Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: absenteeism
2013-02-14, 21:44
Śmiertelny krwotok
Autor Wiadomość
AdArk 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 30 Sie 2011
Posty: 372
Pomógł: 66 razy

 #1  Wysłany: 2011-08-30, 20:41  Śmiertelny krwotok


Witam serdecznie
Jestem z Wami od kwietnia, pierwszej hospitalizacji i diagnozy choroby Taty.
Tato zamarł 22 sierpnia...Zabrakło nam jednego dnia. We wtorek Tato, miał jechać do szpitala, w poniedziałek wieczorem już nie żył...miał 60 lat.
Mieliśmy tyle nadziei, czekaliśmy na operację, resekcję prawego płuca...
Piszę bo chciałbym dowiedzieć się jak mogło do tego dojść, być może nasza historia komuś pomoże, do czegoś się przyda...

Zaczęło się od kaszlnięcia, odkrztuszenia, plunięcia i zdziwienia "co to, krew?"...morze krwi, rzyganie krwią, z ust, nosa, skrzepy, pełna świadomość "ja się kończę", "nie wytrzymam", pragnienie wody, krew która dusi, zalewa...wszystko, tak długo i tak szybko...
Przyjechała bezradna karetka, próba(?) reanimacji, wyczuwali tętno, a czekali pewnie tylko na przyjazd lekarza stwierdzającego nagły zgon, krwotok z dróg oddechowych(?), rak...
Skąd? Dlaczego? Czemu nie pomogli? Przecież nic tego nie zapowiadało (?) Przecież miała być operacja, szansa na życie...Jak mogło do tego dojść? Czy są jakieś zapowiedzi takiego zdarzenia? Czy w ogóle jest możliwy ratunek podczas masowego krwotoku? Jak częste są to przypadki? Czy wysiłek fizyczny mógł to spowodować? Czy zmiany w płucach, typ komórek to zapowiadał? Skąd ta krew, czemu tak dużo?
Tyle pytań bez odpowiedzi, pustka i rozpacz.. :cry..:
Straszna, okrutna, nagła śmierć nie dająca żadnych(?!) szans.

Byliśmy po 3 cyklach chemii (cisplatyna i gemzar) Po 2 cyklu TK i ocena torakochirurgiczna, minimalny regres... niepewność, a jednak możliwa operacja usunięcie płuca prawego. Radość i strach jak to będzie, czy się uda, pneumonektomia, ciężka operacja, jak wygląda to kalectwo oddechowe, nieważne... jest szansa na życie..Wielki stres Taty ale i nadzieja.

Chemię Tato znosił dość dobrze, po 3 było lekkie załamanie formy, brak apetytu, ale ciągle na chodzie. Tato starał się żyć w miarę możliwości normalnie, Dzień przed śmiercią prowadził samochód, a feralnego dnia nawet kosił trawę (o zgrozo!!) był w dobrej formie nic nie zapowiadało najgorszego. Po 3 cyklu tak jak po poprzednich przez 5 dni miał wstrzykiwany neupogen. (tym razem bez badania krwi!) Po dolewce 3.08.,zaplanowane trzy tygodnie na odpoczynek.

Po pierwszej bronchoskopii negatywnie fałszywej, była druga, wyrok z wyniku patomorfologicznego:"Carcinoma macrocellulare focale giganthocellulare. Materiał bardzo skąpy, dodatni odczyn na chromograninę może sugerować typ neuroendokrynny nowotworu z możliwością w obrębie utkania guza metaplazji płaskonabłonkowej CK5/6 (+)"
Nie wiem czy dobrze rozumiałem: rak niedrobnokomórkowy, wielkokomórkowy i(utkany) oblbrzymiokomórkowy, bardzo agresywny, robiący szybko przerzuty, zasugerowany typ neuroendokrynny przesuwał nas w przebiegu choroby w kierunku raka drobnokomórkowego (?) Nie wiedziałem co to mogło oznaczać w praktyce.


Dodatkowo POChP, a dopełnieniem TK z dnia 26.07. (po 2 cyklu) "W porównaniu z badaniem poprzednim zmiany naciekowe we wnęce prawej i jej dolnym biegunie oraz wokół oskrzela głównego i prawego i podostrogowo, oskrzela dolnopłatowego uległy częściowej remisji. Widoczne wśród zmian naciekowych poszerzenie światła oskrzela z wytworzeniem jamy uległo zmniejszeniu - obecnie o wymiarze 14x11 mm.
Widoczna w badaniu poprzednim w segmencie 6 płuca prawego zmiana naciekowa łącząca się z wypustkami z wyżej opisanymi naciekami we wnęce, z cechami wewnętrznego rozpadu, obecnie o średnicy około 41 mm.
Widoczny w badaniu poprzednim w segmencie 3 płuca prawego guzek obecnie o średnicy około 6mm.
Widoczne w badaniu poprzednim ogniska konsolidacji miąższu płucnego u podstawy płuca prawego uległy zmniejszeniu, obecnie widoczny obszar zmleczenia i zmiany drobnoguzkowe 6 i 6 mm.
Obraz TK miąższu płuca lewego porównywalny z badaniem poprzednim, Węzły chłonne śródpiersia i wnęki lewej jak w badaniu poprzednim. Węzły chłonne wnęki prawej trudne do oceny z powodu zmian naciekowych.
Obraz TK narządów jamy brzusznej porównywalny z poprzednim, Struktury kostne objęte badaniem porównywalne z badaniem poprzednim"

