DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Beata12 - komenarze
Autor Wiadomość
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #46  Wysłany: 2016-12-12, 16:18  


Beata12 napisał/a:
tylko inni nam tego zabraniają,

To jest Wasze życie i przeżyjcie je po swojemu.

pozdrawiam
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #47  Wysłany: 2016-12-15, 21:31  


Zaczęliśmy żyć spokojnie do Naszego domu przyszedł spokój i normalne życie z tą różnicą ,że mąż nie chodzi do pracy. Choroba stanęła i proszę Boga aby było to jak naj dłużej. Dostałam dzisiaj od męża prezent ,piękne kolczyki z bursztynem nie pamiętam kiedy dostałam od niego prezent naprawdę zrobiło mi się miło. Córka nawet się wyciszyła jest spokojniejsza cały czas się uśmiecha. Rano biegnie do taty i się wygłupiają , tata musi ją usypiać z tatą są najlepsze zabawy , miło mi się na te obrazki patrzy chociaż mam świadomość ,że może sytuacja obrócić się 180 stopni w dwa dni to cieszę się i boję o córkę co ja jej powiem gdy tata........nie myślę o tym non-stop ale czasami przychodzą mi do głowy takie myśli zwłaszcza jak rano biegnie do taty albo jak będzie chciała aby tata ją uśpił....
_________________
Becia
 
marysia5 


Dołączyła: 04 Kwi 2012
Posty: 975
Pomogła: 107 razy

 #48  Wysłany: 2016-12-15, 22:00  


Beato - wspaniałe wiadomości. Czytam i łza się zakręciła, ale to ze wzruszenia i z radości.
Ten piękny dzień będziecie zawsze pamiętać razem. Ta cudowna atmosfera jest najlepszym lekarstwem na Wasze skłopotane serca. Życzę Wam, abyście byli ze sobą jak najdłużej i przeżyli wiele takich serdecznych chwil. Ukochaj męża i powiedz Mu jak bardzo jest Ci miło. Pozdrawiam forąco i |buziaki|
_________________
marysia5
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #49  Wysłany: 2016-12-15, 22:18  


Beata12,
Nie myśl na razie o tym najgorszym, ono niestety przyjdzie i doskonale o tym wiesz ale nie wiadomo kiedy. Skup się na tym co jest teraz, pielęgnuj tą miłość, tą dobroć, ten spokój, żyjcie chwilą, chwilą obecną. Córcia niech rozpieszcza tatę swoją miłością i beztroską i na odwrót. Nie zaburzaj teraz córce tych szczęśliwych dni, niech się tatą nacieszy, przyjdzie czas na rozmowę z córką.

pozdrawiam
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #50  Wysłany: 2016-12-15, 22:40  


Nie zabraniam ,nie poruszam żadnych tematów z Mają na temat taty. Cieszę się ,że jeszcze mogą być razem.....Boże niech to trwa......
_________________
Becia
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #51  Wysłany: 2016-12-19, 00:19  


Kochani mam problem ze sobą nie wiem co się dzieje ale ogarnął mnie dziwny smutek, a wieczorami tradycyjnie ataki paniki ,bezruch, palpitacje serca, i lęk ,że zaraz coś się stanie , wyobrażenia ,że ręce podkładam pod piłe i ucinam i ulga napięcie schodzi , afobam i spać aby nie czuć, nie myśleć. Popadam w depresje i strasznie się jej boję, bo miałam i biorę od kilku lat leki, nie chcę aby ten stan wrócił. Muszę iść do psychologa bo lekami jestem objęta. Piszę bo musiałam to powiedzieć. Mam siostry, mam z kim porozmawiać ,ale nie chcę zawracać głowy, nawet nie potrafię zadzwonić zwykłym co u ciebie /u Was.Zaczynam się wycofywać z otoczenia, od towarzystwa. Zawsze jak szłam po zakupy to z kimś porozmawiałam, a to z kasjerką, sąsiadką a teraz , zamyślona, nie zauważam ludzi oj nie dobrze.
_________________
Becia
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #52  Wysłany: 2016-12-19, 18:09  


