To zrozumiałe, że Mama boi się bólu. Moja mama mówiła, że jest jej wszystko jedno co będzie oby tylko nie bolało. Moja mama odchodziła pogodzona z losem - przynajmniej ja myślę, że tak było. Tylko my - jej najbliższe osoby nie mogliśmy się z tym pogodzić. I nadal myślę, że nie możemy. Pielęgnuj każdą chwilę z Mamą - ja nie wiem skąd człowiek ma tyle siły ale uwierz, ze większość z nas która żegnała swoich bliskich miała taką nadprzyrodzoną siłę - nie czujesz zmęczenia, twoje potrzeby stają się nagle takie małe... Sama nie wiem jak to możliwe. Siły i odwagi Ci życzę. /aga ps myślę (choć może nie mam prawa), że Ci co odchodzą to czują, że koniec jest bliski - tylko czasami nie dają nam tego poznać bo nie chcą nas martwić.
_________________ czas przemija nierówno - raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - ale mimo to przemija, nawet mnie to dotyczy.
Dziś tato będzie z mamą w nocy. Ja jutro w dzień i jak Bóg pozwoli przez kolejną noc. Musimy się zmieniać. To prawda, że sił człowiek dostaje nie wiadomo skąd. Ja dziś zjadłem jedną bułkę na rano i wypiłem kilka kaw z automatu. Przyjaciele przynoszą mi jedzenie ale nie mam apetytu. Rozumiem teraz mamę, gdy też nie miała a ja jej wciskałem to paskudne jedzenie z tabletkami. Nasmarowałem jeszcze małą odleżynę sudocremem i takim płynem PC 30 V resztę pleców, pośladków, nogi. Bardzo ostrożnie, bo przecież boli. Mówię wam gdyby to było możliwe przejął bym ten ból na siebie, byle jej ulżyło, choć na chwilę! Mam nadzieję, ze jak śpi to nie czuje bólu, tak mówi pani dr. A że dużo śpi to mnie uspokaja. Jest taka kochana.
Tak myślę, że dziś są walentynki. To dobrze, że Tata został z mamą. Mieszanka już działa od 22:00, pewno już śpi. Kolejna o 2 a potem o 6. Wszystkie leki już na pamięć znam.
Witaj Pawle!
Przeczytałam twój wątek, który jest troszkę podobny do mojego. Mama moja też miała nowotwór płuca. Na wszystko było już zapózno a tu jeszcze udar mózgu. Na neurologii nie wiedzieli nawet że Mama ma przerzuty do kości. Tak samo każdy ruch ból i łzy. Mama po udarze nie mówiła prawie nic. I to było najgorsze. Mama cierpiał, my cierpieliśmy, bo nie mogliśmy nic dla niej zrobić.
Mama odeszła przy mnie tak jak kołysze się małe dzieci do snu tak ja ukołysałam moją Mamę. Bóg dał mi tę siłę i spokój. I tak sobie myślę, że siła i spokój przychodzą z nieba.
Życzę siły.
Beata
Pawle,
Cięzkie chwile...więc trudno napisać coś niebanalnego...
Jak Mama bedzie chciała, będzie gotowa odejść - nie walczcie na siłę. Dajcie Jej wolność. Niech nie cierpi.
Mam jednak olbrzymią nadzieję - mimo wszytsko - że przed Wami sa jeszcze wspólne chwile, godziny, dni...
Duzo siły, o sobie nie zapominaj - stres powoduje, ze o sobie się zapomina wtakich chwilach, ale potem organizm daje do wiwatu...
Wróciłem na chwilę do domu. Powiedziałem mamie, ze przyjadę i z nią będę. Został tato. Kiwnęła główką. Rozłożyliśmy materac przeciwodleżynowy. Przekonałem mamę, że bedzie wygodniej. Przewracanie na bok to za duży ból i po prostu wprowadzanie niepokoju, a mama potrzebuje spokoju, uspokojenia. Panie pielęgniarki są wspaniałe. Posadziliśmy mamę na chwilkę na krześle, zniosła to bardzo ładnie. Mówiła, że boli ale ją przytuliłem delikatnie, nie za mocno, by uspokoić. Przebraliśmy w świeżą piżamkę. Mam wrażenie, ze lekarze są zaskoczeni, ze mama tak dzielnie to przechodzi, bo z medycznego punktu widzenia tzn. badaniu KT wygląda to przerażająco. Mało dzisiaj piła, ale jej nie zmuszam, jak trochę się przebudzi to pytam czy chce, i przez słomkę się napiję. Chcę, żeby odeszła w spokoju bez cierpień. Siły skąś biorę! Pozdrawiam Was wszystkich!
