Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Czerniak in situ
Autor Wiadomość
Andy2017 


Dołączył: 06 Lut 2017
Posty: 10
Skąd: Warszawa

 #1  Wysłany: 2017-02-06, 12:24  Czerniak in situ


Witam wszystkich.
Chciałbym przedstawić moją historię, mimo że zaczęła się już dość dawno. Od początku byłem (co zrozumiałe) stałym czytelnikiem tego forum, lecz dopiero teraz założyłem swój własny profil, dla konsultacji i rady co dalej.
A więc tak:
7.11.16 poniedziałek podczas banalnej wizyty u lekarza rodzinnego lekarz stwierdziła że coś na moich plecach jej się nie podoba i kieruje mnie do dermatologa. Poleciła Klinikę Dermatologiczną z ul. Koszykowej, zgłosiłem się tam jadąc prosto od lekarza, z kwitkiem PILNE, i za godzinę byłem w gabinecie. Pani doktor po obejrzeniu zmiany natychmiast ustaliła termin zabiegu wycięcia na dzień 8.11.16.
8.11.16 wtorek zabieg przebiegł bez problemu, bezboleśnie, i szybko. Wcześniej dotarło już do mnie, co to jest czerniak, pierwsze wizyty w Internecie, początek szukania rad, kontaktów itd. Zaczyna się czekanie na wynik histopatologii
15.11.16 wt wykonuję prywatnie usg jamy brzusznej u najlepszego specjalisty – wszystko w porządku. Usg węzłów zdaniem doktora nie potrzebne (jest poinformowany że podejrzewam czerniaka)
25.11.16 piątek Data wyniku (niestety do mnie dotarł tydzień później) opis:
Makroskopowo Fragment skóry 28x10x12mm w częsci centralnej brązowa zmiana
Mikroskopowo: Melanoma in situ. Zmiana o średnicy 5mm z owrzodzeniem powierzchni.
Skala wg Clarka I.
Nie obserwowano mitoz w części wertykalnej zmiany.
Obecny naciek zapalny limfocetarny wokół zmiany.
Nie stwierdzono angio- i neuroinwazji.
Zmiana w odległości: marginesy boczne 2mm i 2 mm; margines głęboki 8 mm
01.12.16 czw dostaję po znajomości cynk że jest wynik, że wszystko ok. bo to in situ (czyli lokalny)
02.12.16 pt wizyta w Klinice bezskuteczna, bo nie mają wyniku (czytaj – nie mogą go znaleźć)
02.12.16 godz 13:00 tel z kliniki, że jest wynik, że to czerniak, że mam zgłosić się 5.12 (pon) na zabieg docięcia blizny)
05.12.16 pon zgłaszam się 9:00, lecz lekarz z którym jestem umówiony informuje, że po konsultacjach uznano konieczność (wobec stwierdzonego owrzodzenia) ustalenia węzła wartowniczego, czego oni nie robią, kierują mnie więc do CO, jadę natychmiast, rejestrują mnie, zakładają kartę DILO, lecz wizyta dopiero na 22.12.16. Ostatecznie udaje się uzgodnić termin na 16.12.16
08.12.16 wizyta prywatna u wspaniałego lekarza medyzyny alternatywnej, zapisane zioła, całkowita zmiana stylu życia, zalecana dieta itd. Wdrażam od zaraz.
16.12.16 pt lekarz po zapoznaniu się z opisem histo stwierdza, że nie podoba mu się okreslenie in situ i owrzodzenie, zaleca odebranie pobranych materiałów, jadę bez problemu od ręki odbieram materiał w jednym opakowaniu, zawożę do CO, daję do ręki sekretarce. Wynik ma być za 2 tyg.
Ani 30.12.16 ani potem przez telefon wyniku nie ma, ostatecznie jadę 12.01.17 czw do pracowni, kierownik pracowni odnajduje mój materiał, przygotowuje nowy opis, na następny dzień (mój lekarz przyjmuje w piątki) wynik będzie gotowy.
13.01.17 pon Wynik badania:
Do konsultacji nadesłano 2 preparaty histopatologiczne nr 47734 i 47734A wraz z 3 barwieniami IHC, 1 bloczkiem parafinowym nr 47734A (!) oraz raportem
Fragment skóry z utkaniem czerniaka przed inwazyjnego, sr ok. 5mm
Obraz mikroskopowy przemawia za wczesnym inwazyjnym czerniakiem (Clark II Breslow ok. 0,2mm. W ognisku inwazji stwierdza się pojedyncza mitozę – trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w komórce czerniaka czy w odczynowym fibroblaście podścieliska – preparat histologiczny słabej jakości. Ponadto w tym samym preparacie widoczny jest strup ponad scienczałym naskórkiem (faktycznie pamiętam że coś rozdrapywałem na plecach bo mnie swędziało – dopisek mój), jednak całkowitego ubytku naskórka kwalifikującego się jako owrzodzenie nie stwierdzam. Brak bloczka nr 47734 uniemożliwia wykonanie głębszych skrojeń materiału i lepszej jakości preparatów histologicznych w celu poszukiwania ewentualnego owrzodzenia i aktywności mitotycznej!(wytłuszczenie moje)
W głębiej skrojonym bloczku parafinowym nr 47734A widoczny jest jedynie czerniak przedinwazyjny bez owrzodzenia oraz resztkowe utkanie znamienia barwnikowego, z którego nowotwor najprawdopodobniej się rozwinął (superfiacial spreading melanoma).
W pościelisku nacieki zapalne typu „brisk” Angio- ani neuroinwazji nie stwierdzam. Cech regresji ani guzków satelitarnych nie stwierdzam.
Wniosek : obraz mikroskopowy czerniak pT1. Obraz podejrzany w kierunku czerniak pT1b, jednak trudno to jednoznacznie stwierdzić bez oceny brakującego bloczka nr 47734.
16.01.17 pon próba ustalenia w Klinice na Koszykowej jak i w CO co stało się z bloczkiem parafinowym nr 47734 całkowicie nieskuteczna, wzajemne przepychani – „my wydaliśmy”, „my nie otrzymaliśmy”, a ja sam osobiście dostarczyłem cały pakiet nie sprawdzając oczywiście co jest w środku.
W konsekwencji, jak sądzę na wszelki wypadek zaordynowano dalsze operacje.
18.01.17 wizyta u prof. onkologii – wg niego jestem na 95 % wyleczony, a tych 5 % i tak się nie ustali wycinając cokolwiek, on by i blizny nie docinał po takim czasie. Obmacał wszystkie węzły, zalecił usg węzłów.
20.01.17 pt wizyta w CO ustalenie terminu zabiegu docięcia blizny (10 tyg od pierwszej operacji 7.11.16).
Z biopsji węzłów rezygnacja, jak czytam skutki wycięcia węzłów u innych forumowiczów to może i dobrze.
24.01.17 usg węzłów ponownie u tego samego specjalisty, mam wg niego mało węzłów (co to znaczy?) ale wszystkie w tym zwłaszcza pod obojczykowe w porządku. Kontrola za 6 miesięcy
30.01.17 zabieg docięcia blizny, tym razem silny ból mimo znieczulenia (nikt nie pisał że tak miał, mi powiedziano że to ze względu na głębokość cięcia 2 cm i silne unerwienie powierzchni mięśni. Trwało też to ze 20 min albo lepiej.
Teraz czekam na wynik nowej histopatologii, nie wiem, 3 czy 6 tygodni. I nie wiem co z niej wyniknie, bo chyba nie ma to żadnego praktycznego znaczenia co do dalszych rokowań. Moją moc pokładam w stale zażywanych ziołach, unikania pożywek herbaty kawy alkoholu, zwłaszcza słodyczy, mięsa mąki białej itd.
Pozdrawiam wszystkich którzy cierpliwie dotarli aż do tego miejsca
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2517
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 261 razy

 #2  Wysłany: 2017-02-06, 15:29  


Andy2017 witaj na forum.
Czytając twojego posta dziwię się jak ty zachowujesz tu spokojną głowę. |wht?!| Ja bym chyba zwariowała. Od lekarza do lekarza, różne wyniki (Clark I potem Clark II), bloczki pojawiają się i znikają, totalny chaos a czas leci.
Pierwsza diagnoza:
Andy2017 napisał/a:
bo to in situ (czyli lokalny)
to znaczy że nowotwór jest tzw przedinwazyjny, wczesne stadium - stopień 0 – tak zwany carcinoma in situ, czyli postać nieprzekraczająca naskórka i nienaciekająca. To dobrze - stan dobrze rokujący.
Andy2017 napisał/a:
Wniosek : obraz mikroskopowy czerniak pT1. Obraz podejrzany w kierunku czerniak pT1b
T1a i T1b różnicuje tylko fakt czy jest owrzodzenie czy nie - ale nadal jest to dobry wynik.
Andy2017 napisał/a:
18.01.17 wizyta u prof. onkologii – wg niego jestem na 95 % wyleczony,
Hmmm? Można być wyleczonym na 95%? A chorym na pozostałee 5%? :<:
Andy2017 napisał/a:
I nie wiem co z niej wyniknie, bo chyba nie ma to żadnego praktycznego znaczenia co do dalszych rokowań.
Nie wiem tu muszą się bardziej doświadczeni forumowicze wypowiedzieć. Ogólnie leczenie czerniaka polega na radykalnym wycięciu nowotworu, wraz z marginesem skóry zdrowej. W przypadku braku klinicznie wyczuwalnych węzłów chłonnych, gdy czerniak jest grubszy aniżeli 1 mm, należy wykonać ocenę regionalnych węzłów chłonnych za pomocą metody identyfikacji i badania węzła wartowniczego. Ale to już wiesz.
Andy2017 napisał/a:
Moją moc pokładam w stale zażywanych ziołach, unikania pożywek herbaty kawy alkoholu, zwłaszcza słodyczy, mięsa mąki białej itd.
Zdrowa dieta jest zawsze dobra, jeżeli uzupełnia leczenia (a je nie zastępuje ;) )

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Andy2017 


Dołączył: 06 Lut 2017
Posty: 10
Skąd: Warszawa

 #3  Wysłany: 2017-02-06, 17:46  


Dzięki za komentarz. Jak chyba wynika z mojego tak dokładnego opisu, nie mam literalnie żadnego wpływu na bieg zdarzeń. Moja wizyta 8.11 była w towarzystwie praktykantów, którym szalenie mila p Doktor dokładnie wyjaśniała (na mnie nie zwracając uwagi), dlaczego jest to czerniak (nie wymieniając jedynie tego słowa). Na wyraźne moje pytanie (zresztą i chirurg wycinający zmianę) określili to na jakieś procenty. Gdyby mi powiedzieli, i że istnieje możliwość wykonania histopatologii szybciej (może gdzie indziej) za pieniądze na pewno bym z tego skorzystał. A tak po wielu tygodniach, w skutek bałaganu nie wiem, czy trzeba czy nie trzeba było ustalić, wyciąć i zbadać węzeł wartowniczy. Teraz po docięciu już tego nie można zrobić. Pan Profesor (może źle to wyraziłem) określił prawdopodobieństwo że jestem wyleczony na 95 %. A na 100% nic nie wskaże, nawet wycięcie węzłów czy dalsze pogłębienie rany.
Potwierdzenia tego szukam tu na forum, bo niestety jestem głupi.
I jeszcze - prześledziłem już kilka przypadków tu opisanych, nikt nie zajmuje sie kwestiami pozamedycznymi - a ja tak cicho sobie myślę, że taki nowotwór osadza się gdy ma sprzyjające warunki w organizmie, np glukozę ze słodyczy, więc czy jej brak nie utrudni mu migracji?. Bo jak nie ma na to żadnego sposobu, zabezpieczenia, to pozostaje tylko modlitwa i to tylko dla wierzących, i czekanie rok-dwa na to co się musi zdarzyć gdzieś w organizmie. Niestety, czytałem długą historię zalamana555 i jej siostry pod opieką (czy aby?) klinik niemieckich, gdzie po 1.5 r ze stanu wyleczenia zrobiło się coś strasznego, bez nadziei na wyjście. Bo nie było żadnej kontroli jamy brzusznej, skoro wykryli dopiero i to przypadkiem, guz na wątrobie 2 cm (i jeszcze 3 mniejsze).
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2517
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 261 razy

 #4  Wysłany: 2017-02-07, 15:19  


Andy2017 są różne wątki tu na forum i różne historie. Każda dotyczy jednak innego organizmu, innej drogi, innego wieku, innej diagnozy etc. Napewno nie zawsze są motywujące bo to niestety rak a nie grypa...
Andy2017 napisał/a:
nikt nie zajmuje sie kwestiami pozamedycznymi
Forum popiera lecenie konwencjonalne - tzw. szkolną medycynę. Tu możesz poczytać o metodach alternatywnych tu: http://www.forum-onkologi...cznego-vf16.htm
Wokół metod alternatywnych często jest wiele szumu - szczególnie w internecie, jednak na ich pozytywne działanie nie ma potwierdzonych wyników badań klinicznych. Ale zawsze kosztują. Ot tyle.

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Andy2017 


Dołączył: 06 Lut 2017
Posty: 10
Skąd: Warszawa

 #5  Wysłany: 2017-02-24, 11:29  


Dzisiaj po prawie 4 miesiacach od wykrycia odebrałem wynik badania histopatologicznego wycięcia blizny. Zapisamo w nim : Utkania czerniaka nie stwierdzono.
Mój lekarz onkolog stwierdził: Wszystko w porządku, to koniec.
A więc mi się udalo, i to bez ruszania węzłów. Czego i Wam wszystkim życzę.
A zioła, pestki moreli, olej lniany, unikanie slodyczy i używek i tak będę stosowal.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2517
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 261 razy

 #6  Wysłany: 2017-02-24, 12:30  


Andy2017 napisał/a:
Mój lekarz onkolog stwierdził: Wszystko w porządku, to koniec.
To bardzo dobre wiadomości. Super!
Andy2017 napisał/a:
A zioła, pestki moreli, olej lniany, unikanie slodyczy i używek i tak będę stosowal.
To już twoja decyzja ogólnie sensowna ale te pestki to bym jeszcze raz rozważyła :mrgreen:

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Alexandra1976 


Dołączyła: 08 Cze 2016
Posty: 107
Pomogła: 1 raz

 #7  Wysłany: 2017-03-09, 17:22  


Andy2017 nie chcę Cię absolutnie straszyć tylko zachowaj czujność i bądż pod stałą kontrolą.
Ja miałam pieprzyka na skroni ,usuneli w 2014 r melanoma malignum .Po docięciu marginesu wynik w badanym materiale wrzecionowaty fragment skory 3x1,3cm z tkanką podskórną 0,5cm utkania nowotworowego nie znaleziono.Łzy same leciały ze szczęścia,2016r przerzut na śliniankę po tej samej stronie po poł roku po operacjii następny przerzut...nie można zaufać czerniakowi ...badaj okolicę blizny jak mogę doradzić USG ,TK BADAJ SIĘ
bardzo serdecznie pozdrawiam i nie panikuj ale błagam o czujność.


..jak przyszedł pierwszy przerzut za uchem to myslałam że to mały kaszak...
 