Beata12,
Czy Ty bierzesz tylko Afobam, a jakiś antydepresant.? Jeśli nie to w Twoim stanie wskazane. Leki trochę pomogą ale obecna Wasza sytuacja jest cały czas zapalnikiem do nerwicy/lęków/depresji. Powinnaś skorzystać z pomocy psychologa, same leki to chwilowa ulga, Ty musisz przepracować z fachowcem swoje życie, obecny stan i to co Was czeka, psycholog pomoże Ci, wskaże metody jak sobie z tym stresem radzić.

pozdrawiam
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #53  Wysłany: 2017-01-11, 22:32  


Witam. Coś zaczyna się psuć , jestem zmęczona nawet są momenty ,że się poddałam zmusił mnie do tego moj mąż a w zasadzie to jego zachowanie. Teraz znowu dostałam motor bo coś się dzieje, mężowi podskoczyła bilirubina, wstanie męża to bardzo niebezpieczne.... Tak bardzo się boję, czuje bezsilność , mamy małą córke ,która cierpi widać to na każdym kroku, jest nerwowa, lęka się. Mąż na nią krzyczy, ja na męża i robi się błędne koło ,jestem rozpieprzona, ratunku bo tone . Idę do psychologa ale to dopiero za miesiąc ,chyba że z HD uda się szybciej załatwić. Dopiero idę się zapisać do HD może dostanę się szybciej niż do psychologa tradycyjnego. Muszę gdzieś iść bo się potne , jestem rozpieprzona ale czuję ,że to przez to ,że mąż nie ma cierpliwości i często złością reaguje na córkę... Jesteśmy tacy młodzi dlaczego nie mogło być tak jak do 13 września 2016? :cry:
_________________
Becia
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #54  Wysłany: 2017-01-12, 17:30  


Beata12 napisał/a:
Muszę gdzieś iść bo się potne , jestem rozpieprzona ale czuję ,że to przez to ,że mąż nie ma cierpliwości i często złością reaguje na córkę..

Idź do psychiatry to po pierwsze bo widać, że nie dajesz sobie rady, bierzesz psychotropy z tego co pamiętam ale jeśli Twój stan jest tak tragiczny to lekarz zmieni Ci leki. Masz dla kogo żyć dla córki więc stwierdzenie potnę się byłoby egoistyczne. Córka straci tatę raczej na pewno i co ma stracić jeszcze mamę?, pomyśl o tym. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, twój straszny stan ale musisz sobie pomóc, zdystansować się do tej całej sytuacji, robić co musisz resztę zostaw. Jeśli mąż jest taki jak piszesz i nie pomaga nic ani dobrocią ani złością/krzykiem to wycofaj się dla dobra swojego i dziecka, męża pewnie też. Na pewno choroba męża nie zwalnia Go z dobrego traktowania żony i dziecka ale dla Niego świat się załamał, zapewne ma silną depresję/nerwicę/lęki i agresją odpowiada, może w przypadku męża też pomocne by były leki na uspokojenie.
O hospicjum pisaliśmy Ci wiele razy, może to, że mąż miałby lekarza, pielęgniarkę nazwijmy to "osobisty personel medyczny" czułby się bezpieczniej, po drugie w hospicjum przeważnie jest psycholog, który również służy pomocą choremu jak i rodzinie.

Może ktoś mógłby się córką zająć jakaś babcia/ciocia przynajmniej na jakiś czas bo taka atmosfera w domu bardzo źle wpływa na dziecko?

pozdrawiam i szukaj pomocy.
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #55  Wysłany: 2017-01-12, 19:57  


Witam . Dzisiaj byłam u lekarza po skierowanie do HD jutro idę złożyć dokumenty. Mówiąc potne się miałam na myśli samookaleczenie robię to w myślach. Tak do psychiatry mam termin na 17 stycznia umówiłam też męża.Ja tylko przejmuje się córką i dostaję furii jak kolejny raz mąż ją odpycha mówiąc ; "idz stąd, sp....j stąd, k...wa daj mi spokój" ja w tedy interweniuje kiedyś krzyczałam na męża a teraz biorę za rączkę córkę i wychodzimy , idziemy razem coś robić np malować, czytać. Do 12 córka jest w przedszkolu chociaż tam ma spokój. Jeżeli chodzi aby córka poszła do kogoś na "dyżur"? to nie ma takiej opcji ma silny lęk przed rozstaniem zemną.
_________________
Becia
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #56  Wysłany: 2017-01-12, 20:18  


Beata12,
To może niech córka nie idzie do męża, wiem, że dziecko nie rozumie do końca sytuacji i jak to dziecko lgnie do taty ale takich słów nie powinno słuchać, to nie jest normalne zachowanie. Skoro tato nie ma ochoty na przebywanie z córką to zajmij Ją czymś, zajmij Ty się dzieckiem a tato albo zrozumie swoje postępowanie albo nie zdąży. Na pewno dziecko nie powinno słyszeć takich wyzwisk.

