DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Alkohol w trakcie leczenia
Autor Wiadomość
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #1  Wysłany: 2019-03-12, 19:15  Alkohol w trakcie leczenia


Dzień dobry, jestem bliską osoby która ma zdiagnozowane MPNST i nadużywa alkoholu w trakcie leczenia nie wiem jakie to może mieć skutki i jak mogę pomóc i czy ktoś może miał taki problem bo na ten moment jestem bezradna.
 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4006
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1078 razy


 #2  Wysłany: 2019-03-12, 20:43  


Nati2000,
Witaj na forum.
Jakie leczenie jest obecnie prowadzone? Naświetlania? Chemioterapia? Czy wcześniej była operacja?
Co do nadużywania alkoholu - bez względu na to czy był to już problem sprzed choroby czy pojawił się dopiero teraz - zdecydowanie trzeba szukać pomocy fachowej. Czyli np.terapeuty uzależnień albo dobrego psychiatry/psychoterapeuty.
Na forum onkologicznym nie będziemy w stanie Ci profesjonalnie pomóc w tej kwestii, tutaj potrzebny jest konkretny specjalista.
Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się.
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 449
Pomógł: 53 razy

 #3  Wysłany: 2019-03-12, 20:51  


Podstawowe pytanie - czy chory też uważa, że nadużywa alkoholu i czy chce coś z tym zrobić?
_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #4  Wysłany: 2019-03-12, 21:09  


Forum odwiedzam od września tego roku kiedy wynik histopatologiczny wskazał na miesaka ale wcześniej w wyniku pomyłki guz traktowany był jako nerwiak i dwa razy został usunięty nie radykalnie i nie została zastosowana żadna terapia dopiero od października jesteśmy pacjentami Centrum Onkologii w Warszawie od listopada do stycznia mąż przeszedł 30 sesji radioterapii w trakcie których spożycie alkoholu wręcz wzrosło i dwa tygodnie temu przeszedł operacje tym razem radykalne usunięcie czekamy na wynik ale już pięć dni po znów pojawił się alkohol w dużych ilościach jestem przerażona nic nie dociera do niego prośby groźby .Problem był już wcześniej dzwonię wszędzie gdzie tylko mogę ale ciągle słyszę że on musi sam chcieć ale nie chce.Właśnie z tego powodu tutaj piszę być może ktoś też miał taki problem .Jestem mimo wszystko zszokowana pewnym przyzwoleniem środowiska bo osoby którym opowiadam twierdzą ze się nie dziwią bo to ciężka choroba i strach.Wizyta kontrolna u prof.Rutkowskiego w poniedziałek naprawdę nie wiem czy mam zgłosić problem i czy to się zdarza czy mimo wszystko to problem tabu
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 449
Pomógł: 53 razy

 #5  Wysłany: 2019-03-13, 09:21  


Znam się na uzależnieniach.

Oczywiście, że powiedz, że mąż nadużywa alkoholu. Może lekarz mu wytłumaczy i ze strachu odstawi picie (aczkolwiek jeśli jest alkoholikiem, to bardzo wątpliwe- ale może nie jest, tego nie wiemy)
Dobrze Ci ludzie mówią, ze jak nie będzie się chciał leczyć to niewiele zrobisz.
Coś możesz zrobić, ale nie wiem na ile jesteś zdeterminowana i na ile chcesz walczyć.
Mogę powiedzieć Ci co zrobić, ale obawiam się, że jak Cię poinformuję co należy zrobić to odstąpisz-bo tu jest potrzebna twarda miłość. Pewnie już próbowałaś wszystkiego i nic to nie dało. Alkoholizm to jest ciężka, śmiertelna choroba. Wychodzą z tego nieliczni. Szacunki mówią, że mniej niż 10%.

Niemniej jednak są osoby, które z tego wyszły. Znam takich wielu i sam jestem tego przykładem (20 lat abstynencji).


Jeśli chodzi o nowotwór to może podaj więcej danych. Najlepiej wypis ze szpitala. Podajesz dane szczątkowe.Ile mąż ma lat, jak zaawansowana jest choroba. Fachowcy forumowi się wypowiedzą.
Trzeba rozważyć co jest dla pacjenta najlepsze w danej chwili.

Podam Ci przykład z mojego doświadczenia.
Mama miała raka płuc i dalej paliła jak smok.
Walczenie z nią, żeby rzuciła nie miało już sensu.
Mogłem walczyć z mamą ale przysporzyłbym jej więcej cierpienia niz korzyści.

Odstawienie nałogu to na prawdę ciężka i żmudna robota.
_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #6  Wysłany: 2019-03-13, 21:57  


 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4006
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1078 razy


 #7  Wysłany: 2019-03-13, 22:02  


Nati2000,
Tutaj wskazówki co i jak z załącznikiem:
http://www.forum-onkologi...orum/faq.php#35
To co wkleiłaś jest nieczytelne.
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #8  Wysłany: 2019-03-13, 22:10  


Przesyłam zdjęcie:



received_347401085891020.jpeg
Pobierz Plik ściągnięto 526 raz(y) 72,34 KB

 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4006
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1078 razy


 #9  Wysłany: 2019-03-13, 22:12  


Nati2000,
A jakieś badania obrazowe sprzed operacji posiadasz? Opis tomografii albo rezonansu?
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #10  Wysłany: 2019-03-13, 22:15  


Witam troszkę miałam problem ze wstawiem zdjecia,ale z pomocą corki się udało.Tak na ten moment wygląda sytuacja jeśli chodzi o mięsaka,a sytuacja z piciem jeszcze gorzej .

