DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Boję się, jak zareaguję...
Autor Wiadomość
MagdalenaS 


Dołączyła: 09 Cze 2019
Posty: 3

 #1  Wysłany: 2019-06-09, 21:28  Boję się, jak zareaguję...


Długo przymierzałam się, żeby w ogóle odważyć się tu wejść. Ale już, od dziś wiem na pewno, że tego potrzebuję - moja Babcia odchodzi.

Kilka miesięcy temu u mojej 84-letniej Babci zdiagnozowano raka krtani. Pierwsze co powiedziała lekarzowi, to że nie chce chemioterapii - pamięta jak męczył się jej mąż. Trzy lata wcześniej udało jej się wygrać walkę z innym nowotworem dzięki radioterapii - to też po dobrych doświadczeniach zgodziła się na nią i tym razem.

Wszystko posypało się w dniu 15. naświetlań - zgubiła się w mieście wracając ze szpitala (czuła się tak dobrze, że jeździła tam sama). Trafiła do szpitala i tam zaczęło dziać się już tylko gorzej. Wytrzymała jeszcze tylko kilka naświetlań, po czym lekarz stwierdził, że Babcia nie wytrzyma większej liczby.

Z dnia na dzień silna, w pełni rozumu kobieta stała się osobą, która mówi o powstaniu styczniowym, jakby je przeżyła, wymaga opieki i słabnie. Wypisują ją ze szpitala - przecież leczenie onkologiczne już się skończyło.

Babcia przebywa w domu, ale ledwo chodzi, nie zawsze wie gdzie jest i jej waga utrzymuje się na tym samym miejscu, jest chuda jak patyk, chociaż je. Tylko nie pije - lekarze cały ten stan rzeczy zwalają na to że (!) nie pije i nastąpiła demencja. Z dnia na dzień...

Zaczęło się w lutym, a teraz Babcia leży w hospicjum, ostatnio miała gorączkę przez 6 dni, przestaje poznawać swoje dzieci, mówi do siebie, wygląda bardzo źle.

Jestem daleko, pracuję pół Polski dalej. Nie mogę być z nią cały czas. Wiem, że ten moment się zbliża. Szczególnie dziś, kiedy moja matka opisała mi stan Babci, a ja weszłam na forum i dowiedziałam się, jak wyglądają ostatnie miesiące/tygodnie/dni...

Potrzebowałam się wygadać... Jeśli ktokolwiek zechce wodpisać mi jakkolwiek, będzie mi miło... Chyba po prostu potrzebuję jakiegoś skrawka zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa...
 
crayzy 


Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 134
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 15 razy

 #2  Wysłany: 2019-06-09, 22:01  


Witaj,
0bardzo mi przykro że trafiłaś tu z takich powodów.
Myślę że w tym momencie nie ma takich słów które zlagodzily by twój ból i ból bliskich.
Niestety, jesteśmy tak skonstruowany że w momencie urodzenia skazani jesteśmy na śmierć.
Dobrze w tym wszystkim ze twojej babci udało się przeżyć dużo lat. Wiem że to nie tłumaczy stanu rzeczy bo każdy jest dla nas ważny bez względu na wiek.
Trzeba też się pocieszać że babcia nie jest świadoma tego co się dzieje.
Dla Was jest to bardzo ciężki okres, bo z dnia na dzień osoba Wam tak bliska zmieniła się nie do poznania.
Ważne, aby miała opiekę, dobra opiekę.
Trzymam za Was kciuki choć wiem, że łatwo nie będzie.
Jeśli masz taką potrzebę, pisz. Zawsze lepiej się wyglądać.
Niestety, ale nie jesteś sama w takiej sytuacji i pewnie ktoś się jeszcze odezwie.
Pozdrawiam
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
MagdalenaS 


Dołączyła: 09 Cze 2019
Posty: 3

 #3  Wysłany: 2019-06-09, 22:15  


Dziękuję crayzy.

Dziękuję za te słowa, są ważne, choć wywołały u mnie płacz - około 20. dzisiaj... Zrozumienie jest mi teraz bardzo potrzebne.

Najgorsze jest to, że jeszcze kilka tygodni temu mówiłam, że boli mnie, że Babcia jest świadoma i widzi, co się dzieje, co się wydarzy z nią, że przestaje kontrolować własne ciało, że nie wiedziała, że radioterapia wywoła takie reakcje (choć lekarze twierdzą, że radioterapia NIE MIAŁA ŻADNEGO WPŁYWU na obecny stan Babci), że stosunki pomiędzy jej dziećmi są napięte, delikatnie mówiąc, bo nie radzą sobie z tym wszystkim.

A teraz, gdy już tej świadomości jej coraz mnie, przychodzi potworne poczucie straty, świadomości, że osoba, która od dzieciństwa wydawała mi się nieśmiertelna, po prostu gaśnie...
 
crayzy 


Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 134
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 15 razy

 #4  Wysłany: 2019-06-10, 10:33  


Cala sytuacja jest bardzo ciężka.
Najpierw wiadomość o nowotworze i chaos w życiu.
Potem jak kolejny piorun demencja... Czy radioterapia miała na nią wpływ, niestety nie wiem i nie wypowiem się w tej kwestii.
Aczkolwiek człowiek się rodzi, przedszkole, szkoła, studia, praca, dom, dzieci i babcia cały czas jest. Zaczyna nam się wydawać że skoro była zawsze to i zawsze bedzie- taka Poprostu nieśmiertelna babcia💖
Niestety życie jest jakie jest i taka jest kolej rzeczy.
Też mam rodzinę, dzieci i dziadków 80-letnich i też wydawało mi się że zawsze byli i będą, jednak babcia też powoli traci pamięć - więc w tym Cię rozumiem.
Moja mama, zawsze mi tłumaczy że tak było jest i będzie, nie mamy na niektóre rzeczy wplywu i należy się przygotowywać na to co nieuniknione...

Myślę że jest Ci też ciężko, ponieważ nie ma Cie przy babci. Może warto było by wybrać się do niej, zaplanować jeden dzień, tak aby potem nie żałować, że nie miało się czasu bo tyle spraw.
Sprawy do załatwienia zawsze będą, ale babci może już nie być.

Warto też byłoby się udać do lekarza, psychologa, psychiatry na rozmowę, ewentualnie jakieś leki aby łatwiej było Ci przejść przez to wszystko.

Pozdrawiam
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
MagdalenaS 


Dołączyła: 09 Cze 2019
Posty: 3

 #5  Wysłany: 2019-06-10, 12:38  


Przykro mi z powodu Twojej Babci crayzy... Twoja Mama mądrze mówi...

Planuję pojechać e rodzinne strony na długi weekend, wtedy odwiedzę Babcię więcej niż raz... Będzie ciężko, ale wiem, że nie będą żałować, wręcz przeciwnie...

Wiesz, chodzę na terapię od ponad dwóch lat (depresja, nerwica, współuzależnienie) i jestem na lekach, więc mam zapewnioną opiekę psychologa i psychiatry. Ale chyba właśnie dlatego tak zatytułowałam ten wątek - boję się, jak zareaguję. Boję się, że jestem krucha, że znowu upadnę. Szczęśliwie, nie przechodziłam nigdy śmierci bliskiej osoby, stąd strach przed nieznanym i tym, jak zareaguje moja głowa...
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2347
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 236 razy

 #6  Wysłany: 2019-06-11, 08:53  


MagdalenaS bardzo mi przykro z powodu choroby babci. Wygląda że choroba faktycznie postępuje i obecnie znajduje sie w końcowym stadium.
To czy babcia ma demencję czy może nastąpiły przerzuty do mózgu - tego nie wiemy. Objawy mogą być podobne.
MagdalenaS napisał/a:
Babcia leży w hospicjum
Wydaje mi się że to nie jest złe rozwiązanie. Babcia ma tam profesjonalną opiekę którą trudno byłoby jej zabezpieczyć w domu.

Cóż - wydaje mi się że nadchodzi czas pożegnania. Jedź jeżeli możesz do rodziców na parą dni, odwiedź babcię, potrzynmaj za rękę... Zrób to dla niej ale i dla siebie. Wydaje mi się że to ważne...

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group