Witam, po raz kolejny.
Mama juz trzeci raz z kolei ma odroczoną chemię, bo najpierw miała słabe wyniki, a teraz podnióśł sie wysoko poziom leukocytów, prawdopodobnie stan zapalny pęcherza lub nerek.
Dostała antybiotyk, ale nic nie pomół, teraz jej zmienili i kazali skonsultować z nefrologiem, bo podobno dalej już nie mogą odkładać tej chemii.
Była dzisiaj i doktor stwierdził że GEMZAR niszczy nerki i tyle.
Nie wiem, czy mamy iść prywatnie i szukac odpowiedzi czy może mieć tą chemię, czy to juz wyrok że koniec.
Ja nie wiem co robić, za bardzo się nie znam na tych wynikach ale chcę coś pomóc. Co robić?
czy były robione badania moczu (podstawowe + posiew)? skoro antybiotyk, to zapewne zakażenie bakteryjne, czy był robiony antybiogram na podstawie którego można dobrać skuteczny antybiotyk? Jaki jest poziom kreatyniny, mocznika? Czy badano GFR?
niestety, jeśli gemzar zniszczył nerki to niewiele da się zrobić... chemii się nie poda, bo mogłaby do końca wyłączyć funkcje nerek. U mojego Taty też niestety w pewnym momencie nerki zaczęły kiepsko pracować, też brał gemzar.
Ewik, czy to znaczy, że jeśli nefrolog stwierdzi jutro że nerki są zniszczone, to już nie możemy liczyc na leczenie chemią. Tylko czekać na rozwój i atak raka, na kolejne organy?
Nie można jakoś tych nerek wspomóc?
nam powiedziano, że niestety nerki zniszczone chemią się nie zregenerują, przy złych parametrach nerek onkolog powiedział nam, że chemii podać nie może bo mogłaby Tatę zabić. Ale nefrolog żeby stwierdzić w jakim stanie są nerki będzie potrzebował wyniow badań - bez tego to takie trochę wróżenie z fusów.
Właśnie wróciliśmy od nefrologa, po wynikach jakie mama miała stwierdził, że nerki dobrze funkcjonują, a stan zapalny pęcherza jak był, to raczej minął.
Teraz w piątek mama jedzie na chemię, modlę się z całego serca, żeby te leukocyty spadły i mogła mieć podaną.
Ona wierzy w tą chemię strasznie. Niech tak zostanie, bo to chyba ostatnia szansa, za długa przerwa była.
Czy rzeczywiście jest jakiś okres że ją trzeba podać jak się zaczęłó?, czy już potem nie będzie działać?
Musze się z Wami podzielić dobrymi wiadomościami. Mama dzisiaj pojechała na 3 cykl chemii i po wyniki tomografu. Okazałao się że wyniki tomografu są nie jednoznaczne, ale zlecili marker Ca 19-9 i jest o połowę niższy niż miała, czyli chemia działa .
Nie wiecie jak się cieszę. Na razie nie znam konkretów, bo tata mi telefonicznie przekazał. Oby tak dalej.
Życze Wam wszystkim walczącym i rodzinom tylko takich wiadomości.
Mama jest ju z po trzecim cyklu GEMZARU i ma teraz 2 tygodnie przerwy.
Ma jednak bardzo popuchnięte ręce i bolą ją żyły.
Czym smarowć, żeby po tym tygodniu nie było gorzej. Próbowaliśmy maść heparynową ale opuchlizna i ból jakby sie nie zmnieszały. Macie może jakieś sprawdzone metody?
Jka już pisałam w pości Lucy37, mamie przedłuzono chemie jeszcze o 2 cykle. Teraz jest po 7 cyklu i w poniedziałek ma TK kontrolne.
Ostatnio lekarka powiedziała jej, że jej choroba nie jest do wyleczenia tylko do przedłużenia zycia. Kazała sie jej zapisać do poradni leczenia bólu, bo powiedziała że niedługo sobie z tym sama nie poradzi.
Nie wiem, czy ma juz jakieś przesłanki do tego że się pogorszyło?!
Mamę zaczyna znów boleć a do tego odczuwa silne bóle nóg ( wiecie co może być przyczyną?), poza tym normalnie funkcjonuje robi przetwory na zimę więc ogólnie jest nieźle. Mam straszne wyrzuty sumienia bo pracuję do 16, potem ogarniam moją trójeczę a do mamy tylko codziennie dzwonię, chociaż mieszka 500 m ode mnie, chciałabym być z nią.
Cały czas myślę o tych naszych rodzicach i pragne aby byli jak najdłużej z nami.
Moja ciocia zachorowała w czerwcu, na razie nie miała żadnych bóli, ale prawie przy każdej konsultacji u różnych lekarzy mówili mi, że bóle przyjdą nieuchronnie i trzeba pomyśleć o ustawieniu leczenia przeciwbólowego i o poradni bólu.
magmo70, chemia uszkadza nerwy obwodowe stąd bóle nóg. Niestety tak się dzieje bardzo często. Ja na to dostaje poza lekami przeciwbólowymi gabapentynę.
Pozdrawiam
_________________ "Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami.
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek."
Mama jest po ocenie leczenia (1 dzień pobytu w szpitalu), TK+USG+marker.
Nie wiem generalnie co myśleć, lekarz powiedział że jest stagnacja, z tym że marker wzrósł z 500 do 1600 a w jamie brzusznej poniżej rany pooperacyjnej jest guz 2 cm, który od sierpnia urósł.
Jeśli chodzi o chemię, to w czwartek ma ostatni wlew 7 cyklu i już koniec, więcej chemii nie podadzą bo jak twierdzą zniszczyli by całkowicie kości (mama ma ogromne bóle kolan).
Generalnie się nieźle, chodzi na działkę, gotuje sprząta, robi przetwory. Nie wiem co teraz, bez chemii to tylko oczekiwanie na atak raka? Jakieś inne leczenie?
Witaj nie chcę Cie straszyc bo to forum powinno raczej wspierac
Mój tata po extra wynikach wylądował na SORze.Choroba uderzyła podstępnie kiedy jeszcze nie zdazylismy nacieszyc sie dobrymi wynikami! A najgorsze jest to że w miare dobrze się czuł,był szczęśliwy,ze wszystkie badania wychodzą w porządku,że "życie na kredyt"wciąż trwa i nie zanosi się żeby szybko miało przestać trwać!Są pewne sprawy
których nie przeskoczymy i jakbyśmy się nie zachowali, co zrobili i
jak bardzo chcieli pomóc choremu i tak dopada nas bezsilnośc.Uwaznie obserwuj mame,w pełnym tego słowa znaczeniu.Pozdrawiam
_________________ Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum