prawda nie pisałaś czy były u mamy przezuty do węzłów chłonnych przy guzie piersi.
Prawdopodobnie gdzieś czaila się komórka Gada i czekała na odpowiedni moment...
My też niedawno przeszliśmy chwilę grozy, mój tato zachorował na raka języka i dna jamy ustnej, ale na razie jest w miarę ok.
A, jeżeli chodzi o uświadamia ie osoby chorej to już jest sprawa indywidualna. Jeżeli uważasz że prawda podlamala by mamę to może lepiej ze nie wie. Tym bardziej będzie się cieszyć z świąt, niestety Tobie życzę dużo, dużo sił.
Trzymajcie się cieplutko
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #5  Wysłany: 2019-04-14, 19:26  


crayzy
trzymam kciuki za Tatę, oby cieszył się z życia jak najdłużej :)
Mama miała guza piersi 6 cm i zajęte węzły chłonne. przeszła chemioterapię, mastektomię, potem cykl herceptyny, na naświetlanie się nie zgodziła.
Badania kontrolne były zlecone tylko w kierunku usg piersi i wyszły w porządku oraz usg jamy brzusznej, co zaniepokoiło lekarzy , zlecili rezonans z kontrastem i nie zdążyliśmy odebrać wyników, bo trafiła do szpitala ,gdzie wykryli liczne przerzuty w mózgu. Onkologia przesłała wynik rezonansu jamy brzusznej , gdzie również wyszły liczne mety w wątrobie .
Lekarz stwierdził że nowotwór pewnie zajął również inne miejsca i ze względu na wiek, stan zdrowia tylko leczenie paliatywne. Teraz tylko czekanie na najgorsze..
 
crayzy 


Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 112
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 12 razy

 #6  Wysłany: 2019-04-14, 21:49  


Moon113,
Niestety przezuty do węzłów były i tego się spodziewałam.
Komorki nowotworowe krążyły już w organizmie. Chemia miała za zadanie je wybić, ale jak widać nie wszystkie zginęły... Niestety!
Przykro mi i jeszcze raz życzę miłych świąt mimo wszystko!
W imieniu taty, nie dziękuję bo jeszcze walczymy-najbardziej z paleniem.

Pozdrawiam, miłej nocy
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2296
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 233 razy

 #7  Wysłany: 2019-04-15, 08:50  


Moon113 napisał/a:
Lekarz stwierdził że nowotwór pewnie zajął również inne miejsca i ze względu na wiek, stan zdrowia tylko leczenie paliatywne.
Choroba jest już za bardzo zaawansowana i rozległa - niestety w takim wypadku tylko leczenie paliatywne jest możliwe. Mama ma zapewnioną opiekę hospicyjną to bardzo dobrze. Wyleczyć się już tego nie da ale komfort życia jest zawsze najważniejszy szczególnie w chorobie.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9598
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1725 razy


 #8  Wysłany: 2019-04-16, 05:15  


Moon113 napisał/a:
może cud się zdarzył?

Chciałabym, żeby to był cud ale raczej na niego nie stawiam. Mama dostała zapewne sterydy, zniknął obrzęk mózgu i dlatego stan się polepszył. Niestety tak jak się polepszyło tak w każdej chwili może być znowu źle, polepszenie jest na jakiś czas i raczej krótszy niż dłuższy, musisz mieć tego świadomość, choroba będzie postępowała.
Moon113 napisał/a:
Więc zdecydowałam że na święta zabiorę ją do domu.

To jest Wasz wspólny czas, wykorzystajcie go jak najlepiej, spedzcie te święta cudownie i razem, chłoń każda wspólną chwilę bo każda w tej chwili jest na wagę złota.

Pozdrawiam
 
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #9  Wysłany: 2019-05-18, 19:00  


Mama wyszła na święta wielkanocne do domu :) radość trwała tydzień , zaraz po świętach dostała drgawek lewej strony ciała, prawdopodobnie był to atak padaczki, zawiozłam ją z powrotem do hospicjum ponieważ musiałam iść do pracy i mama zostałaby bez opieki.
Po dojechaniu na hospicjum cała lewa noga spuchła i zrobiła się bordowa, dostała zakrzepicy prawdopodobnie, na szczęście już teraz noga dochodzi do siebie.
Mama o dziwo cały czas stabilnie , sama trochę chodzi , ubiera się , wszystko pamięta ,ale ciągle chce do domu wracać a ja nie bardzo mam jak to zrobić ze względu że nie będzie miała w domu opieki 24h , cukier bardzo wysoki norma to 400 ,ale też bardzo duży apetyt, lekarze mówią że to poprawa stanu jest przejściowa, ale tak bardzo mi jej żal że musi tam być sama .
jak sobie z tym poradzić , już psychicznie nie mam siły tego wszystkiego znosić :cry:
 
basik78 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 433
Pomogła: 22 razy

