Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
rak drobnokomórkowy u mamy (52 lata)
Autor Wiadomość
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #1  Wysłany: 2013-01-29, 23:13  rak drobnokomórkowy u mamy (52 lata)


Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=


Witam, dołączam do grona osób dotkniętych pośrednio bądź bezpośrednio problemem nowotworu. Ok 2 tygodnie temu zagięła się dla mnie czasoprzestrzeń, w której żyłam- tak to dziwnie mogę określić.

U mojej mamy zdiagnozowano drobnokomórkowego raka płuca prawego. Dziś mija pierwszy dzień podawania chemioterapii. Jak narazie mama nie odczuwa żadnych dolegliwości - skutków ubocznych podawania cytostatyków, przestało ją boleć prawie całkiem.
Czy to dziwne, że nic z tego nie rozumiem, że niewiele do mnie dociera? Tzn, poczytałąm trochę, wiem, że jest to najbardziej agresywna postać, ale może znajdzie się ktoś kto przybliżył by przebieg takiej choroby i leczenia?
Wiem, że jest jakaś klasyfikacja pod kątem zaawansowania ale w wypisach nic na ten temat nie mogę znaleźć, pewnie się po prostu nie znam.









Jak bardzo zaawansowane jest stadium?
Jakie są rokowania w takich przypadkach?
W jaki sposób można pomóc przejść przez chemioterapię?
To pierwsze pytania jakie mi się nasuwają...


image3qz.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 3923 raz(y) 97,89 KB

image4cl.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 3917 raz(y) 427,72 KB

image5lv.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 4057 raz(y) 304,33 KB

zdjcie4r.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 4083 raz(y) 306,86 KB

 
absenteeism 
Administrator



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 13332
Skąd: Łódź
Pomogła: 9431 razy


 #2  Wysłany: 2013-01-30, 06:24  


malami1 napisał/a:
Jak bardzo zaawansowane jest stadium?

Jest to stadium ED, czyli choroby rozległej.

malami1 napisał/a:
Jakie są rokowania w takich przypadkach?

Statystycznie - mediana czasu przeżycia przy zastosowaniu wielolekowej chemioterapii wynosi 7 - 11 miesięcy.

malami1 napisał/a:
W jaki sposób można pomóc przejść przez chemioterapię?

Na Forum jest wiele wątków pacjentów leczonych chemioterapią w DRP, zajrzyj, poczytaj - na pewno znajdziesz tam wiele cennych informacji.
_________________
 
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #3  Wysłany: 2013-01-30, 23:30  


Dziękuję za odpowiedzi, z Wami wszystkimi na pewno jakoś będzie łatwiej przebrnąć w tych chwilach. Mam jeszcze kilka pytań. Na co zwracać uwagę w diecie przed, w trakcie i po cyklu chemioterapii przy drobnokomórkowym raku płuca? Pewnie takie wyjaśnienia już gdzieś są ale ciężko mi odnaleźć. Jakie rzeczy są polecane a jakie zakazane? Czy gotowanie w parowarze będzie ok? Należy przyjmować dużo płynów ale dużo tzn ile? Jakich? Co możecie powiedzieć o takich specyfikach jak Nutridrink lub Fresubin?
 
niki 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 15 Lip 2011
Posty: 890
Pomogła: 236 razy

 #4  Wysłany: 2013-01-30, 23:42  


malami1 napisał/a:
Na co zwracać uwagę w diecie przed, w trakcie i po cyklu chemioterapii przy drobnokomórkowym raku płuca? Pewnie takie wyjaśnienia już gdzieś są ale ciężko mi odnaleźć. Jakie rzeczy są polecane a jakie zakazane? Czy gotowanie w parowarze będzie ok? Należy przyjmować dużo płynów ale dużo tzn ile? Jakich? Co możecie powiedzieć o takich specyfikach jak Nutridrink lub Fresubin?