Wspaniała jest twoja postawa wobec mamci !! Trwaj w tej sile... jak najdłużej ... U nas też bylo tak, że mamcia w ogóle się nie przewracała, leżała na wznak ;( bo ból był przeokropny a strach przed bolem jeszcze większy ;(( - doskonale Cie rozumiem Pawełku.
Trzymam kciuki za każdy wasz dzień, za każdą chwilę .... pozdrawiam
pajch, Wiem co przechodzisz..i jak ciezka jest ta droga wlasnie w tym momencie..Ja przezywalam wszystko w pazdzierniku 2011 ...Wiem ze jest Ci ciezko,ale musisz byc silny dla Mamy.Jesli jestescie wierzacymi to popros Ksiedza do Mamci,dopoki ma swiadomosc....Ksieza chodza po salach w szpitalu,nie musisz mowic ze specjalnie przyszedl...Duzo sily,jestem obok myslami...
_________________ Kocham Cię Tatulo !!! Ty Tylko Go poprowadz,Tobie powierza swa droge..Panie moj.
Po wczorajszej nocy, którą spędziłem w szpitalu ordynator oddziału podjął decyzję o wypisaniu mamy do domu i powiedział, że po 3, 4 dniach mama zostanie przewieziona do szpitala Uniwersyteckiego do Hospicjum stacjonarnego. Lekarka prowadząca mamę była zaskoczona, ze nie można poczekać tych 3, 4 dni. Nie dopuściłem do tego i sam znalazłem od zaraz mamie miejsce w hospicjum palium w Poznaniu na os. Rusa. Pani dr z Samarzewskiego powiedziała, ze mama nie powinna być pozbawiona stałego nadzoru ze względu na ostre duszności i możliwość krwotoku. Po zorganizowniu transportu i ustaleniu wszystkiego poszedłem do Dyrektora szpitala i powiedziałem mu o uwłaczającej decyzji ordynatora Rodryga Ramlau narazającej mamę na dodatkowe cierpienie. Dyrektor telefonicznie upomniał ordynatora i przeprosił mnie za jego zachownie i nieprzestrzeganie procedur. Kiedy czekaliśmy na transpotr pan Ordynator, który wg mnie powinien co najwyżej siedzieć w rejestracji nawet nie powiedział do widzenia. Wg. mojej oceny liczył na to że mama szybciej odejdzie. Kolejną noc spędziłem z mamą w Hospicjum. Mama dostaje inne leki, mniej boli. Ja śpię obok mamy na łóżku polowym. Panie pielęgniarki wszystko przygotowały. Dzisiejsza wizyta lekarska była niesamowita. Założyciel hospicjum prof. Łuczak usiadł przy łóżku mamy, pocałował w rękę, przedstawił się, zadał klika pytań, gdzie boli, jak noc, zapytał mnie jak zniosłem noc, dokładnie mamę osłuchał, na końcu przytulił. Powiedział, że bedzie już mniej bolało, i na końcu na pożegnanie pocałował w rękę. Jakże różna postawa. W dzień będzie tato i brat. Ja troszkę muszę się ogarnąć i na noc pojadę. Dobrze, ze to hospicjum jest dosłownie 2km od domu. Zawsze się takiego miejsca bałem ale byłem w błędzie. Nieporównywalnie lepsze od zwykłego szpital i najlepsze miesce jeżeli w domu nie można ze względu na dodatkowe fizyczne cierpienie.
Pawle,
Znam prof. Łuczaka... To chodzący Anioł. Mama jest pod wspaniałą opieką...
W tym całym nieszczęściu promyczkiem jest to, że mame przyjęli do Hospicjum Palium na Rusa. Bo tam jest non stop kolejka oczekujących a łóżek brakuje... biją sie wręcz o nie...
Pawle... dużo siły...
PS. O ordynatorze krążą raczej same niepochlebne opinie, więc nie tylko Ty masz przykre doświadczenia...
Ja oczywiście również myślę że w całym tym nieszczęściu dobrze że Twoja mamusia trafiła w takie miejsce gdzie ma tak wspaniałą opieke tak wspaniałego lekarza.... ja również życzę Tobie i Twoim bliskim dużo siły w całej tej walce....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum