Martyś, tak jak napisał
TP53, biopsja węzła wartowniczego to dość rutynowa procedura, natomiast jak było w moim przypadku spływ limfy był dość nietypowy i z tego co zrozumiałam lekarze, tam gdzie byłam operowana, po raz pierwszy spotkali się z takim przypadkiem i w związku powyższym jestem szczęśliwym posiadaczem blizny od barku lewego prawie do końca szyi z prawej strony czyli jakieś 20 cm (gdzie pod pachą mam może 2-3 cm - tam też był wycinany wartownik). W związku z tym moje subiektywne odczucie jest takie, że lepiej uderzać do najlepszych a już na pewno w przypadku, gdy byłyby przerzuty do węzła wartowniczego (czego oczywiście nie życzę), czyli do Warszawy. U mnie zabieg wycięcia wartownika od rozpoznania był po ok 3 tygodniach (karta dilo wszystko opóźniła), natomiast wycięcie reszty węzłów ok 5 tygodni po pierwszej operacji) Pozdrawiam