generalnie zasada jest prosta niech mama je wszystko na co ma ochotę, na pewno gotowane potrawy w parowarze będa dietetyczne ale jak się mamie zechce golonki to tez ją podaj

po chemii apety raczej nie dopisuje wiec cokolwiek zechce zjeśc to niech je ,
chociazby to były dziwne zyczenia kulinarne , to warto je spełnić
nutridrinki podawałam tacie jak nie miał apetytu są bardzo dobre o rożnych smakach , kup po jednym z kazdego , moze ktoryś konkretnie mamie zasmakuje

pic , duzo , im więcej tym lepiej, zalezy co mamie będzie wchodzic, jedni piją tylko wodę , inni odgazowaną colę przy wymiotach , podawaj jej herbatę soki , bulion jesli zechce , pilnuj żeby wypijała najmniej 2 litry płynów , jesli uda się wypić więcej to tym lepiej
pić jak najwięcej , ile tylko mama potrafi

będzie wszystko dobrze
tego Wam zyczę
_________________
Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie trać nigdy światła nadziei.
 
niki 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 15 Lip 2011
Posty: 890
Pomogła: 236 razy

 #5  Wysłany: 2013-01-30, 23:59  


tutaj masz także wskazówki na temat http://www.forum-onkologi...apie-vt5690.htm

jesli wszyscy będziecie mamie pomagać i zerkać na te wskazówki to spokojnie dacie radę

pozdrawiam serdecznie
_________________
Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie trać nigdy światła nadziei.
 
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #6  Wysłany: 2013-02-06, 16:49  


Mama jest juz po pierwszej chemii, wyszla ze szpitala tydzien temu. Ogolnie chyba przeszla to nie najgorzej, wymiotowala tylko troche w jeden dzien po wyjsciu do domu i raz nastepnego dnia rano. Co widac ze szybko sie meczy. Samopoczucie narazie z tego co widac nie najgorsze, sama mowi ze poki co stara sie nie myslec o tym zlym. 18 lutego idzie na kolejna chemie. Staram sie by pila jak najwiecej, po troszeczku podtykam cos do jedzenia jak jestem (po pracy), kupilismy tez odzywki (Nutridrinki). Ja wlasnie czekam na wizyte u mamy lekarza rodzinnego po skierowanie na morfologie.
 
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #7  Wysłany: 2013-07-16, 22:15  


Witam.
Dawno tu nie zaglądałam, jednak postanowiłam dać znać, że u nas historia z chorobą mamy trwa, z czego trzeba się cieszyć.
Mama przeszła 4 cykle chemioterapii, które zakończyła w maju. Następnie zapisano jej radioterapię- 30 naświetlań. Przed nią jeszcze 6 ostatnich. Zmiany nowotworowe znacznie się zmniejszyły, mama czuje się ogólnie chyba nie najgorzej. Po chemii odrosły jej już włosy- ma jeżyka i wreszcie się nie wstydzi. Zaczął ją jedna ostatnio męczyć kaszel, pojawia się również skutek uboczny radioterapii- ból przełyku. Widać, że ciężko jej przełykać pokarmy. Po zakończeniu obecnych naświetlań klatki piersiowej ma rozpocząć naświetlania głowy.
Niestety psychicznie u mamy coraz gorzej. W przeszłości bywała osobą depresyjną, teraz też miewa momenty, że wszystko przestaje ją obchodzić i ucieka w alkohol. :(
M
 
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #8  Wysłany: 2013-08-23, 13:42  


