DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Jak pomoc babci w jej emocjach - poddała sie..
Autor Wiadomość
esperar 


Dołączyła: 07 Lis 2016
Posty: 2
Skąd: wrocław

 #1  Wysłany: 2016-11-07, 22:10  Jak pomoc babci w jej emocjach - poddała sie..


Witajcie,
Proszę o poradę...
Moja Babcia (89 lat) ma raka jajnika z naciekami na narządy wewnętrzne, jest leczona ale jest bardziej leczenie paliatywne jak powiedział lekarz - do tego jest już z racji wieku bardzo schorowana - ma inne schorzenia układu oddechowego oraz krwionośnego... wyniki są póki co dobre (leczenie trwa już ponad 2 lata) bo rak nie postępuje, nie zwiększa się, ale skutki uboczne chemii i ogólnie choroby są olbrzymie i na niekorzyść :( głownie chodzi o jej stan psychiczny - emocje - jest bezsilna, bezradna, rozżalona, apatyczna. Czasami mam wrażenie ze ta chemia jej bardziej szkodzi niż pomaga.
Moja babcia zawsze była aktywna ( fizycznie) i pogodna, silna pracowita kobieta ale teraz z każdym miesiącem jest coraz gorzej - jest coraz słabsza, ale wynika to nie tylko z efektów ubocznych chemii ale jej podejścia (a może to wszystko jest razem powiązane...) - nie rusza się - nie ćwiczy nie dba o siebie. Pomagamy jej jak tylko możemy - ja i mój brat, moja mama i jej brat - cala rodzina jesteśmy "w pogotowiu"...
Jednak czuję, że tu przydałaby sie pomoc kogoś "kto sie zna" - wie więcej niż my, dlaczego takie emocje, jak sobie z nimi radzić. Problem w tym, że Babcia nie chce pomocy psychologa czy grupy wsparcia fundacji pomagającej takim osobom, nie chce kontaktu ze swoimi koleżankami, nie chce "wychodzić do ludzi".. Widać ze ma żal i pretensje o chorobę i jej skutki.
Chce za to kontaktu z najbliższymi - co jest zupełnie zrozumiałe.. Moja babcia mieszka z moim bratem - czyli wnuczkiem i codziennie ktoś z naszej rodziny u niej jest - jednak to jej nie wystarcza... Jest bardzo niecierpliwa i w momentach słabości chce od razu by ktoś przy niej był, a to nie zawsze jest możliwe...
Co gorsze mam wrażenie ze bardzo często prowokuje zainteresowanie sobą - udając czy wyolbrzymiając swój stan. Proszę mnie złe nie zrozumieć - nie twierdze ze babcia udaje, ma pełne prawo czuć sie złe i niekomfortowo i wszyscy jej współczują oraz o nią dbają spełniając jej każde zachcianki. Chodzi mi tylko o sytuacje gdy brakuje jej cierpliwości i każe wzywać pogotowie bo boli ja głowa ( a nie chce brać tabletek ) czy nie moze oddychać (a nie używa wspomagających lekarstw i ćwiczeń). Wielokrotnie tez dzwoni do nas nad ranem czy w nocy z nakazem by koniecznie przyjechać - jednak nic alarmowego sie nie dzieje to tylko chęć posiadania towarzystwa.
Wiemy ze to wymagająca choroba - od nas wszystkich - ale to tez bardzo męczące.
Wielokrotne rozmowy nie pomagały. Nie ma mowy o pomocy z zewnątrz ( psycholog, grupa wsparcia). Już nie wiem(y) jak z nią rozmawiać, ale też jak pomóc...
Co robić? Czy byliście w podobnej sytuacji? Macie radę jak pomóc mojej Babci?
 
Basia2000 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 06 Sty 2014
Posty: 546
Pomogła: 188 razy

 #2  Wysłany: 2016-11-07, 22:38  


Znam to bardzo dobrze i doskonale Ciebie rozumiem bywa, że oczekiwania naszych bliskich, których dotknęła choroba są dużo większe niż potrzeby. My to wiemy, wiemy, że jesteśmy poddawani manipulacji, ale godzimy się na taki stan rzeczy bo śmiertelnie choremu człowiekowi nie wypada odmówić, często jesteśmy zmęczeni do granic ludzkiej wytrzymałości, zaniedbujemy swoje rodziny, obowiązki zawodowe i wreszcie siebie, ale trwamy. W takiej sytuacji osoby opiekujące się chorą osobą powinny udać się do psychologa, który nauczy jak mówić "NIE" wtedy kiedy nie ma wyrażnej potrzeby obecności, nauczy jak nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3284
Skąd: warszawa
Pomogła: 1772 razy

 #3  Wysłany: 2016-11-08, 09:41  


Też uważam że to rodzina powinna pójść do psychologa (i to takiego który zna temat) bo:
- w tym wieku nie wróci się do ćwiczeń,
- bezradność nawet jeżeli przesadzona to też się nie cofnie
- to jest autentyczna potrzeba potwierdzania że rodzina jest i pomoże
- to strach przed śmiercią.

Mnie osobiście pomogło przestawienie się na myślenie o chorej jak o malutkim dziecku które potrzebuje niańczenia, i tak traktowałam chorą, przez ponad 6 mies nie wychodziłam na dłużej niż 2-3 godz, często głaskałam po głowie, podtykałam jedzenie i tłumaczyłam chorobę i każde drobne zachwianie samopoczucia. Jak Was jest więcej to możecie ustalić dni kiedy 1 osoba zajmuje się chorą od rana do wieczora, wtedy inni mają spokój. I koniecznie w tym wieku i w tym stanie jakieś dobre środki nasenne.
_________________
sprzątnięta
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group