Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Reszka.78 - komentarze
Autor Wiadomość
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2527
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 261 razy

 #271  Wysłany: 2019-01-14, 12:51  


Reszka.78 napisał/a:
Z powodu tego, że moje decyzje lub ich brak, stawiały mamę w takiej czy innej sytuacji, których można było uniknąć, albo zapobiec gdybym właśnie nie odpuszczała, gdybym się bardziej starała.
Zauważ że oceniasz to z dzisiejszej perspektywy. Co by było gdybyś postąpiła inaczej tego nie wiesz.
Reszka.78 napisał/a:
Nie chcę się tak za bardzo publicznie wgłębiać w sprawy prywatne.
Rozumiem i nie pytam dalej. Musisz jednak pogodzić się z faktem że tego co było już nie zmienisz. I nie obwiniać się za to.
Reszka.78 napisał/a:
Na szczęście udało mi się już kartę zablokować, więc tyle dobrego.
I to jest pozytywne działanie i myślenie :-)
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #272  Wysłany: 2019-01-14, 13:39  


Oceniam to z dzisiejszej i przeszłej perspektywy. Bo właśnie wiem, że jakbym postąpiła inaczej, to wiele rzeczy miałoby inne - dużo lepsze, a wręcz bardzo pozytywne zakończenie.

Zdaję sobie sprawę, że czasu nie cofnę i nic już nie poradzę na to co już miało miejsce, mogę tylko starać się by przyszłość była lepsza. A że jakiś tam wyrzut będę mieć i mimo najlepszych chęci będę się obwiniać? Na to chyba naprawdę się poradzi. Można tylko nauczyć się z tym żyć i starać się robić wszystko by podobnych błędów nie popełniać.

No rozmawiałam z mamą przez telefon, bo jak mówię denerwuje się jej stanem nerwów i psychiki po tym wydarzeniu. Stwierdziła, że przecież nic na to nie poradzi i nie przeskoczy. Stało się. Najważniejsze, że właśnie karta zablokowana i złodziej sobie nic nie kupi za tą kartę (zbliżeniowa, no to wiadomo), gorzej, że teraz trzeba wyrabiać kartę miejską, legitymację emerycką czy głupie karty do biblioteki. Powiem szczerze, że jak z nią gdy do mnie zadzwoniła z informacją, że ją okradli i powiedziała że umarła, to nie wiedziałam czy stanęło mi serce z nerwów czy mam na nią nakrzyczeć, że gada bzdury i wszystko będzie dobrze, bo mimo tego co się stało, nie stało się nic tragicznego. Ważne, że nie straciła dużo pieniędzy. Żal tylko sentymentalnych drobiazgów.

U mnie jak na razie piękne słońce, więc mimo jakiś nerwów, jest pogodniej :) Dziękuję bardzo za odpowiedzi na moje wpisy i otuchę, którą mnie napełniają :)

Pozdrawiam serdecznie i słonecznie :)
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 461
Pomógł: 53 razy

 #273  Wysłany: 2019-01-15, 09:03  


Ja się upieram, że Tobie potrzebna jest psychoterapia.
My Cię tu nie przekonamy.

Zanim trafisz na psychoterapię polecam : https://www.youtube.com/watch?v=-5ieAzRASDU
_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #274  Wysłany: 2019-01-15, 12:20  


Dziękuję Ci Bonaj ^^

Też tak uważam, dzięki Asi mam już namiary na specjalistów. Pozostało się tylko zapisać na wizytę ^^

Pozdrawiam serdecznie :)

[ Dodano: 2019-01-15, 22:01 ]
P.S. aż wstyd mi to pisać, bo naprawdę możecie sobie pomyśleć o mnie nie wiadomo co...

Wiem, że sama się nakręcam, zamiast cieszyć się z pięknie sypiącego śniegu za oknem. Jest tak cudownie i biało, ale jakoś tak wyglądając przez okno uświadomiłam sobie że z tydzień czy dwa tygodnie temu, może nawet jeszcze troszkę wcześniej, na nasze okno przyleciała wrona... Niby nic takiego, mamy zawieszone na oknie kule dla sikorek i pojemnik z ziarnem. Sikorki, wróble przylatują. Gołębie też namolnie się pojawiają. No ptak jak ptak, tylko nie pamiętam czy ktoś mi kiedyś to mówił, czy gdzieś czytałam, że kruki czy wrony jak przylecą na okno, to zwiastują śmierć... Z jednej strony przypadek, w końcu jak mówię, było to już jakiś czas temu, z drugiej nie jestem pewna kiedy dokładnie to było i nie dam głowy, czy jej pojawienie się, nie splotło się w czasie z moim napadem lęków...

I z jednej strony raczej nie wierzę w takie rzeczy, a z drugiej... a co jeśli to prawda?
Naprawdę czuje się z tym fatalnie, wstyd mi, że się z tym produkuje publicznie, z drugiej strony mam wrażenie, że jeśli tego z siebie nie wyrzucę, to pęknę.

Przepraszam, że czytacie takie rzeczy i jednocześnie dziękuję, że jesteście i mogę się wyżalić, nawet jeśli ktoś tam może się ze mnie w tym momencie pośmiać i popukać w czoło, zwłaszcza, że na forum są ludzie i odwiedzają to miejsce ludzie, którzy naprawdę mają powody do zmartwień i problemy...

Pozdrawiam.
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #275  Wysłany: 2019-01-16, 16:38  


Dzień dobry

Chociaż wcale nie taki dobry...

Noc wyjęta z życiorysu. Myślałam, że wyzionę ducha i zejdę na jakiś zawał. Tak głębokiego i potwornego strachu chyba nie czułam nigdy. Jakby mama miała umrzeć w ciągu nocy, albo najbliższych 24 godzin. Mrowiło mi cała twarz, głowę, kark, plecy, miałam taki jak ucisk pleców, sztywność karku, ból w klatce piersiowej, serce właśnie waliło jakbym zawału miała dostać.
Dzisiaj jak się można domyślić cały czas niepokój, lęk, cały czas taki ucisk w piersi, nie mogę jeść, bo boli żołądek i mam jakby zaciśnięte gardło, z resztą nawet nie czuje głodu.

A było wczoraj do wieczora tak przyjemnie. Nie dobrze, ale trochę lepiej, niż było przez ten ostatni tydzień.

Pozdrawiam i dobrego oraz spokojnego wieczoru Wszystkim forumowiczom i odwiedzającym życzę.

[ Dodano: 2019-01-16, 16:40 ]
P.S. tak przeglądam daty możliwości zapisania się na wizytę, żeby nie było, że bagatelizuję sprawę.

[ Dodano: 2019-01-16, 16:51 ]
P.S.2 tak też trochę analizuję i zastanawiam się czy te moje "fazy" prócz jakiejś nerwicy czy depresji nie mogą mieć podłoża hormonalnego? Obudziłam się rano i miałam troszkę plamienia... obliczyłam dni płodne i wychodzi, że dzisiaj pierwszy dzień... tylko skąd te myśli i niepokoje od tygodnia? Jestem naprawdę strasznie głupia i nie umiem jakoś tego uporządkować.

Spokojnego wieczoru
 
betsi 



Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 1068
Pomogła: 107 razy

 #276  Wysłany: 2019-01-16, 19:38  Betsi


Kochana, znam to uczucie, nieraz przez to przechodziłam.
Musisz sobie dać pomóc, ja brałam leki. Pomagają, ale też pomoc psychologa jest pomocna i np. książki psychologiczne - mi pomagały.
Trzeba się czymś zająć, choć wiem że to nie jest łatwe.
Zdrowia psychicznego życzę 🙂
_________________
[*] 07.08.2016- Na zawsze w sercu mym!!!
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #277  Wysłany: 2019-01-16, 20:21  


Betsi, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, oczywiście masz absolutnie rację :)

Pozdrawiam serdecznie i spokojnego wieczoru życzę :)
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #278  Wysłany: 2019-01-16, 21:18  


Reszka.78 napisał/a:
P.S. aż wstyd mi to pisać, bo naprawdę możecie sobie pomyśleć o mnie nie wiadomo co...

Nic sobie nie pomyślimy ale na pewno i ja doradzę, żeby skorzystać z psychologa/terapii, nie zawsze jesteśmy tak silni, że sami sobie poradzimy z psychiką. Rozważ to na poważnie, może leki antydepresanty jak bedzie taka potrzeba to tylko dla Twojego dobra i wzmocnienia psychiki.

pozdrawiam
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #279  Wysłany: 2019-01-16, 22:45  


Marzeno dziękuję za odpowiedź i dobre słowa :)

Pozdrawiam Was wszystkich i każdego z osobna i spokojnej nocy życzę :)
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #280  Wysłany: 2019-01-18, 12:15  


Dzień dobry

Chciałabym powiedzieć, że jestem zapisana do psychiatry na wtorek, bo naprawdę sobie z moimi myślami nie radzę. Dzisiaj obudziłam się po 6 rano z myślami, że nie będę mogła włożyć mamie do trumny ulubionych drobiazgów, ani tego co ja bym chciała jej dać, bo mama chce być skremowana, po prostu tylko się pochlastać... Wczoraj obudziłam się mniej więcej o tej samej porze i myśli, że jak mama umrze to chyba będę musiała przeprowadzić się do ojca i ciotki, bo sama nie utrzymam mieszkania... Chce mi się płakać, wręcz wyć z rozpaczy, że nachodzą mnie tak potworne myśli, bo naprawdę czuje się tak jakbym coś przeczuwała - byłoby to tak naprawdę pierwszy raz w życiu - albo że swoimi myślami sprowadzę na mamę zło i rzeczywiście coś się stanie. Mam naprawdę wrażenie że coś przeczuwam, że jest to jakaś wizja/przeczucie tego co się niedługo wydarzy...
Niestety zrobiłam też najgorszą rzecz jaką mogłam. Powiedziałam mamie o moim lękach, bo przecież widzi co się ze mną dzieje, widzi jak się miotam... i wiem, że pewnie ją to dotknęło, a co ważniejsze wiem, że na pewno potwornie się mną przejęła, chociaż nie da tego po sobie poznać bo jest moją mamą i martwi się o mnie. Nawet się roześmiała jak powiedziałam jej o moich trumiennych lękach, ale wiem, że ją to zabolało i że to bardzo przeżywa...
No i z nerwów schudłam już jakieś 4kg, bo prawie nic nie jem. Nie mogę, boli mnie brzuch, mam zaciśnięte gardło i żołądek, niejako wciskam w siebie na siłę i przez rozum...

Pozdrawiam serdecznie.
 
betsi 



Dołączyła: 03 Sty 2013
Posty: 1068
Pomogła: 107 razy

 #281  Wysłany: 2019-01-18, 13:27  


Super, że się umówiłaś do psychiatry :)że chcesz sobie pomóc.
Trzymam kciuki _itsme_
_________________
[*] 07.08.2016- Na zawsze w sercu mym!!!
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #282  Wysłany: 2019-01-18, 14:07  


Reszka.78,
Kochana masz typowe somatyczne objawy nerwicy/depresji/lęków.
Reszka.78 napisał/a:
jestem zapisana do psychiatry na wtorek,

Bardzo mądra decyzja, większość z nas bez psychotropów/antydepresantów nie przetrwałoby choroby najbliższych. To żaden wstyd korzystać z pomocy i sobie pomóc i powinnaś to zrobić, jak trzeba to jeszcze psychoterapia żeby te lęki okiełznać.

powodzenia
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #283  Wysłany: 2019-01-18, 14:08  


Bardzo chce, bo nie daję rady z tymi lękami i jestem wykończona, mimo, że trwają ledwo kilka czy kilkanaście dni. Wiem, że zanim leki by mi pomogły to trochę by to potrwało, ale myślę, że ważna będzie też sama rozmowa, że będę mogła też się wygadać, wyrzucić to wszystko z siebie, przeanalizować to i owo.

Teraz patrze przez okno, wyszło słońce, widzę błękitne niebo, przeglądam internet i jakoś się powoli wyciszam. Ale z kolei zaczyna mnie telepać i spanie ogarniać, jakbym przebiegła jakiś maraton, albo nie wiem co robiła. Ale pojawiła się taka myśl nieśmiała "Reszko, co Ty najlepszego odpier****sz? Będzie wszystko dobrze!" i chwytam się jej kurczowo.

Nie dziękuję coby nie zapeszyć, natomiast dziękuję za to, że jesteś Ty Betsi i reszta ludzi i nie czuje się w tym wszystkim sama. Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę bardzo wiele to dla mnie znaczy i kocham Was. Jesteście naprawdę fantastycznymi ludźmi.

[ Dodano: 2019-01-18, 15:02 ]
P.S. Marzeno Tobie też dziękuję że jesteś, wybacz, że od razu nie napisałam, ale nie wyświetliła mi się Twoja wiadomość (w końcu różnica wysłania, to zaledwie minuta). I szczerze nie wiem, czemu jej wcześniej nie dostrzegłam. Przepraszam ^^

No właśnie jest to, że moja mama na chłopski rozum jest zdrowa (co prawda jak pisałam wcześniej, dawno się nie badała), więc też dziwaczna i paskudna sytuacja z tymi moimi schizami, bo kompletnie nie wiem skąd się wzięły. W końcu w ciągu tego tygodnia czy dwóch nic się w moim i mamy życiu nie zmieniło. Nic złego się tak naprawdę nie wydarzyło (poza kradzieżą, no ale to dotyka przecież ludzi w każdym wieku). To trochę tak jakbym uświadomiła sobie ile mam lat, ile lat ma mama i ta świadomość walnęła mnie jak obuchem w głowę, rozdarła na strzępy i wdeptała w ziemię, a potem jeszcze zglanowała na odchodnym. Chociaż to jest też jakoś nielogiczne i głupie.
Ani ja, ani mama nie czujemy się na swój wiek. Ja to się mentalnie czuje może na 20-25, a mama to może na te moje 40, góra 50 i ja też ją postrzegam właśnie jako taką młodą osobę, jakby bez mała moją rówieśnicą była. Owszem nie ma tyle siły co kiedyś, ale jest pełna energii, nie może usiedzieć w domu, ciągnie ją do ludzi. Sama wielokrotnie opowiadała mi jak to jakieś stare baby się awanturowały o coś w sklepie, autobusie czy jakąś inną sytuację z udziałem "starych bab" i że musiała sobie uświadamiać, że jest w wieku tych starych bab. No ale ciągle się mówi, że człowiek ma tyle lat na ile się czuje, a nie ile ma w metryce.
Więc naprawdę nie rozumiem tego co się ze mną dzieje.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję, że jesteście ^^
 
Bonaj 


Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 461
Pomógł: 53 razy

 #284  Wysłany: 2019-01-18, 16:09  


Leki antydepresyjne działają po jakimś czasie, ale może dostaniesz leki doraźne, które działają od razu. Odstawia się je jak te pierwsze zaczną działać .

Jak będziesz na wizycie to spytaj o hydroksyzynę lub xanax.
_________________
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. – (Aureliusz Augustyn z Hippony)
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 912
Pomogła: 127 razy

 #285  Wysłany: 2019-01-18, 17:31  


Tak, tak to już mam przerobione, w końcu zdiagnozowaną nerwicę miałam 10 lat temu i brałam leki, więc wiem z czym to się wiąże. Najważniejsze coby się ruszyło. Bo naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje. Było widno, słonko świeciło, no nawet względny spokój, bardziej rozbicie i wyczerpanie.
Teraz słońce zaszło, ciemno się zrobiło , mama wróciła do domu i niepokój wraca. Głupia reklama Agaty Meble czy czegoś, wywołuje we mnie niepokój i uczucie smutku, że nie wymienimy z mamą mebli. Że nie zdążymy... Jakieś pół roku temu, na jesieni planowałyśmy, że kupimy nowe meble. Mamie strasznie podobają się te materiałowe szafy i mówi że wolałaby takie niż "drewniane". I na wiosnę miałyśmy to zrobić... No paranoja. Strzelić sobie tylko w łeb.
Jeszcze złapałam się teraz na myśleniu że to mama wywołuje we mnie jakieś te niepokoje. Że jakieś fluidy wysyła, aurę jej czuję i odbieram jakąś jej chorobę czy złe wibracje które zwiastują nieszczęście, bo jak jej nie było w domu, to było w miarę właśnie spokojnie z moimi nerwami. Teraz wyszła do koleżanki na piwko piątkowe, a ja jakoś się znowu troszkę wyciszam. Absolutnie nie całkowicie, żeby nie było. W skali od 1 do 10 (1 spokój, 10 panika) rano moje lęki sięgały 10, w południe i po południu spadły do jakiś 5, mama wróciła wzrosły do 8, wyszła spadek do 6-7... Też paranoja i straszliwie mi z tymi myślami i odczuciami.
Przepraszam, że tak się rozgaduje i analizuje jakbym już była na jakiejś psychoterapii, ale naprawdę staram się jakoś sama siebie zrozumieć. I nadal nie rozumiem

Pozdrawiam serdecznie.

[ Dodano: 2019-01-18, 17:32 ]
I dziękuję bardzo Bonaj.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group