Z poprzedniej TK:"...Węzły chłonne śródpiersia niepowiększone. Powiększony węzeł Przytchawiczny dolny prawy wielkości około 13 mm. Węzły wnęki lewej niepowiększone, węzły we wnęce prawej trudne do oceny z powodu zmian naciekowych.
Wątroba niepowiększona, bez uchwytnych zmian ogniskowych. We wnęce wątroby owalne zwapnienie średnicy około 9 mm. Nie stwierdza się cech cholestazy. Trzustka niepowiększona. Przewód Wirsunga nieposzerzony. Śledziona nie powiększona. Nerki
prawidłowej wielkości z zachowaną strukturą korowo-rdzeniową, bez kamicy i zastoju. Nadnercza niepowiększone. Węzły chłonne zaotrzewnowe i krezkowe niepowiększone. Struktury kostne objęte badaniem bez zmian ogniskowych."
W międzyczasie TK OUN bez krwawień i meta.


Przyjmowane leki: DHC, encorton, tranxenne, theovent, polprazol, symbicort, i jeszcze coś wziewnego (nie pamiętam), loctuloza, metoclopramid (ostatnio odstawiony), megalia (tylko kilka razy)


Od kwietnia tak niewiele czasu, a tyle się wydarzyło, paradoksalnie również dużo dobrego, Teraz nie stanie się już nic.

Jeszcze na wszystko miał być czas, nastawiałem się na długą walkę..mój Tato :cry..: :cry..:

"...potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.."



PS

Dziękuję za to FORUM. Nie rejestrowałem się ale byłem tu codziennie.
Tu płakałem, szukałem nadziei, informacji.
Pozdrawiam wszystkich walczących, pielęgnujących nadzieję i tych którym rak nadzieję zabrał.
Szczególnie ciebie Anelio, trzymałem za Was kciuki i płakałem z Tobą...
 
angie13 



Dołączyła: 25 Cze 2011
Posty: 26
Skąd: southampton

 #2  Wysłany: 2011-08-30, 20:55  


Bardzo mi przykro, lzy same plyna... :cry:
 
czkawka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 07 Cze 2010
Posty: 912
Pomogła: 217 razy

 #3  Wysłany: 2011-08-30, 21:22  


AdArk, bardzo mi przykro, przyjmij moje kondolencje.

Pytasz jak często występuje krwotok przy raku płuc? Z tego co nam lekarze tłumaczyli dość często, bardzo często też nie udaje się pomóc choremu. Przyczyn tez jest wiele: infekcja wirusowa, zapalenie płuc, często nie wykrywane, uszkodzenie naczynia albo rozpad guza. Czasem nie ma symptomów zapowiadających a czasem są w postaci odpluwania niewielkiej ilości krwi. Nam lekarze mówili, że często nie można przewidzieć krwotoku.
Moja Mama (płaskonabłonkowy rak prawego płuca), miała dość obfity krwotok 18 sierpnia 2010 roku, udało się Ją wtedy odratować- choć było bardzo ciężko. Los podarował nam jeszcze pół roku razem, niestety choroba zwyciężyła i rozdzieliła nas na zawsze. Lekarze wtedy tłumaczyli, że taki krwotok może się powtórzyć i nawet jeśli Mama będzie akurat w szpitalu może być za późno na pomoc. Niestety w przypadku krwotoku często nawet szybka pomoc może okazać się nieskuteczna.

Bardzo Ci współczuję, wiem co czujesz, jak jest Ci ciężko.
Trzymaj się, życzę dużo siły....
_________________
"Ludzkość! Jaka ona szlachetna! Jakże chętna do poświęcenia...kogoś innego."
S. King
 
iwona2010 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 07 Paź 2010
Posty: 746
Pomogła: 120 razy

 #4  Wysłany: 2011-08-30, 21:25  


Bardzo mi przykro.Nam lekarz mówił że z krwotokiem to jest jak z bańką mydlaną. ::rose::
 
ana7 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 06 Lis 2009
Posty: 869
Pomogła: 120 razy

 #5  Wysłany: 2011-08-30, 21:32  


Składam wyrazy współczucia...

AdArk przykro mi bardzo... :/pociesza:/
 
 
sylvia 



Dołączyła: 24 Sie 2011
Posty: 46
Skąd: lodz /uk
Pomogła: 7 razy

 #6  Wysłany: 2011-08-30, 21:45  


4 sierpnia tego roku moj Tata zmarl w wyniku masywnego krwotoku ,chorowal na DRP od 13 miesiecy. od marca byla wznowa choroby i teraz byl w trakcie chemii ,do tej pory nie moge zrozumie dlaczego tak sie stalo ?dlaczego musial odejsc w ten sposob ?nie moge sie pozbierac i ciagle mam przed oczami ostatnie chwile z Tata ...tyle sie wycierpial w czasie choroby i w tak drastyczny sposob musial odejsc :cry: :cry: martwie sie ze ostatnie jego chwile byly tak dramatyczne dla niego ze napweno bardzo sie wystraszyl ...czemu to wszystko musi byc takie ciezkie ?caly czas mysle czy jesli bylby w szpitalu uratowali by Go ?...
AdArk bardzo mi przykro ,lacze sie z Toba w bolu ... :cry:
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #7  Wysłany: 2011-08-30, 21:47  


AdArk, bardzo Ci współczuję. [*]

Przyczyną krwotoku tak jak napisała czkawka, mógł być rozpad guza, rak mógł też zniszczyć naczynia płucne lub oskrzelowe.

Wiem jak teraz jest Ci ciężko, trzymaj się jakoś...... :cry:
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
sonia21 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 27 Lip 2010
Posty: 2735
Skąd: Sosnowiec
Pomogła: 198 razy

 #8  Wysłany: 2011-08-30, 21:48  


Wyrazy współczucia ::rose::
_________________
Bije zegar godziny , my wtedy mówimy: '' Jak ten czas szybko mija '' - a to my mijamy .
Stanisław Jachowicz
 
krado 


Dołączyła: 02 Lip 2011
Posty: 128
Pomogła: 7 razy

 #9  Wysłany: 2011-08-30, 21:49  


wyrazy wspólczucia ...mój dziadek zmarł właśnie dostając krwotoku - byłam przy tym i wiem co czujesz ....
 
Berta 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 1352
Skąd: Kraków
Pomogła: 170 razy

 #10  Wysłany: 2011-08-30, 22:17  


Wyrazy współczucia ::rose::
_________________
Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy.
— Paulo Coelho
 
Gonia 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 06 Sty 2011
Posty: 1090
Skąd: Warszawa
Pomogła: 125 razy

 #11  Wysłany: 2011-08-30, 22:27  


Wyrazy wspolczucia
_________________
Kocham Cię Tatulo !!! Ty Tylko Go poprowadz,Tobie powierza swa droge..Panie moj.
 
karolinko 


Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 89
Skąd: Olsztyn
Pomogła: 1 raz

 #12  Wysłany: 2011-08-30, 22:35  


Wielkie wyrazy wspolczucia. Nam zaden lekarz nic nie mowil na temat takiego krowotoku ani zadnego innego. To straszne, lacze sie z toba w bolu:(
_________________
...Jeszcze i dla nas znowu zaświeci słońce...
 
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #13  Wysłany: 2011-08-31, 00:01  


AdArk, zajęta była prawa wnęka i otoczone naciekiem oskrzele główne prawe. W tej okolicy anatomicznej zdarza się naciekanie » żyły głównej górnej « . Przerwanie przez naciek nowotworowy ciągłości ściany wielkiego naczynia niestety skutkuje masywnym krwotokiem - nie do opanowania. Nie ma jak pomóc takiemu choremu.
Jeśli dochodzi do uszkodzenia innego, mniejszego naczynia - czasem zdarza się, że krwotok udaje się zatrzymać. Jednak perforacja w ŻGG to u chorych na raka płuca krwotok śmiertelny.
Nowotwór (w szczególności rak płuca) sprzyja powstawaniu skrzepów w świetle naczyń krwionośnych. Te niejednokrotnie zwężają światło takiego naczynia zwiększając ciśnienie krwi. To dodatkowo nadwyręża ścianę naczynia. Nacieczenie jej przez guz w tej sytuacji powoduje duże ryzyko wystąpienia nagłego krwotoku.
Tak być mogło i w tym przypadku...

Po przestudiowaniu lektury przytoczonych opisów badań TK można dojść do wniosku, że był to rak płuca miejscowo zaawansowany - z zajęciem opłucnej, węzłów chłonnych (w tym węzła śródpiersiowego) i pewnie naczyń krwionośnych. Nie wiem kto podjął decyzję o leczeniu chirurgicznym (bez wykonania PET?), nie wiem czy opiniował tę sprawę doświadczony onkolog kliniczny?
W moim odczuciu był to rak nieoperacyjny. To co się stało niestety w bardzo przykry sposób to potwierdza.. Choroba była po prostu bardzo zaawansowana - dlatego to się stało.
Bardzo, bardzo mi przykro... :-(
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
AdArk 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 30 Sie 2011
Posty: 372
Pomógł: 66 razy

 #14  Wysłany: 2011-08-31, 10:54  


Dzisiaj mija tydzień od pogrzebu…już nigdy nie zobaczę, nie usłyszę Taty, nie pojedziemy na chemię...niewyobrażalne, coraz większa świadomość nieodwołalności tego co się stało :cry: :cry: :cry:

Dziękuję Wszystkim za wpisy, kondolencje i dobre słowo.
sylvia zadaje sobie te same pytania

czkawka, ela1, DSS dziękuję za informacje.
Przed wynikiem pot-morf. było zaplanowane badanie EBUS, w celu oceny węzłów śródpiersia, jednak awaria sprzętu to uniemożliwiła.
Później z tego badania zrezygnowano, uznając je chyba za zbędne, niepotrzebne w tamtym czasie, był już wynik pat-morf., my nie nalegaliśmy, mieliśmy zaufanie do lekarzy.
O badaniu PET nikt nawet nie wspomniał.

W pierwszej ocenie operacja była niemożliwa. Konsultację zrobił torakochirurg i onkolog, lekarze z tytułem dr, pracujący w klinice, wykładający na AM. Zaplanowali 2-3 cykle chemioterapii indukcyjnej (pojawia się też nazwa neoadjuwantowa w tym samym dokumencie) i ponowną ocenę torakochirurgiczną pod kontem operacyjności.

Kolejna ocena tylko torakochirurgiczna z kwalifikacją do operacji została dokonana przez ordynatora, tytuł dr, z tego co wiem konsultanta woj. w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej.

DSS z tego co piszesz, zaawansowanie choroby, uniemożliwiłoby usunięcie płuca. Ciężko mi uwierzyć, że tak mogli pomylić się w ocenie?
Może plan lekarzy mógł być posunięciem dającym najwięcej szans, jednocześnie najpewniej skończyłoby się na otwarci klatki piersiowej, ocenie m.in. węzłów śródpiersia i zaszyciu? Czy to wchodzi w standardy leczenia?

Byliśmy realistami wiedzieliśmy, że choroba przyniesie kiedyś śmierć lecz nie sadziłem, że tak szybko i w taki sposób...
iwona2010 to prawda krwotok, choroba, życie jak mydlana bańka

Rozbudzono w nas wielkie nadzieje, sami je podsycaliśmy, dobrze bo może było trochę lżej to znieść Tacie i nam lecz teraz jest potwornie :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
 
Anelia 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 27 Gru 2010
Posty: 2959
Skąd: Wlkp
Pomogła: 466 razy

 #15  Wysłany: 2011-08-31, 18:28  


AdArk, BARDZO mi przykro, że i Was dotknęło to choróbsko i bardzo Ci współczuję odejścia taty :cry: ::rose:: Doskonale potrafię sobie wyobrazić co czujesz, jaki to szok dla Ciebie :-[quote="AdArk"]wać, codziennie pisze Nam inny scenariusz, który jest dla Nas jedną wielką niewiadomą :-(
Niestety nie zawsze mimo chęci mamy wpływ na niektóre sytuacje :-(

AdArk napisał/a:
lecz teraz jest potwornie
przytulam Cię do mojego zranionego serduszka :/pociesza:/

AdArk napisał/a:
Pozdrawiam wszystkich walczących, pielęgnujących nadzieję i tych którym rak nadzieję zabrał.
Szczególnie ciebie Anelio, trzymałem za Was kciuki i płakałem z Tobą...
Dziękuję za pozdrowienia, za obecność, za trzymanie kciuków ...
Również pozdrawiam.
Wiem jaki ból masz teraz w sobie, żadne słowa nie będą w stanie ukoić tego bólu i tej wielkiej niewiadomej jaka pozostała w Twoim sercu po stracie taty (wiem to po sobie).
Śmierć bliskiej osoby, rodzica "podcina Nam skrzydła".
AdArk, jeżeli tylko będziesz potrzebował popisać z kimś kto doskonale potrafi zrozumieć Twój ból to pisz, choć sama szukam pomocy aby wyrzucić Swoje emocje, żal i smutek postaram się Cię wysłuchać, zrozumieć ...
Trzymaj się jakoś :cry:

Wieczny odpoczynek racz Tacie AdArk, dać Panie a światłość wiekuista Niechaj mu świeci
::rose::
_________________
Anelia
Jeśli wiara czyni cuda,trzeba wierzyć,że się uda !
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group