Beata12 napisał/a:
Tak do psychiatry mam termin na 17 stycznia umówiłam też męża.

Dobrze i dla Ciebie i mąż też powinien coś uspokajającego przyjmować i na sen również bo pisałaś, że nie sypia po nocach.

Beata12 napisał/a:
Mówiąc potne się miałam na myśli samookaleczenie robię to w myślach

Ja wiem, że to miałaś na myśli ale to nie jest rozwiązanie, powiedz o swoich myślach psychiatrze.

Może rodzina męża ma jakiś wpływ na Niego i przywołałaby Go trochę do porządku, choroba chorobą ale nie można terroryzować rodziny.

pozdrawiam
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #57  Wysłany: 2017-01-12, 20:48  


Właśnie najgorsze jest to ,że mała ciągnie to taty ja ją wołam aby szybko przyszła coś porobimy czasami cofnie się a czasami nie i w tedy niestety biedna oberwie. Staram się cały czas coś z nią robić aby nie myślała aby iśc do taty do pokoju ale wystarczy ,że pójdę zrobić coś do jedzenia i mała biegnie. Ja już nawet nie cierpię z powodu samej choroby męża tylko z jego zachowania. Działam idę do lekarza robię wszystko co powinnam ale ból traktowania przez męża Nas odbiera mi uczucia wobec niego.... Dziękuje ,że ktoś mi tu odpisze wiem w tedy ,że ktoś mnie "słucha" :cry:
_________________
Becia
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 6961
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1243 razy


 #58  Wysłany: 2017-01-12, 20:57  


Beata12,

Nic nie zrobisz na siłę ani dobrocią ani kłótnią, mąż sam musi to zrozumieć, że Was krzywdzi, możesz Mu jedynie jak dziecko pójdzie spać powiedzieć, że rani córkę i rani Ciebie, jeśli to zrozumie to zmieni swoje postępowanie jeśli jest taki bo ma taki charakter albo jest taki bo życie wywróciło się do góry nogami, wie, że może w każdej chwili odejść jest w Nim złość i nie umie nad tym zapanować to nic nie poradzisz jak zająć się sobą i dzieckiem a mąż albo to zrozumie albo i nie i taki pozostanie do końca. Może leki Go wyciszą.

Trzymaj się, na pewno jesteś w trudnej sytuacji, załatwiaj HD i proś psychologa z HD o wizytę.
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 735
Pomogła: 101 razy

 #59  Wysłany: 2017-01-14, 21:27  


Niestety choróbsko to takie wredne stworzenie, które sprawia że czasem nawet wbrew im samym z ludzi wyłazi to co złe. I najczęściej to złe trafia do najbliższych. Mąż pewnie ma wyrzuty sumienia z powodu w jaki Was traktuje, ale w tej chwili nie potrafi inaczej. Jest zły na cały świat, na siebie, na chorobę. Niestety na to skutecznego i natychmiastowego lekarstwa nie ma. Tu pomóc może jedynie cierpliwość i pomoc jakiegoś specjalisty, bo cierpliwość się prędzej czy później wyczerpie choćby nie wiem jak bardzo się tego nie chciało.
Beatko jesteś wspaniałą, kochającą żoną, a nie - wybacz słowa - jakąś męczennicą. Już jesteś popękana, rozwalona psychicznie. Musisz pomyśleć o sobie i mimo całej miłości pobyć trochę samolubem.

Przytulam Cię mocno i pisz Dziewczyno, wygaduj się, nie duś niczego w sobie.
 
Beata12 



Dołączyła: 13 Wrz 2016
Posty: 108
Skąd: Strzałkowo
Pomogła: 4 razy

 #60  Wysłany: 2017-01-25, 20:11  


Chodzę do psychologa ze sobą, mężowi poprawił się ogólny stan zdrowia psychicznie też jakby lepiej .
_________________
Becia
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group