 #10  Wysłany: 2019-05-18, 23:33  


Moon113, musisz być twarda i silna teraz dla mamy.
Jeśli nie możesz wziąść w pracy opieki na mamę i nie masz nikogo innego do pomocy na zmianę(ja przy tacie pracowałam na noc a rodzeństwo się ze mną wymieniało) to co Ci poradzić...?
Ja napiszę Ci ze swojego doświadczenia...
Gdy mój tata[*] był w stanie jeszcze świadomym to chodziłam do pracy bo wydawało mi się że nie mogę wziąść wolnego ...i gdy nagle się jego stan pogorszył mnie nie było bo byłam na noc w pracy.
O 3ej rano brat mi napisał że jest stabilnie...dobrze....a o 5ej rano że tatuś odszedł.
Do dziś żałuję że zrywałam się do pracy zamiast byc przy nim.
Gdybym mogła cofnąć czas......byłabym przy nim cały czas.
Oczywiście nie wiem jaka jest Twoja sytuacja ale może trochę to co pisze da Ci do przemyślenia.
Zaraz po nocce jechałam do niego....i tak przez trzy ostatnie tygodnie taty, żyłam jak robot...praca ...tata...praca....tata....
Piszę Ci to dlatego byś sobie po cichu odpowiedziała na pytanie które zadajesz....jak sobie z tym poradzić?
Nikt nie zna dnia ani godziny....i nie wiadomo jak będzie z Twoją mamą....słuchaj głosu serca.
Dużo sił dla Was
:tull:
_________________
♥♥♥
http://www.forum-onkologi...rze-vt17055.htm
 
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #11  Wysłany: 2019-05-20, 19:25  


basik78,
U mnie wygląda to tak że mam 2 siostry, jedna mieszka 300 km od nas więc rozumiem że nie może mi pomóc, druga siostra mieszka 20km od nas ale nie mogę na nią w ogóle liczyć, przyjedzie raz na 2 tygodnie postoi chwilę nad mamą i w nogi, zero pomocy ani chęci, choroba mamy oddaliła relacje między nami :| przykro mi było na początku, teraz o tym nie myślę tylko zajmuję się mamą bo to jest ważne, liczyć mogę tylko na mojego męża i syna .
Jakoś przetrwam to wszystko, myślę że tata czuwa nade mną i mnie wspiera
 
basik78 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 433
Pomogła: 22 razy

 #12  Wysłany: 2019-05-28, 10:18  


Moon113, przykre to ale prawdziwe.
Niestety tak jest że choroba bliskich naszych lub samych nas weryfikuje otoczenie ,rodzinę.
Tata czuwa i przetrwasz ten czas. Jesteś dzielna.
Masz męża i syna i w nich masz wsparcie- można powiedzieć najważniejsze wsparcie.
Dużo sił i wytrwałości. :tull: :in_love:

Jak mama teraz się czuje?
_________________
♥♥♥
http://www.forum-onkologi...rze-vt17055.htm
 
Moon113 


Dołączyła: 14 Kwi 2019
Posty: 8

 #13  Wysłany: 2019-05-29, 19:37  


Dziękuje za otuchę :)
Mama jest stabilna, czasem więcej śpi w dzień ale ogólnie nie jest źle.
Najgorszy jest cukier który szaleje wczoraj było go 520 . Poza tym po zakrzepicy którą miała ponad miesiąc temu noga jest spuchnięta i bardziej czerwona.
Cały czas bije się z myślami czy może zabrać ją do domu , chociaż wiem że sobie nie bardzo poradzi sama, tak bardzo chciałabym żeby spędziła resztę swoich dni w swoich czterech ścianach a nie w hospicjum, mimo iż w w hospicjum ma wspaniałą opiekę.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9598
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1725 razy


 #14  Wysłany: 2019-05-30, 23:46  


Moon113 napisał/a:
Najgorszy jest cukier który szaleje wczoraj było go 520 .

Rozumiem, że cukier jest pod kontrolą i jest stabilizowany?
Moon113 napisał/a:
Cały czas bije się z myślami czy może zabrać ją do domu , chociaż wiem że sobie nie bardzo poradzi sama,

Sama na pewno nie, w tej chorobie musi być cały czas ktos obecny przy chorym. Jeżeli jest ktoś do opieki, jeżeli ten ktoś jest w stanie wszystko ogranąć, nie boi się, potrafi wszystko zrobić i jednocześnie mama chce powrótu do domu to można przy współpracy z hospicjum podjąć się takiej opieki ale jeżeli nie ma opieki całodobowej i wiesz, że nie podoła ktoś tej opiece to lepiej nie ryzykować. Decyzja trudna ale trzeba przede wszystkim patrzeć na dobro mamy, żeby nie cierpiała.

pozdrawiam
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2296
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 233 razy

 #15  Wysłany: 2019-05-31, 08:34  


Moon113 zgadzam sie z marzena66. Jeżeli nie zapewnisz mamie takiej opieki jak potrzebuje i jaką ma w hospicjum to nie ma co ryzykować. Może - jeżeli mama jest mobilna - wziąć ją na niedzielę do domu? Ja miałam taki pomysł przy tacie który też koniecznie chciał do domu choć na chwilę wrócić... Niestety zanim zrealizowałam ten pomysł tato zmarł.....
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group