Witam,
chciałam napisać, że choroba jest bezwzględna... Po zakończeniu w lipcu radioterapii mama miała zapisaną TK na 9 września w celu wykrycia ewentualnych przerzutów, z wskazaniem do profilaktycznych naświetlań głowy.
Mama czuła się ogólnie nie najgorzej, oczywiście poza normalną w tym stanie sytuacją częstszego kaszlu, częstszych i mocniejszych bóli w klatce piersiowej. Od niedawna zaczęła jej drętwieć ręka.
Dziś jednak jest dzień, który wskazuje na kolejny stopień choroby...
W nocy mama czuła że coś jest z nią nie tak. Rano dostałam telefon że z mamą źle, odjęło jej nogi, przewróciła się, nogi jej drżały. Ojciec wezwał pogotowie, które odjechało bez udzielenia jakiejkolwiek pomocy, bo stwierdzili, że oni nie są od tego a mama powinna być zarejestrowana w poradni paliatywnej. Nie rejestrowała się tam jeszcze bo do dziś było ok.
Gdy zdążyłam dojść do rodziców do mieszkania, mama zaczęła dostawać ataków padaczki. W ciągu ok. pół godziny miała 3 kilkuminutowe ataki, między którymi traciła i odzyskiwała przytomność. Wyglądało to strasznie :(, nie wiedzieliśmy co robić. Gdy to się zaczęło wezwałam pogotowie jeszcze raz, przyjechali po trzecim ataku, podali jakieś leki i zabrali nieprzytomną mamę do szpitala. Na miejscu miała robiony wynik krwi oraz tomograf, jednak wyników jeszcze nie widziałam. W szpitalu został z mamą ojciec, ja musiałam wracać do pracy, wypuścili ich po kilku godzinach, po czym dostałam telefon od ojca że TK potwierdziło przerzuty do głowy.
Co teraz...?
Jak częste mogą takie napady występować?
Parę dni temu mama pisała do swojej siostry, że ma przeczucie, iż nie wytrwa do swoich urodzin (29.09). Czy macie jakieś doświadczenie/wrażenie, iż chory przeczuwa najgorsze?
Wiem, że muszę mamę zarejestrować koniecznie do poradni paliatywnej, zapisać do hospicjum domowego. Ale nie wiem jak rozwiązać kwestię opieki, bo i ja i ojciec pracujemy... :(
Co teraz z badaniem TK , na które była zapisana na 9 września? Chyba powinnam jak najszybciej poinformować o zajściu lekarza mamy? Tylko nie wiem którego? Czy Panią doktor prowadzącą podczas przyjmowania chemioterapii (zakończona w maju), czy lekarza prowadzącego podczas radioterapii (zakończone w lipcu), który dał skierowanie na TK?
M
 
jo_a 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 1951
Skąd: Górny Śląsk
Pomógł: 313 razy

 #9  Wysłany: 2013-08-23, 14:49  


malami1, skoro mama ma zrobione aktualne TK głowy, to spróbuj skontaktować się z miejscem, gdzie macie termin (9 września), raczej nie będą powtarzać w tak krótkim czasie badania. Powiedź jaka jest sytuacja, niech sami zdecydują czy "zwalniacie termin".
Skoro:
Cytat:
bo i ja i ojciec pracujemy...

pomyślcie o hospicjum stacjonarnym.
Nie czekaj na kolejne oznaki choroby, działaj... Być może hospicjum nie będzie konieczne, bo poradzicie sobie sami, ale co macie "w zanadrzu" to wasze.
Pozdrawiam
_________________
„Żółw musi być aż tak twardy, bo jest aż tak miękki”. St.J.Lec
Lider czerwonej kreski./Kuba Wojewódzki (tego forum).
 
Katarzynka36 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2253
Skąd: Poznań
Pomogła: 393 razy