Andy2017 


Dołączył: 06 Lut 2017
Posty: 10
Skąd: Warszawa

 #8  Wysłany: 2017-03-10, 07:53  


Witam i dziękuję za informacje. Prawdę mówiąc oczekiwałem czegoś takiego pisząc obszerny post, ale nie znalał on szerszego zainteresowania.
Odmalzłem Twój temat, niestety zakończyłas go w czerwcu 2016, więc nie wiem co dalej się dzialo, a to wszystko jest niestety ważne i dla mnie.
Osobiście jestem wciąz pod opieką wspaniałej Kliniki Dermatologii przy szpitalu klinicznym na Lindleya (jestem z Warszawy, to może łatwiej), chociaż mam tez DILO w szpitalu onkologicznym. To tam lekarz (stale ten sam) oświadczył po analizie histo z dociącia że wszystko jest dobrze. Mnie to nie uśpiło, w mojej klinice robili mi videorejestrację, następną mam w kwietniu (po 3 mieś) w miedzyczasie wycieli mi lub wyłyżeczkowali 4 zmiany oświadczając, ze moja skóra (jestem blondynem chociaż nie az takim jasnym) źle rokuje bo mam sporo miejsc podejrzanych, żadnego opalania wręcz unikanie słońca. Niezależnie sam zrobiłem badania USG jamy brzusznej i wężłow chłonnych wszystkich u najlepszego specjalisty w mieście, marker S100, LDH - szpital zapewnił tylko rtg płuc. Żadnej TK. Jestem też pod nadzorem dr zielarza, piję jego zestaw (teraz zmienił na inny) stosuje się do jego wymagań - chodze spac o 21:00 wstaję o 5:00, nie jem wędlin, mięsa, ryb, produktów mlecznych, herbaty, kawy, SŁODYCZY w żadnej postaci, staram się codzienjie przespacerowac 1,5 h lub rower jak ciepło, poranna gimnastyka - to wszystko, mam nadzieję zmniejszy znaczne ryzyko przerzutów. Szczerze - chociaż tego nie przyjmuje do wiadomości, że może się coś pojawic, myślę o tym stale, najlepszy dowód to fakt czytania wszystkiego co można, zwląszcza jak widzę że młode zupełnie osoby, z małego znamienia dostaję czerniaka o gorszym stanie niż był mój. I potem to wszystko co prowadzi do końca. Prof onkolog przed docinaniem u mnie blizny stwierdził,że na 95 % jestem wyleczony, a informacji na 100% żadne badanie nie zapewni. Jest truizmem, że można samemu kontrolowac swoje cialo, jest to NIE PRAWDA tutaj powielana, tylko dobry i chętny dermatolog może znaleźc zmiany wymagające interwencji, i takiego trzeba się trzymac. Ja mam takich w Klinice, więc wierzę że to co na zewnątrz to jest pod kontrolą, ale co w środku, tego juz nie wiem. Dlatego chyba powinno sie sukcesywnie robic tk całego ciala, ja na pewno będę powtarzał usg bo to mogę. Pozdrawiam i życze zdrowia
 
Alexandra1976 


Dołączyła: 08 Cze 2016
Posty: 107
Pomogła: 1 raz

 #9  Wysłany: 2017-03-10, 08:04  


I tak trzyma,j jesteś pod dobrąopieką bo to jest podstępna gadzina zycze duzo dużo zdrówka 😊
 
stefanek 


Dołączył: 16 Sty 2013
Posty: 289
Pomógł: 89 razy

 #10  Wysłany: 2017-03-14, 10:49  


Cytat:
Dlatego chyba powinno sie sukcesywnie robic tk całego ciala,


Z tymi badaniami TK to bym nie przesadzal gdyz jest to promioniowanie rentgenowskie ktore tez powoduje raka ;)
 
Andy2017 


Dołączył: 06 Lut 2017
Posty: 10
Skąd: Warszawa

 #11  Wysłany: 2019-11-25, 14:44  


I tak trzyma,j jesteś pod dobrą opieką bo to jest podstępna gadzina zycze duzo dużo zdrówka 😊Droga Aleksandro,
minęło właśnie 3 lata od wykrycia i usunięcia czerniaka, jakos mam szczęście i nic się nie odzywa. czego wszystkim z tego forum także życzę
 
Angelles 



Dołączyła: 10 Wrz 2015
Posty: 76
Pomogła: 5 razy

 #12  Wysłany: 2020-01-14, 17:46  


Andy 2017 dobrze, że masz głowę na karku i potrafisz zadbać o siebie. Ja nauczona przykładem mojej mamy (która się kontrolowała co prawda ale kontrole okazały się być prawdopodobnie omyłkowe) robię wszystkie badania profilaktyczne częściej nawet niż jest to zalecane.
Na zdrowiu się nie oszczędza. Życzę Ci zdrowia i wspaniałego 2020 :)
_________________
,,Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd"
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group