[ Dodano: 2019-03-13, 22:21 ]
Opisu rezonansu nie posiadam gdyż badanie było wykonane w poniedziałek a już w środę mąż miał wyznaczoną operację na piątek ,tydzień wcześniej niż planowana,wszystko tak szybko się działo a w jarcie informacyjnej ze szpitala wyniku nie było.
 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4006
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1078 razy


 #11  Wysłany: 2019-03-13, 22:24  


W takim razie poczekamy razem z Tobą na wszystkie wyniki i opisy:)
Czy problemy z poruszaniem palcami w operowanej ręce już minęły?
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #12  Wysłany: 2019-03-13, 22:31  


Ręka już po poprzednich operacjach była nie do końca sprawna ale wróciła do stanu przed operacji,ale mąż zarzucił zalecone ćwiczenia usprawniające,i na ten moment główne pytanie jak bardzo mu alkohol może zaszkodzić w dalszym leczeniu bo sytuacja jest trudna a nie potrafię mu pomóc .
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3124
Skąd: warszawa
Pomogła: 1735 razy

 #13  Wysłany: 2019-03-13, 23:07  


bo prawda jest taka że alkohol to mu za wiele nie zaszkodzi jeżeli chodzi o przebieg choroby i leczenia. I rzeczywiście wszyscy są dosyć tolerancyjni (ale właśnie rodziny nie). Natomiast stan upojenia i długie okresy zaniedbywania leczenia i zabiegów mogą rzeczywiście szkodzić. Wydaje mi się że pije bo to rzeczywiście dosyć trudno na trzeźwo żyć ze świadomością że w niedalekiej przyszłości może mnie nie być. Trzeba by go jakoś doprowadzić do psychiatry że by zapisał mu jakieś środki przeciwlękowe. Drugą opcją jest zastosowanie marihuany ale to trzeba by ż nim przedyskutować jak złapiesz go w stanie trzeźwości.
_________________
sprzątnięta
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 449
Pomógł: 53 razy

 #14  Wysłany: 2019-03-14, 19:59  


Alkohol szkodzi ludziom zdrowym , a co dopiero chorym onkologicznie. Picie jest obciążeniem dla organizmu. Bo zdaję sobie sprawę, że się upija , a nie pije lampki wina.

Alkoholik pije bo jest chory na chorobę alkoholową. To jest jedyny powód.
Nie byłby chory onkologicznie to by pił z innego „powodu”

Jeśli na prawdę chcesz mu pomóc to udaj się do poradni odwykowej.
Powiedz wszystko co tu napisałaś. Oni Ci pomogą na 100%

Poszukaj czy w okolicy nie masz spotkań all anon.
To są grupy wsparcia rodzin alkoholików.

To jedyne co możesz na tą chwilę zrobić jeśli chcesz pomoc mężowi.

Nie znam się i nie wiem jak zaawansowana jest choroba onkologiczna Twojego męża i jakie są rokowania.

Tak czy siak, proponuję Ci to co napisałem wyżej.

Napisz z jakiego miasta jesteś to Ci znajdę miejsce gdzie powinnaś się udać.

[ Dodano: 2019-03-14, 20:14 ]
Nie wiem czy nie dostanę po łbie od adminów tego forum za linka do innego, ale proponuję zalogować się na tym forum i napisać to, co napisałaś tutaj.

Bo ja widzę, że Ciebie bardziej martwi picie męża niż choroba onkologiczna

Napisz tam parę słów. Kiedyś byłem na tym forum i była kobieta, która miała identyczny problem jak Ty. Mąż miał raka i strasznie pił. Nie umiem znaleźć tego wątku.
Ale jak się zalogujesz to dobre dusze Tobą pokierują.
Warto. Fajnie, że chcesz powalczyć.

https://niepijemy.pl/forum/forum-dla-wspoluzaleznionych

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Madzia70: 2019-03-16, 21:08 ]
Nie dostaniesz, nie dostaniesz :mrgreen: .
Dobrze, że jesteś :heart:


_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
Nati2000 


Dołączyła: 12 Mar 2019
Posty: 12

 #15  Wysłany: 2019-03-14, 22:30  


Stwierdzenie że bardziej martwię się alkoholizmem niż chorobą onkologiczna jest tylko po części słuszne bo nie wiem na ten moment co jest gorsze bo to nie chodzi o lampkę wina tylko o upijanie się do nieprzytomności,a w takim stanie mało je nie dba o ranę itp.W przyszłym miesiącu mamy 20 rocznicę znaczna większość to walka z alkoholizmem były poradnie ,specjalisci wszywki ale to wszystko bardziej moja inicjatywa kiedy był zdrowy choć nie zawsze do końca bo choruje na NF1 było inaczej bo jakieś presja przymus,a teraz kiedy chory nawet go zapisać nie mogę nigdzie bo musi sam a on nie chce bo przecież jak się mogę mu dziwić.I właśnie dlatego napisałam tutaj bo może ktoś przeszedł przez to samo i znalazł jakieś rozwiązanie.

[ Dodano: 2019-03-14, 22:41 ]
Alkohol wyniszcza organizm który obawiam się nie będzie miał siły walczyć z mięsakiem .
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group