 #10  Wysłany: 2013-08-23, 17:23  


Malami,
A w jakim stanie jest teraz Mama?
Czy nadal jest nieprzytomna, czy ma jakies paraliże?
Gdyby Jej stan sie polepszył to byłaby szansa na zrobienie naświetlań mózgu.
Czesto jest tak, że po takim ataku, kiedy wykrywa się meta do mózgu, stan sie polepsza, po aplikacji leków przeciwobrzękowych (głównie sterydów) Obrzęki wokół guzów zmniejszają się, a co za tym idzie pacjent odzyskuje mowę, ustępują paraliże, drętwienia, bóle czy zawroty głowy. Wówczas można takiego stabilnego pacjenta naświetlać. Radioterapia może odnieść pozytywny efekt - wówczas czas przeżycia wydłuża się do 4-5 miesięcy.
Jeśli Mamy stan sie nie poprawi- naświetlań może nie być, a leki mogą poprawić stan Mamy na bardzo krótki czas - kilka tygodni.
Na razie nie wiemy jaki "scenariusz" życie przygotowało dla Was, często statystyki się nie sprawdzają. Przerzuty do mózgu, przy braku jednak operacji, możliwości naświetlań nie dają nigdy wiele czasu. Dlatego hospicjum to podstawa.
I lepiej mieć to wcześniej załatwione, samemu - przy meta do mózgu - jest naprawdę cieżko:(
My załatwiliśmy wszystko z hospicjum w piątek rano, bo Tatę mieli wypisać ze szpitala do domu w poniedziałek. Łóżko przeciwodleżynowe z hospicjum zostało przywiezione w piątek a po kilku godzinach Tata stracił nagle z nami kontakt i zmarł po 3 godzinach. Wypisu ze szpitala nie doczekał. Miał przerzuty do mózgu.
Życzę by w Waszym przypadku było inaczej i by Mama miała więcej czasu....
_________________
Katarzynka36
 
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #11  Wysłany: 2013-08-23, 17:56  


malami1 napisał/a:
czy lekarza prowadzącego podczas radioterapii (zakończone w lipcu), który dał skierowanie na TK?

Skontaktujcie się właśnie z radioterapeutą, bo to On będzie naświetlał mamę i dał skierowanie na TK głowy.

pozdrawiam
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
malami1 


Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 24
Skąd: Szczecin

 #12  Wysłany: 2013-08-23, 21:41  


Bardzo Wam dziekuje za odzew. Mama po powrocie caly dzien, do wieczora spala, nie pamietala nic z tego co się działo. Stan sie poprawił, dretwienia i paraliż ustały. Mówi ze nic ja nie boli, jest mocno oslabiona. Dostala leki przeciwobrzekowe- steryd Pabi-dexamethason. Dowiedzialam sie ze mama ma w mozgu zmianę 18*16mm ktora w szpitalu operować jednak mama nie zgodzila sie bo powiedziala ze najpierw musi isc do swojego radioterapeuty na konsultacje. Ponadto radioterapeuta na 9 września zapisal rezonans magnetyczny a nie TK- przepraszam za pomylke.
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #13  Wysłany: 2013-08-23, 22:04  


malami1 napisał/a:
radioterapeuta na 9 września zapisal rezonans magnetyczny

Jeżeli zmiana jest operacyjna, to trzeba będzie zrobić rezonas.
Dlatego i tak musisz się skontaktować z radiologiem.

pozdrawiam
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
Katarzynka36 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2253
Skąd: Poznań
Pomogła: 393 razy

 #14  Wysłany: 2013-08-23, 22:45  


Malami,
Dobrze, że to jest tylko jedna zmiana przerzutowa. Cieszę się, że Mama lepiej się czuje - dzięki temu powinni zakwalifikować bez przeszkód na naświetlania mózgu.
Co do operacji, byłabym ostrożna - operuje się pojedyńcze guzy jak najbardziej, ale raczej niedrobnokomórkowe. Nie wiem czy - w Waszym przypadku - typ histologiczny nowotworu i postać rozsiana raka nie zdyskwalifikują Mamy. Wiele zależy od podejścia lekarza i zapewne stanu Mamy.

pozdrawiam ciepło,
K.
_________________
Katarzynka36
 
 
szarlotta 



Dołączyła: 18 Kwi 2011
Posty: 185
Skąd: śląsk
Pomogła: 20 razy

 #15  Wysłany: 2013-08-24, 08:52  


operacja przy drobnokomórkowym raku, jest tylko męczeniem chorego . Dziwie się że nawet lekarz wyszedł z taką propozycją .
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group